EURO 2012 – 17 mln zawiedzionych nadziei

Data wpisu18 czerwca 2012 Ilość komentarzy0

BramkarzNadzieja zawsze umiera ostatnia. W sobotę nadzieja umarła wraz z ostatnim gwizdkiem sędziego we Wrocławiu. Dzisiaj słyszę od niektórych piłkarzy, trenerów, mediów i PZPN, że nic się nie stało. Otóż stało się, Panowie! Turniej u siebie, przeciętna grupa, szansa na najlepszy wynik w historii? Bezpowrotnie zaprzepaszczona. Następna? Najpewniej za 30 lat. Mieliśmy szansę zapisać kilka złotych zgłosek w historii dyscypliny. Niestety, ta drużyna wraz z trenerem nie dorosła mentalnie do odnoszenia sukcesów. Zapomniała o bardzo ważnej kwestii.  Na boisku nikt nie odda Ci nic za darmo!

 

Musisz to wyszarpać i wywalczyć. Przez 90 minut, a jak trzeba to dłużej. Przyznam szczerze, że poza meczem z Rosją, ja tej determinacji w poczynaniach naszych piłkarzy nie zauważyłem. Mistrzami techniki nigdy nie byliśmy, dlatego powinniśmy nadrabiać walką, bieganiem i zaangażowaniem. Jak było na boisku? Wcale nie biegaliśmy więcej od innych, w obronie graliśmy bez agresji i z kryciem na radar. To w czym chcieliśmy być lepsi od przeciwników?

 

Poza tym powtórzę po raz kolejny. W piłce nożnej, jak w każdym sporcie zespołowym, bez lidera nie ma wyniku. Hiszpania ma Xaviego, Niemcy Schweinsteigera, Włosi Pirlo, Anglicy Gerrarda, Francuzi Nasriego, Chorwaci Modrica, itp. Prawdziwy lider to serce i mózg zespołu. To człowiek, który w trudnej chwili podrywa zespół do walki i nie pozwala na oddawanie meczów bez walki. Uprzedzając pytanie, to nie musi być gwiazda (chociaż wśród wyżej wymienionych graczy są prawie same gwiazdy).

 

Pamiętam, jak w Bayernie Monachium wiele lat temu na środku pomocy grał Steffen Effenberg. Zawodnik może nie najlepszy na świecie, ale z taką charyzmą, że jak zaczynał wrzeszczeć na zespół, to cały Bayern od razu zaczynał biegać 3 razy więcej i 3 razy szybciej. To się nazywa charakter i nieakceptowanie porażek!

 

W naszej drużynie takiego lidera nie ma od lat. Nie ma go także na ławce trenerskiej. Spora cześć mediów i kibiców obwinia Smudę o porażkę. Mnóstwo błędów na pewno popełnił, ale przypominam że to nie on biegał po boisku. Boisko weryfikuje przede wszystkim tych, którzy na nim grają.

 

Efekt weryfikacji poczynań naszych piłkarzy? 17 mln zawiedzionych nadziei. Dlatego coś mnie trafia jak słyszę od piłkarzy, że nic się nie stało. Macie o niebo lepszych kibiców niż na to zasługujecie!

 

Sezon wiary w ideały dobiegł końca. Sen, jaki śnili wszyscy polscy kibice, został brutalnie przerwany. Pozostaje nam cieszyć się z olbrzymiego sukcesu organizacyjnego, jakim był i jest cały turniej. W gruncie rzeczy o to przecież chodziło. Fajnie byłoby, gdyby wraz z sukcesami organizatorów przyszły również sukcesy sportowe, ale na te przyjdzie nam jeszcze długo poczekać. Mam nadzieję, że krócej niż na słynny „efekt barceloński”…

Pozdrawiam

Jacek Lipski

Ps. 17 mln to liczba telewidzów, którzy oglądali mecz Polska – Czechy w TV…

Jacek Lipski

Jacek Lipski

Marketer z ponad 16 letnim doświadczeniem. Od grudnia 2015 r. działa pod marką B&L Consulting jako niezależny konsultant i szkoleniowiec w obszarze strategii marketingowych dla MŚP i startupów. Doświadczenie zdobywał również w lubelskiej agencji reklamowej Vena Art oraz w korporacyjnych działach marketingu i komunikacji w Warszawie i Gliwicach. Wykładowca na UMCS Lublin oraz WSB w Chorzowie, Gdańsku i Opolu.