Notki strategiczne #33 – newsletter o strategii, marketingu, MŚP oraz startupach

Data wpisu26 kwietnia 2021 Ilość komentarzy0

Kredyty frankowe z punktu widzenia strategii oraz prawa konsumenckiego. Paywalls, Newsletters, and the New Echo Chamber. Marketing – bardziej czucie i wiara czy raczej szkiełko i oko. Globalne brandy umrą – przyszłość to regionalność i lokalne społeczności. Chiny wprowadzą w pieniądzach datę ważności. Po więcej zapraszam do kolejnego numeru newslettera.

 

Notki strategiczne – spis treści wydania

  • Strategia: kredyty frankowe z punktu widzenia strategii oraz prawa konsumenckiego. Paywalls, Newsletters, and the New Echo Chamber.
  • Marketing: marketing – bardziej czucie i wiara czy raczej szkiełko i oko. Globalne brandy umrą – przyszłość to regionalność i lokalne społeczności.
  • MŚP&Startupy: niemiecki startup próbuje unowocześnić miesiączkę. 
  • Technologia&Innowacje: Chiny wprowadzą w pieniądzach datę ważności.
  • Pozostałe stałe sekcje tematyczne: Eduhacker (czyli co branżowego warto przeczytać, pobrać, posłuchać i obejrzeć, wypróbować, a także w jakich wydarzeniach warto wziąć udział (w formie otwartego kalendarza Google), Marketingowe targowisko próżności (cytat/mem tygodnia, video tygodnia).

Uwaga: jeżeli interesuje Cię strategia oraz marketing to – oprócz subskrypcji newsletterazapraszam do dołączenia do zamkniętej grupy na Facebooku, którą prowadzę razem z Pawłem Krzemińskim.

Z kolei dla wszystkich zainteresowanych marketingiem w koszykówce odpaliłem niedawno nową grupę. Marketing & Basketball łączy 2 części mojego prywatnego mikrokosmosu, tj.: marketing (pracę) oraz koszykówkę (zajawka prywatna). W założeniu grupa ma być miejscem do dzielenia się fajnymi praktykami i sposobami promocji tej najpiękniejszej (opinia subiektywna) dyscypliny sportu (zarówno na poziomie dyscypliny, jak i lig, klubów oraz graczy). Podrzucam tam najciekawsze inspiracje m.in.: z NBA, ACB, Euroligi oraz PLK. Również zapraszam!


Strategia

1. „Prof. Ewa Łętowska: banki złamały prawo, a teraz lamentują: ojej, krzywda nam się dzieje!” – Mateusz Zimmerman, Onet.pl

„Gdyby banki wiedziały, że się od sankcji nie wykpią, to już dawno zaczęłyby proponować „frankowiczom” sensowne ugody. Zamiast tego postawiły na głośny krzyk, zwodzenie sądów i urabianie opinii publicznej w nadziei, że znów się jakoś upiecze – mówi prof. Ewa Łętowska w rozmowie z Onetem. – Niektórzy mówią, że „widziały gały, co brały”, a banki zachowały się wobec „frankowiczów” co najwyżej troszkę nie w porządku. I tu się panowie mylą. Banki już wtedy wiedziały, na co prawo pozwala, a na co nie. I złamały to prawo”.

Komentarz: wywiad z prof. Łętowską po prostu trzeba przeczytać, żeby spojrzeć na problem „frankowiczów” od strony prawnej i od strony europejskich standardów ochrony konsumenckiej. I po to, żeby zrozumieć zjawisko asymetrii wiedzy, kompetencji oraz informacji, które sprawia że w relacjach z podmiotami profesjonalnymi (w tym wielkimi korporacjami finansowymi) konsument musi być stroną szczególnie chronioną. Zawsze mnie śmiech ogarnia, jak słyszę argumenty typu „widziały gały co brały”. Po pierwsze, treści oraz znaczenia umów podsuwanych nam przez wiele lat przez instytucje finansowe nie rozumie nawet wiele osób z wykształceniem prawniczym i ekonomicznym. Po drugie, dla wielu osób alternatywą dla kredyty frankowego był brak kredytu w ogóle i w rezultacie brak własnego mieszkania.

Uprzedzając pytania – nie, nie mam i nie miałem nigdy kredytu frankowego, plus parę lat spędziłem w dużym pośredniku finansowym, stąd trochę lepiej rozumiem politykę tego typu instytucji niż przeciętny Jan Kowalski (choćby kwestię szacowania ryzyka biznesowego w przypadku podejmowania działań wątpliwych przynajmniej od strony etycznej). Moim zdaniem brak systemowego załatwienia tej sprawy przez naszych regulatorów oraz polityków bardzo źle świadczy o sprawności naszego państwa. Od strony biznesowej polecam również prześledzić zachowanie oraz politykę informacyjną banków.

  • „Wartością, o którą tu chodzi, jest ochrona słabszej strony umowy kredytowej przed nadużyciami. W tym przypadku silniejszą stroną jest bank, a słabszą – klient. Istnieje między nimi nierówność informacyjna i organizacyjna i prawo ma ją równoważyć”.

  • „Prawo może być wykorzystywane jako tarcza, która kogoś chroni, ale może też być instrumentem opresji – to próbuję powiedzieć. Widelec w ręku osoby, która chce kogoś zaatakować i ma dość siły, też może być niebezpiecznym narzędziem. Kiedy do takich sytuacji dochodzi w obrocie cywilnoprawnym, państwo nie może udawać, że jest ślepe”.

  • „Banki, sporządzając przed laty umowy tych kredytów, powinny były brać pod uwagę, na co – mówiąc w skrócie – prawo im pozwala, a na co nie. Już wtedy nie były to wyłącznie abstrakcyjne normy, ale konkrety, wynikające z orzecznictwa TSUE. To wszystko przecież było na bieżąco opracowywane i publikowane”.

  • „Banki działające w Polsce miały dostęp do tej wiedzy, bo część z nich to przecież oddziały zagranicznych central – a na Zachodzie znacznie więcej już wtedy wiedziano o kredytach walutowych, o nieuczciwych praktykach rynkowych i klauzulach abuzywnych. Ale w Polsce z tej wiedzy skorzystano opacznie. Uznano: my wiemy i rozumiemy, o co chodzi, ale nasi klienci nie, prawnicy nie i sądy też nie – a to znaczy, że możemy sobie ułożyć „frankowe” umowy tak, żeby nam pasowało”.

  • „Problem narastał, a gros banków nieustannie grało na zwłokę i przyjmowało postawę: może się uda jeszcze coś wyszarpać. Teraz mamy do czynienia z kolejną odsłoną zjawiska: banki urabiają opinię publiczną, kręcą palcami młynka i czekają. Jedno trzeba powiedzieć: każda zwłoka im się opłaca. Bo może kredytobiorca nie pójdzie do sądu i może umowa pozostanie nietknięta – a to oznacza, że klient płaci i będzie płacić dalej”.


  • Moi polemiści nie rozumieją, że tu nie chodzi o układanie umowy od zera i ustalanie, jak bardzo ma się ona bankowi opłacać. Tu się realizuje scenariusz naprawczy – czyli: jeśli bank jako silniejsza, profesjonalna strona umowy nie ułożył jej uczciwie, to spotyka go sankcja. Ma ona być efektywna i dotkliwa. Tak, żeby kolejni przedsiębiorcy wiedzieli, że nieuczciwe traktowanie konsumenta się nie opłaca. Standard europejski wykorzystuje tu nieuchronność sankcji jako narzędzia nacisku. Chodzi o skłonienie przedsiębiorcy, żeby zaprzestał nieuczciwej praktyki i żeby się z klientem dogadał. Gdyby banki wiedziały, że się od sankcji nie wykpią, to już dawno zaczęłyby proponować klientom sensowne ugody”.

Czytaj więcej

 

2. Paywalls, Newsletters, and the New Echo Chamber” – Mark Hill, Wired

„Jeżeli wszystko jest oparte o subskrypcję to ile źródeł newsów jest w stanie konsumować pojedynczy czytelnik?

Komentarz: na pewno zauważyliście trend, że coraz częściej za dobrą treść trzeba w sieci płacić. Media ukrywają swoje najlepsze materiały za paywallami, internetowi twórcy inwestują w płatne newslettery oraz strefy wiedzy (vide w Polsce np.: projekt platformy subskrypcyjnej Sprawnego Marketingu). Mark Hill zadaje jednak parę pytań na temat ewentualnych skutków społecznych tego zjawiska. Jak dla mnie mocno nieoczywistych, dlatego warto zajrzeć do artykułu.

Czytaj więcej

 

Marketing

1. „Marketing. Bardziej czucie i wiara czy raczej szkiełko i oko?” – Rafał Pikuła, Jacek Kotarbiński, ICAN Institute

„Marketing jest dziedziną postrzeganą jako obszar niewymagający szczególnego wykształcenia, umiejętności czy inteligencji. Tymczasem rzeczywistość jest zgoła inna. Tu trzeba mieć łeb jak sklep, jeść chleb z niejednego frontowego pieca, a na dodatek wykazać się dociekliwością Herkulesa Poirot, namolnością Colombo, luzem Lesliego Nielsena i zdecydowaniem Bruce’a Willisa – zauważa Jacek Kotarbiński, autor książki 50 praw marketingu Kotarbińskiego”.

Komentarz: jeżeli siedzicie w marketingu to wszelkie książki, artykuły i wypowiedzi Jacka Kotarbińskiego po prostu warto znać. Tym razem podrzucam wywiad dla ICAN, a na zachętę kilka najciekawszych fragmentów, które wynotowałem:

  • „Marketer nie myśli jak przedsiębiorca, on wciela się w rolę klienta – patrzy na produkt czy usługę firmy, w której pracuje, tak jak to robi klient. To się nazywa empatia konsumencka.

  • „Ważne, żeby marketer był człowiekiem, którego osoba łączy pracownika firmy i klienta, kupującego i sprzedającego. Aby działał i myślał interdyscyplinarnie”.

  • „Problem jest w tym, że na studiach dotyczących marketingu zaczyna się np. od podręcznika prof. Kotlera, o którym wcześniej wspominałem. Tymczasem prof. Kotler uczy bardziej marketingu korporacyjnego. Moim zdaniem powinien być omawiany na trzecim roku studiów”.


  • „Studenci marketingu w ramach przygotowań do pierwszego roku powinni pierwszy miesiąc spędzić na praktykach, np. pomagając właścicielom warzywniaków, targowych stoisk albo małych sklepów. W zamian za pomoc dostaliby bezcenną praktyczną lekcję rozmów z klientami. Zapewniam, że nim zasiedliby do nauki teorii, mieliby już sporą wiedzę. Ekspozycja towaru, produkt, znaczenie marki, obsługa klienta, customer experience, user experience, growth hacking, design thinking – to wszystko znajdziesz na zwykłym targu owocowowarzywnym”.

Czytaj więcej

 

2. „Martin Lindstrom: Globalne brandy umrą. Przyszłość to regionalność i lokalne społeczności” – Łukasz Murawski, Marketer +

„Rozmowa z respondentem jest ważna, ale równie ważne jest to, czego pytany nie mówi: cisza, sposób, w jaki się porusza, i to jak żyje” – o psychologii i badaniu konsumentów, emocjach i mózgu oraz o tym, jaka jest przyszłość marketingu, rozmawiamy z Martinem Lindstromem, światowej sławy ekspertem w dziedzinach brandingu i neuromarketingu, autorem m.in. bestsellerów „Zakupologia. Prawdy i kłamstwa o tym, dlaczego kupujemy” oraz „Brand sense – marka pięciu zmysłów”, okrzykniętego przez „The Wall Street Journal” jedną z pięciu najlepszych książek marketingowych, jakie kiedykolwiek powstały.

Komentarz: dosyć enigmatyczny wywiad, ale ze względu na osobę Lindstroma, to podobnie jak w przypadku Kotarbińskiego – „must read” dla marketerów. Trochę tylko żałuję, że przeprowadzający wywiad nie pociągnął poniższego wątku, bo wydaje się najciekawszy.

Jaka jest przyszłość marketingu i brandingu czy – bardziej ogólnie – komunikacji perswazyjnej?

Oto pięć moich przewidywań:

  • Przyszłość to regionalność i lokalne społeczności. 
  • Staniemy się znacznie bardziej wyczuleni na dotyk – będziemy się starali być stymulowani zmysłami w sposób, w jaki nigdy wcześniej nie byliśmy. 
  • Wszystko będzie się kręciło wokół gier, w których narodzi się i wzrośnie większość marek. 
  • Globalne brandy umrą – zamiast tego staną się milionami lokalnych, wysoce spersonalizowanych marek. 
  • Każda marka będzie miała wyraźny i silny cel”.

Czytaj więcej

 

MŚP & Startupy

„Trwa beka z niemieckiego start-upu, który chciał unowocześnić miesiączkę” – donald.pl

„Dwóch Niemców Andre Ritterswuerden i Eugen Raimkulow postanowiło, że pomoże kobietom przechodzić miesiączkę. Wymyślili specjalne gumowe, różowe rękawiczki – “Pinky gloves”, które kobiety mogłyby zakładać do zmiany tamponu czy podpaski podczas okresu, by nie ubrudzić rąk”.

Komentarz: cóż, rozwiązywanie nieistniejących problemów to generalnie problem wielu startupów. 😊



Technologia & Innowacje

„Chiny wprowadzą w pieniądzach datę ważności” – Hubert Kozieł, rp.pl

„Cyfrowy juan, czyli państwowa waluta elektroniczna testowana w Chinach, będzie najprawdopodobniej miała funkcję „daty ważności”. Rząd będzie mógł wygaszać cyfrowe juany, po wcześniej ustalonej dacie. W ten sposób w razie potrzeby będzie zmuszał obywateli do wydawania pieniędzy”.

Komentarz: jak dla mnie powiało grozą. Chiny konsekwentnie, po wdrożeniu systemu social scoringu, realizują scenariusz, o którym nie śniło się nawet Orwellowi oraz twórcom „Raportu mniejszości”. Wdrożenie takiej cyfrowej waluty, w połączeniu z ograniczeniem ilości transakcji gotówkowych, to kolejny krok do totalnej inwigilacji społeczeństwa.

Czytaj więcej

 

Eduhacker

1. Warto przeczytać

„POST CORONA – od kryzysu do szans. Biznes w czasach pandemii” Scotta Gallowaya – była od dawna na mojej liście zakupowej, więc – z okazji świętowania Światowego Dnia Książki i Praw Autorskich – nie odmówiłem sobie przyjemności zakupu. Dam znać, czy było warto przeczytać.

Link do książki

2. Warto pobrać

3. Warto posłuchać

4. Warto zasubskrybować

  • The Medical Futurist – „Pomaga zrozumieć cyfrowe technologie zdrowotne, aby wprowadzić opiekę zdrowotną w XXI wiek”.


5. Warto obejrzeć


6. Warto wziąć udział

Najnowsze wydarzenia w kalendarzu:

Otwarty kalendarz marketingowo-strategiczny (Google):

 

Marketingowe targowisko próżności

1. Cytat/Mem tygodnia

2. Wywiad tygodnia

3. Video tygodnia

 

Ostatnie słowo skazańca

Na dzisiaj wystarczy. Kolejne wydanie newslettera już w najbliższy wtorek. Jeżeli nie chcesz go przegapić, dołącz do grona subskrybentów. Będę też wdzięczny za udostępnienie newslettera znajomym w swojej sieci. Z góry dziękuję. 

 

Logo Jacek Lipski

Jacek Lipski

Jacek Lipski

Marketer z ponad 16 letnim doświadczeniem. Od grudnia 2015 r. działa pod marką B&L Consulting jako niezależny konsultant i szkoleniowiec w obszarze strategii marketingowych dla MŚP i startupów. Doświadczenie zdobywał również w lubelskiej agencji reklamowej Vena Art oraz w korporacyjnych działach marketingu i komunikacji w Warszawie i Gliwicach. Wykładowca na UMCS Lublin oraz WSB w Chorzowie, Gdańsku i Opolu.