Podsumowanie 2017 – it’s almost done…
Na horyzoncie, gdzieś tam za chmurami, widać już Nowy Rok. Czas więc powoli żegnać się z 2017, w formie tradycyjnego blogowego podsumowania. Jaki był rok, który już prawie dobiegł końca? W grudniu 2015 narzekałem na brak wolnego czasu. Nie wiedziałem chyba do końca co mówię. W 2017 r. było pod tym względem, o ile to w ogóle możliwe, tak ze 300 procent gorzej. Własna firma nadal próbowała mnie zabić. Przegapiłem nawet drugą rocznicę przejścia na swoje. Gdyby nie gratulacje na Linkedin od znajomych i wiadomość od księgowej, że od stycznia przechodzę na „duży ZUS” (to boli), w ogóle bym o tym nie pamiętał.
Niestety nadal ciężki ze mnie przypadek. Jestem z rodziny pracoholików (w linii męskiej), pojęcie „równowaga pomiędzy pracą a życiem osobistym” to dla mnie science fiction (Mojej Żonie i Dzieciakom za cierpliwość i tolerowanie moich „ekscesów” zawodowych należą się co najmniej Złote Medale), do tego – jak większość marketingowców – mam ego jak stąd do Lwowa (pocieszam się, że u niektórych sięga znacznie dalej). Słabe to usprawiedliwienie, więc może czas przejść do rzeczy.
Co mi się udało w 2017 r.?
Z punktu widzenia zawodowego rzecz jasna, bo o życiu prywatnym w social media nie zwykłem pisać.
1. Najważniejsze projekty poszły do przodu. W obszarze konsultingu strategicznego, gdzie współpracuję z MS Consulting Group, wszystkie 6 projektów w obszarze internacjonalizacji (gdzie razem z zespołem opracowywałem modele biznesowe internacjonalizacji) zyskały akceptację PARP i otrzymały dofinansowanie na realizację. Najbliższy rok będzie więc stał pod znakiem wdrażania II etapów, zarówno w tym działaniu jak i we wzornictwie („Wzór na konkurencję”), gdzie również mamy swoje projekty.
2. Rozwinąłem szkoleniową nogę mojego biznesu. Tutaj, głównie we współpracy ze Startup Academy oraz Lubelskim Centrum Konsultingu, szkoliłem – przeważnie w duecie z Michałem Korbą – uczniów szkół średnich, studentów, przyszłych przedsiębiorców, startupy (platformy Connect i TechnoParkBiznesHub), małe przedsiębiorstwa i korporacje (Innogy) z Business Model Canvas, Value Proposition Canvas, pitchingu oraz prowadzenia działań marketingowych. Samodzielnie prowadziłem też warsztaty z prowadzenia działań marketingowych w social media.
Łącznie spędziłem w tym roku na sali szkoleniowej ponad 150 godzin – w Lublinie, Rzeszowie, Kielcach, Stalowej Woli, Krakowie i Warszawie. W tym roku pracowałem lub współpracowałem szkoleniowo i/lub wykładowo m.in.: z Lubelskim Uniwersytetem Inspiracji, Kołem Zarządzania UMCS, startupem KredytMarket, Akademickimi Inkubatorami Przedsiębiorczości w Lublinie, projektami Lubelskie Centrum Rozwoju Przedsiębiorczości i Startup Małopolska, Podkarpackim Parkiem Naukowo-Technologicznym AEROPOLIS, Referatem ds. Turystyki Urzędu Miasta Lublin oraz firmą Nasutów Zdrój.
Tutaj zapis jednego z moich tegorocznych wystąpień – „Promocja małej firmy w social media”, warsztaty „Dźwignie Przedsiębiorczości”, Business Link Lublin, czerwiec 2017:
3. Zrealizowałem kilka fajnych działań typowo wykonawczych. Razem z moim współpracownikami nadal ogarnialiśmy i ogarniamy marketingowo Terminarz Medyczny NURSEUM (startup z aplikacją ułatwiającą pracę pielęgniarek, położnych, fizjoterapeutów i opiekunów medycznych). Prowadzimy też stałą obsługę 2 lubelskich marek w social media (FMCG). W trakcie roku zrealizowaliśmy też kilka mniejszych kampanii w „społecznościówkach” (m.in.: dla agencji marketingu farmaceutycznego z Warszawy).
4. Rozwinąłem się trochę organizacyjnie. Od połowy grudnia zatrudniłem pierwszego pracownika, dostałem też pierwszą nagrodę („Firma odpowiedzialna społecznie” za udział w projekcie „Wolontariat – to się opłaca” Fundacji Teatrikon).
5. Edukacyjnie też było nieźle, biorąc pod uwagę znikomą ilość czasu, jaki mogłem poświęcić na naukę. Najbardziej jestem zadowolony z certyfikatu zawodowego „Professional Diploma in Digital Strategy and Planning” z Digital Marketing Institute, który zdobyłem we wrześniu (wcześniej zaliczając miesięczny kurs przygotowawczy organizowany w Warszawie przez Socjomanię). Na minus jest za to tylko 1 zaliczona konferencja („Certyfikowany Social Media Manager” w Warszawie) oraz tylko ok. 30 przeczytanych książek (zdecydowany nr 1 w tym roku to „Praktyka strategii firmy” prof. Krzysztofa Obłója).
Na czym poległem w 2017 r.?
Nie ma tak różowo. Nie wszystko mi się udało. 🙂
1. Przestałem pisać. Zabrakło mi czasu, a może i determinacji, żeby zarywać noce. Nie skończyłem książki (pewnie dlatego że już z 6 razy zmieniałem jej koncepcję), nie wróciłem do pomysłu kontynuacji e-booka „Lubelskie Startupy”, na blog napisałem tylko 25 tekstów (głównie publikowanych w innych mediach w latach poprzednich), zarzuciłem (mam nadzieję, że chwilowo) moje fan pages i newslettery. Przestałem też pisać do magazynów branżowych. Wiem, że to błąd, ale doba jest zdecydowanie za krótka, zwłaszcza jeżeli ma się dwójkę małych dzieciaków w domu. Zresztą, o czym tu gadać. Dzisiaj uświadomiłem sobie, że od 4 miesięcy nie miałem czasu wydrukować nowych wizytówek (zapas skończył mi się w okolicach września). Jak widać, szewc bez butów chodzi. Prawdziwy ze mnie Mistrz Autopromocji. 🙂 Jedyny plus w tym temacie to odpalenie w końcu własnej strony internetowej (choć z jej aktualizację też różnie bywało, o wrzuceniu na FB też zapomniałem).
2. Przegrałem w końcówce roku zajebiście ważny przetarg związany z Lublinem. O szczegółach nie mogę mówić (byłem członkiem większego zespołu) i chyba nawet nie chcę, bo ciągle mnie ta porażka wkurwia. Nie znoszę przegrywać i tyle.
3. Znowu odpuściłem basket. Temat może nie zawodowy, ale mający duże znaczenie dla mojej psychiki (na boisku odreagowuję stresy z pracy, dzięki czemu może dożyję nawet do 60-tki). W poprzednim sezonie LNBA byłem ciągle w rozjazdach, więc mój udział w zdobyciu III miejsca w lidze był raczej niewielki. W wakacje wziąłem się jednak za trenowanie. Pomogłem mojej drużynie wygrać II edycję Ligi Letniej NBA. Od września chodziłem pierwszy raz od chyba 10 lat co tydzień na 2 treningi (plus mecz w weekend). Po 2 miesiącach walki z samym sobą (kolana mi „odpadały” po każdym graniu) w końcu doszedłem do siebie i zacząłem powoli wracać do formy sprzed kilku lat. Wszystko super, tylko „odwłok” jak zawsze odmówił mi posłuszeństwa. Na początku listopada, w meczu z Matematyką, skręciłem klasycznie kostkę (już chyba z 19 raz w życiu, licząc obydwie nogi). Od 2 miesięcy nie mogę biegać, więc to co sobie wcześniej wypracowałem dawno już uleciało w dal. Od stycznia całą zabawę trzeba będzie zaczynać od nowa. Starość nie radość…
Uff, ale się rozpisałem. Egocentryk wychodzi ze mnie przy każdej okazji. Na dzisiaj i ten rok zdecydowanie wystarczy. Co przyniesie 2018? Na razie wygląda na to, że będę się musiał sklonować, by wszystkiemu podołać. Czy mnie to martwi? Szczerze mówiąc – w ogóle. Ciągle marudzę, że nie mam czasu, ale przecież koniec końców po to odszedłem z etatu. Po to by w końcu samemu za wszystko odpowiadać i samemu ponosić odpowiedzialność za zwycięstwa i porażki. Bycie „sterem, żeglarzem i okrętem” na pewno nie jest łatwe i przyjemne, ale nie wyobrażam sobie – przynajmniej w tej chwili – powrotu na etat.
Trzymajcie się ciepło w Nowym Roku. Do usłyszenia pewnie za miesiąc, znając moją częstotliwość pisania…
![]()
Spodobał Ci się wpis?
Polecam sprawdzić też
Podsumowanie przedwakacyjne – pierwsze półrocze 2019 r.
Ostatnie pół roku było jak zwykle na wariackich papierach. 255 godzin na sali szkoleniowej. 42 godziny konsultacji. 10 mniejszych realizacji i 3 marki ze stałą obsługą marketingową. 8 projektów konsultingowych. Zajęcia na 4 uczelniach i 9 odwiedzonych miast. Po więcej szczegółów zapraszam do lektury.
Ruszyła 19. edycja Konkursu Biuletynów Firmowych
Nowe kategorie: projekt content marketingowy dla klientów/partnerów, projekt content marketingowy dla pracowników oraz nowi członkowie jury to najważniejsze zmiany w tegorocznej edycji Konkursu Biuletynów Firmowych. Prace można zgłaszać do 19 lipca, a udział w nim jest bezpłatny.
27 grudnia 2017
0
8 lipca 2019
0