Debata Balcerowicz vs. Rostowski czyli komunikacyjny niewypał
Poniedziałek, 20:25, TVP 1. Debata Balcerowicza z Rostowskim na temat zmian w OFE., reklamowana jako starcie dziesięciolecia. Dwóch zawodników wagi ciężkiej staje naprzeciw siebie. Rolę arbitrów pełnią Tadeusz Mosz i Jerzy Baczyński. Przed ekranami telewizorów setki tysięcy widzów czeka na zacięty pojedynek. W nagrodę otrzymują spory zawód. Z wielkiej chmury spadł bardzo mały deszcz…Jeżeli Balcerowicz i Rostowski w taki właśnie sposób zamierzają przekonywać ludzi do swoich racji to nie wróżę im powodzenia. Co poszło nie tak?
Reasumując, spodziewałem się zaciętej szermierki słownej, walki na argumenty, rzeczowej dyskusji i odpowiedzi na pytania związane z moją przyszłą emeryturą. W zamian obejrzałem, podobnie jak reszta zgromadzonych przed telewizorami widzów, typowe dla polskiej klasy politycznej bicie piany i walkę w błocie.
Co gorsza, po raz kolejny boleśnie przekonałem się, że mówienie prostym językiem o sprawach zawiłych przekracza możliwości nawet tak wykształconych ludzi jak Balcerowicz czy Rostowski. Parafrazując Szekspira – „źle się dzieje w państwie polskim”, zwłaszcza jeżeli chodzi o sztukę komunikacji politycznej…
Spodobał Ci się wpis?
Polecam sprawdzić też
Adrian Zandberg czyli kilka słów o autentyczności w polityce
Kilka lat temu, po wyjściu z blogerskiego okresu dziecięcego, podjąłem decyzję że staram się nie pisać na blogu o polskiej polityce. Szkoda mi było się emocjonować czymś, co już wtedy staczało się po równi pochyłej w kierunku skrajnej tabloidyzacji i zdziecinnienia. Dzisiaj robię wyjątek od tej reguły, bo moim zdaniem warto poświęcić kilka słów ostatniej debacie wyborczej. A zwłaszcza temu jak to się stało, że nikomu nie znany 35-letni doktor historii z partii balansującej na granicy rozpoznawalności podbił internet i serca wielu Polaków. Moim zdaniem, tajemnica tkwi w autentyczności, której pozostałym uczestnikom dyskusji ewidentnie zabrakło.
22 marca 2011
0
22 października 2015
2