Barwy kampanii czyli o marketingu politycznym w wyborach parlamentarnych, część II
Zgodnie z obietnicą, dzisiaj część druga mini analizy materiałów BTL „odkrytych” w zeszłym tygodniu w Chełmie i Lublinie. We wtorek pisałem, z jednym małym wyjątkiem, o przykładach pozytywnych. Czwartkową analizę zdominują przykłady negatywne. Niektórzy z naszych przyszłych „władców” nie zadbali o jakość swojej komunikacji z wyborcami. Oj, nie zadbali…
Bez zbędnego lania wody przejdę od razy do meritum sprawy. Zaczynamy od materiałów BTL, które zawierają mniejsze lub większe błędy, nazwijmy je warsztatowymi.
Błędy warsztatowe
[nggallery id=22]
W komunikacji diabeł tkwi w szczegółach. Brak dbałości o detale może bardzo mocno osłabić przekaz. W zaprezentowanych plakatach wyborczych szwankuje zazwyczaj kilka podstawowych kwestii.
- Brak adresu strony internetowej, co utrudnia potencjalnemu wyborcy znalezienie dodatkowych informacji o kandydacie (zakładam, że kandydat taką stronę posiada), np. u p. Jabłońskiej-Chmielewskiej (SLD), p. Wilka (PO), p. Jurkowskiego (PO), p. Strawy, p. Zająca (PSL/bezpartyjny), p. Cichosza (PSL) i p. Szpaka (PSL).
- Źle dobrana kolorystyka np. na plakatach p. Jabłońskiej-Chmielewskiej i Goławskiej czerwony kolor jest wszędzie, layout jest czerwony, stroje są czerwone, czerwone są szminki itp. Jak dla mnie to lekka przesada. U p. Szpaka (PSL) jest natomiast za dużo zieleni (zielone tło, zielone jabłko, zielona koniczynka) i wyraźnie brakuje kontrastu.
- Beznadziejnie dobrana czcionka, co można zauważyć na przykładzie plakatu p. Mazurkiewicz (PO). Jak można tak ważny element plakatu, jakim jest slogan „Jedna z Was” zrobić czcionką, która jest praktycznie nieczytelna (zwłaszcza z dalszej odległości)? Pochyła i szara czcionka na białym tle to chybiony pomysł.
- Chaotyczny layout np. u p. Cichosza i Juszczaka. Groch z kapustą. Kilka krojów czcionek, w kilku różnych wielkościach. Poszczególne elementy plakatu nie tworzące spójnej całości. Słabe zdjęcia. W tych projektach naprawdę ciężko dopatrzeć się pozytywów.
- „Syndrom uciętej głowy” x2. Rzecz, której nie znoszę w projektach. Przecież te zdjęcia są dobrej jakości i można je było zmieścić w całości na plakatach. Przykłady: p. Wilk (PO), p. Kucharski (PO), p. Strawa (PO – patrz: obcięte prawe ucho), p. Zając (kompletna katastrofa: jak można tak potraktować świetne zdjęcia fotogenicznego człowieka).
Fatalne zdjęcia
[nggallery id=23]
Tytuł mówi sam za siebie. W galerii nieudanych fotek znajdziemy m.in. zdjęcia p. Grabczuka (PO), który wydaje się nie patrzeć przechodniom w oczy, wampiryczne ujęcie p. Matuszczaka (SLD), a także ewidentnie „prześwietloną” fotografię p. Sławeckiego (PSL).
Słabe hasła
[nggallery id=25]
Opracowanie dobrego i krótkiego sloganu nie jest łatwym zadaniem. Jak „błysnęli” w tym elemencie nasi wybrańcy? Panie Mazurek (PIS) oraz Tokarska z (PSL) postawiły na „miłość do bliźniego”. „Zawsze po stronie ludzie”, „Człowiek jest najważniejszy” krzyczą materiały wyborcze obydwu wspomnianych Pań. Bardzo to piękne i szlachetne, gorzej jednak z oryginalnością. Pod takimi sformułowaniami mogłoby się pewnie podpisać z 99% ludzkości, no może z wyjątkiem seryjnych morderców i innych psychopatów.
Marcin Nowak (PIS) przekonuje zaś, że „Po pierwsze praca”. Różnie można to odczytywać. Dla kogo to praca? Dla młodych? starych? Bezrobotnych? Sam zamysł w regionie z dużym bezrobociem słuszny, ale egzekucja raczej prymitywna. Hasło kojarzy mi się też trochę z zawołaniem „Chleba i igrzysk”.
A na zakończenie…
Zgodnie z regułami sztuki w tym miejscu powinno znaleźć się podsumowanie. Przyznam szczerze, że pisanie niniejszego postu tak wykończyło autora, że nie miał siły go stworzyć.
Za komentarz niech posłuży znana wszystkim piosenka Elektrycznych Gitar:
Czy to już naprawdę koniec i nie ma już nic? Na pewno moja cierpliwość jest na wyczerpaniu. Szczęśliwie do końca kampanii coraz bliżej i nie trzeba będzie oglądać kolejnych potworków graficznych, jakimi nasi przyszli władcy oblepiają ulice polskich miast i miasteczek.
Ps. Być może jeszcze się przełamię i w następnym tygodniu napiszę trzecią część postu „Barwy kampanii…”. Materiałów do przemyśleń na pewno mi nie zabraknie…
Z pozdrowieniami z wyborczego frontu
Jacek Lipski
Spodobał Ci się wpis?
Polecam sprawdzić też
Adrian Zandberg czyli kilka słów o autentyczności w polityce
Kilka lat temu, po wyjściu z blogerskiego okresu dziecięcego, podjąłem decyzję że staram się nie pisać na blogu o polskiej polityce. Szkoda mi było się emocjonować czymś, co już wtedy staczało się po równi pochyłej w kierunku skrajnej tabloidyzacji i zdziecinnienia. Dzisiaj robię wyjątek od tej reguły, bo moim zdaniem warto poświęcić kilka słów ostatniej debacie wyborczej. A zwłaszcza temu jak to się stało, że nikomu nie znany 35-letni doktor historii z partii balansującej na granicy rozpoznawalności podbił internet i serca wielu Polaków. Moim zdaniem, tajemnica tkwi w autentyczności, której pozostałym uczestnikom dyskusji ewidentnie zabrakło.
29 września 2011
4
22 października 2015
2