Kaczyński i sprawa śląska. Antymarketing polityczny!
Przed naszymi oczami toczy się już kampania wyborcza. Ograniczenia finansowania kampanii uniemożliwiające korzystanie ze spotów telewizyjnych i billboardów sprawiły, że politycy zaczęli na wyścigi organizować pseudo-wydarzenia medialne i chwycili za pióra. Polemiki liderów największych partii na łamach najbardziej poczytnych dzienników i pozostała działalność publicystyczna nie wzbudzają większych emocji, chyba że do pisania bierze się największy antytalent marketingu politycznego w Polsce. Mowa oczywiście o Jarosławie Kaczyńskim i jego „inteligentnej” wypowiedzi o Ślązakach…
Jarosław Kaczyński wrogów ma bez liku. Łże-elity, liberałowie, postkomuniści, internauci i… można by tak długo wymieniać. Jak na zawodowego polityka to dużo. Jak na lidera największej partii opozycyjnej i kandydata na premiera to bardzo dużo. Jak widać Prezes PIS wynalazł zupełnie innowacyjną i nieznaną nigdzie na świecie metodę prowadzenia kampanii. Politycy na całej planecie w przededniu wyborów starają się przypodobać swoim wyborcom. Prześcigają się w obietnicach i udowadnianiu, jak bardzo są podobni do zwykłych zjadaczy chleba. Jarosław Kaczyński zdecydował się pójść inną drogą. Pisząc swój ostatni raport o stanie państwa stwierdził, że:
„śląskość jest pewnym sposobem odcięcia się od polskości,
przypuszczalnie przyjęciem zakamuflowanej opcji niemieckiej”
Brawo! Trudno o lepszy sposób na zrażenie do siebie: Ślązaków, mniejszości niemieckiej oraz sporej grupy wyborców wyczulonych na nietolerancję i wzbudzanie antyniemieckich resentymentów. Dzięki takim niefrasobliwym słowom Prezesowi PIS udało się w jednej chwili stracić lekką ręką kilkanaście tysięcy głosów w jesiennych wyborach. Moje gratulacje Panie Jarosławie!
Ostatnie tygodnie to w ogóle seria marketingowych sukcesów Jarosława Kaczyńskiego. O nieudolnych próbach blogowania, sporze z Adamem Małyszem i zakupowym cyrku pisałem już wcześniej. Tym razem Prezes i jego sztab przeszli jednak samych siebie. Kiedy w końcu ktoś w otoczeniu tego człowieka dostrzeże, że jak to mówią Amerykanie,
JAROSŁAW KACZYŃSKI jest NON-ELECTABLE czyli NIEWYBIERALNY!
Ile jeszcze kampanii PIS musi przegrać, by to zrozumieć? Z mistrzem antymarketingu politycznego na czele nie da się wygrać wyborów!
Spodobał Ci się wpis?
Polecam sprawdzić też
Adrian Zandberg czyli kilka słów o autentyczności w polityce
Kilka lat temu, po wyjściu z blogerskiego okresu dziecięcego, podjąłem decyzję że staram się nie pisać na blogu o polskiej polityce. Szkoda mi było się emocjonować czymś, co już wtedy staczało się po równi pochyłej w kierunku skrajnej tabloidyzacji i zdziecinnienia. Dzisiaj robię wyjątek od tej reguły, bo moim zdaniem warto poświęcić kilka słów ostatniej debacie wyborczej. A zwłaszcza temu jak to się stało, że nikomu nie znany 35-letni doktor historii z partii balansującej na granicy rozpoznawalności podbił internet i serca wielu Polaków. Moim zdaniem, tajemnica tkwi w autentyczności, której pozostałym uczestnikom dyskusji ewidentnie zabrakło.
5 kwietnia 2011
6
22 października 2015
2