„Nie będzie nam go brakować!” reklama teaserowa Praktikera czyli reklamy (prawie) idealne, część III
Od kilku tygodni chodziła za mną w każdy weekend. Prześladowała mnie ilekroć przemierzałem ulice mojego Lublina. Atakowała na skrzyżowaniach. Śledziła z billboardów. Mowa oczywiście o reklamie „Nie będzie nam go brakować! Więcej 08 marca, od godziny 07.00”. Zastanawiałem się przynajmniej kilkanaście razy o co chodzi. Czego nie będzie mi brakować 08 marca? Podejrzewałem, że jakiś hipermarket organizuje jakąś wielką wyprzedaż towarów. Jak się dzisiaj okazało, byłem w błędzie. Kilka minut temu znalazłem internetową wersję reklamy. Kliknąłem na link i odkryłem, że od 08 marca, od godziny 07:00 rano nie będzie nam brakować w Lublinie…
…sklepu Praktikera! Reklama, która przez kilka ostatnich tygodni, znęcała się nad moją dociekliwością i podważała moje zdolności poznawcze, okazała się być teaserem zapowiadającym otwarcie nowego sklepu. Przyznaję się Wysoki Sądzie, dałem się nabrać . Świetny teaser, szczególnie w warstwie tekstowej. Przez cały czas pobudzał moją ciekawość, co w przypadku reklam nie jest rzeczą łatwą. Widziałem ich w swoim życiu zbyt dużo.
Generalnie świetny pomysł na reklamę, mam jednak dwa drobne zastrzeżenia. W przypadku reklamy umieszczonej w przestrzeni miejskiej (plakaty, billboardy) zabrakło mi wskazówki, gdzie mogę znaleźć odpowiedz na pytanie stanowiące główny przekaz „Nie będzie nam go brakować! Więcej 08 marca, od godziny 07.00”. Fajnie byłoby dorzucić jakiś adres strony internetowej dla szczególnie niecierpliwych. Jeżeli jednak twórca reklamy zaplanował drugą wersję materiałów zawierającą takową odpowiedz i zaplanował je wykorzystać tuż przed końcem kampanii, to chylę czoła!
Druga sprawa to reklama internetowa. Po kliknięciu na baner (analogiczny layout jak na billboardach) internauta nagle, bez żadnego ostrzeżenia, zostaje przeniesiony do zupełnie innego świata. Landing page jest bowiem podstrona sklepu Praktikera w Lublinie. Strona docelowa, zarówno w warstwie graficznej jak i w tekstowej, w żaden sposób nie nawiązuje do przekazu i kolorystyki reklamy, więc przez krótką chwilę ma się wrażenie, że człowiek kliknął zły link.
Na podstronie widnieje tylko sucha informacja, drobną czcionką, w lewej bocznej kolumnie – „Otwarcie już 12 marca 2012 r.”. Trochę to mylące. Jak powiedziało się A inwestując pieniądze w reklamę wielkoformatową, to warto było także powiedzieć B i stworzyć dedykowany landing page dla kampanii. Miliona dolarów to nie kosztuje…
Po raz kolejny wypada powtórzyć starą mantrę. W marketingu (i nie tylko) diabeł tkwi w szczegółach. Pomysłu na reklamę teaserową lubelskiemu Praktikerowi szczerze gratuluję. Na przyszłość zalecam jednak trochę większą dbałość o detale.
Pozdrawiam
Jacek Lipski
Ps. blog „Marketing, książki i życie” ma również swoją stronę na FACEBOOKU! Dołącz do prawie 200 Czytelników i weź udział w dyskusji! A może to właśnie Ty będziesz Czytelnikiem nr 200, na którego czekam…
Spodobał Ci się wpis?
Polecam sprawdzić też
Śpieszmy się kochać „jednonożne startupy”. Tak szybko odchodzą…
W Dolinie Krzemowej mówi się, że do sukcesu startupu potrzebny jest hacker, hustler i designer. W Izraelu (Startup Nation) przekonują, że programista, finansista i sprzedawca. A w Polsce? Musimy mierzyć siły na zamiary. Na początek każdemu nowemu biznesowi wystarczą dwie sprawne nogi, tj. produktowa oraz marketingowo-sprzedażowa. Plus sporo szczęścia, ale akurat na to wpływu nie mamy, więc zajmijmy się pierwszą częścią układanki.
Customer experience – cyfrowa transformacja restauracji, której nie możesz przegapić
W marketingu od kilku lat mówi się coraz głośniej, że nowym obszarem walki konkurencyjnej jest tzw. „customer experience”. Planowanie i troska o pozytywne doświadczenia klienta w każdym punkcie styku z marką może dać restauracji przewagę nad konkurencją. W realizacji tego zadania pomogą narzędzia marketingu internetowego oraz rozwiązania pokrewne. Sprawdź w jaki sposób dokonać cyfrowej transformacji swojego biznesu!
5 marca 2012
0
26 października 2018
0