Marketing, podróże i symbole. W poszukiwaniu inspiracji

Data wpisu7 lutego 2012 Ilość komentarzy0

Lotnisko, Fort Lauderdale, USADworce lotnicze i kolejowe od zawsze budzą we mnie nostalgię. Setki osób podróżujących w pogoni za oddalającym się horyzontem lub po prostu wracających do domu. Często mam nieodparte wrażenie, że dworce są zbudowane na fundamencie ludzkich uczuć. Napięcia i  oczekiwania. Tęsknoty. Miłości i rozczarowania, gniewu. Te i dziesiątki innych emocji szczelnie wypełniają każdy dworzec świata. Aż po sam dach. Wrażenie potęguje chaos oraz pośpiech sprawujące rząd dusz w zatłoczonych poczekalniach. Ludzie spoglądający co chwila na elektroniczne tablice. Cyferki leniwie zmieniających się rozkładów jazdy. Zmęczeni turyści. Znudzone kasjerki. Zafrasowani konduktorzy i świadomi wagi swojej profesji piloci. Puste dźwięki “delayed”, “final call”, “pociąg relacji…” wybrzmiewają jak sygnały końca świata, decydujące o życiu lub śmierci.

 

Dworce i lotniska przypominają mi, że człowiek to niestrudzony wędrowiec. Istota z duszą nomada, który musi przemieszczać się z miejsca na miejsce. Mówią, że podróżujemy, by żyć. A może żyjemy, by podróżować?

Wydaje mi się, że każdy człowiek zajmujący się zawodowo komunikacją marketingową powinien być choć trochę nomadem. Bez zmieniania od czasu do czasu otoczenia i środowiska, bez ucieczki nawet na krótką chwilę od rytuałów zwykłej codzienności, nie można liczyć na przypływ inspiracji i natchnienia. Tkwienie bez przerwy w utartych schematach postępowania na dłuższą metę bywa niebezpieczne. Niewidzialna ręka przykręci kurek z pomysłami, co raczej nie ułatwi nam pracy w zawodzie…

Jestem prawie pewien, że tylko odrywając się od szarej rzeczywistości i obcując przez moment z innymi ludźmi, kulturami i stylami życia jesteśmy w stanie naładować baterie i pobudzić zmysł kreatywności (choć osobiście nie lubię tego wyświechtanego słowa). Przyjmijmy lepiej do wiadomości pewną okrutną prawdę. Nawet w XXI wieku nie wszystko da się zobaczyć na ekranie telewizora lub znaleźć w internecie.  Nawet najnowocześniejsza technologia nie zastąpi nam ulotnych wrażeń i emocji, jakie wywołuje oglądanie rzeczy na własne oczy lub doświadczanie ich na własnej skórze.

Najgorsze jest to, iż oglądając rzeczy i zjawiska tylko na ekranie telewizora lub komputera tracimy cały kontekst sytuacyjny. Dostrzegamy tylko cienie i zarysy przedmiotów. Przykłady z życia? Bardzo proszę:

 

Pomnik Lenina wskazującego palcem na McDonalds, Jałta, Krym, Ukraina (skądinąd świetny przykład przypadkowego celebrity endorsement)

Pomnik Lenina i McDonals, Jałta

 

 

 

 

 

 

 

Drink z Wodzem Rewolucji na Krymie (VIP w marketingu – klasyka)

Drink z Leninem, Krym

 

 

 

 

 

 

 

Zachód słońca na Key West, Floryda, USA (wykorzystywany jako oprawa do Sunset Celebration – event marketing)

Zachód słońca, Key West

 

 

 

 

 

 

 

Promenada na Fuerteventura, Wyspy Kanaryjskie, Hiszpania (prawdziwy “view to a kill” – materiał na pocztówkowe zdjęcia)

Panorama Fuerteventura

 

 

 

 

 

 

 

Basket w Madison Square Garden, Nowy York (lekcja marketingu sportowego rodem z NBA, najlepszej koszykarskiej ligi świata)

Preseason game, NYC

 

 

 

 

 

 

 

Konkluzja? Czasem warto opuścić wygodne biuro lub ciepłe domowe pielesze (nawet kiedy na dworze arktyczny mróz) i udać się w wyprawę w poszukiwaniu pomysłów. Jeżeli taka szansa nie jest nam dana, wystarczy przynajmniej zostawić samochód w garażu i pójść po prostu przed siebie. Bez planu i mapy, pamiętając tylko o rozglądaniu się wokół siebie. Inspiracja jest przeważnie na wyciągnięcie ręki, tuż za rogiem. Świat jest prawdziwą kopalnią pomysłów. O ile nie sprowadzimy go do cieni i zarysów na ekranie TV lub kompa…

Pozdrawiam i wielu super pomysłów życzę

Jacek Lipski

Jacek Lipski

Jacek Lipski

Marketer z ponad 16 letnim doświadczeniem. Od grudnia 2015 r. działa pod marką B&L Consulting jako niezależny konsultant i szkoleniowiec w obszarze strategii marketingowych dla MŚP i startupów. Doświadczenie zdobywał również w lubelskiej agencji reklamowej Vena Art oraz w korporacyjnych działach marketingu i komunikacji w Warszawie i Gliwicach. Wykładowca na UMCS Lublin oraz WSB w Chorzowie, Gdańsku i Opolu.