#Wypierdalać

Patrzę na to wszystko i po prostu nie wierzę. Nie wierzę, jak można być tak bezdennie głupim. Nie wierzę, że można być tak ograniczonym. Nie wierzę, jak można nie umieć przewidywać najbardziej oczywistych rzeczy. Po prostu nie wierzę. Każdego dnia wydaje mi się, że ten niekończący się festiwal „chwili dla debila” sięgnął szczytu, po czym dzień później toniemy jeszcze głębiej. Straciłem już jakąkolwiek nadzieję, że leci z nami jakiś pilot.

Bo naprawdę nie jestem w stanie zrozumieć, po jaką cholerę było w środku pandemii zabierać się za rozstrzyganie kwestii które od zawsze dzielą ten naród. Naprawdę tak trudno było przewidzieć, po „Czarnych Marszach”, że nie będzie na to zgody, a ludzie wyjdą na ulicę? Naprawdę tak trudno było spojrzeć w sondaże, z których wynika że większość nie chce takiej zmiany?

Nie jestem też w stanie zrozumieć tego, że od pół roku wszyscy mówili bez końca o drugiej fali, a rząd nie słuchał. Bo przecież jakoś to będzie. No to nie będzie. A właściwie już nie jest, bo nasz system ochrony zdrowia przestał funkcjonować i szybko się nie podniesie. Wiadomo, nikt cudów nie oczekiwał od czegoś co nawet w normalnych czasach trzyma się na plastrze i kartonach, co jest wspólną zasługą wszystkich ekip które rządzą tym krajem od 1989 r. i nas wyborców, którzy na te ekipy głosowaliśmy i nie potrafiliśmy niczego od nich wyegzekwować. Natomiast mogliśmy się przygotować, mogliśmy zrobić cokolwiek, oprócz pierdolenia że wirus słabnie. Mogliśmy ogarnąć jakiś plan i zacząć jego realizację. I zdecydowanie nie chodziło o taki plan, jaki ogarnęło Ministerstwo Zdrowia, na który spuścić należy zasłonę milczenia, bo po prostu wstyd.

Mogliśmy, ale tego nie zrobiliśmy, a teraz zbieramy konsekwencje. I niewiele możemy teraz poradzić, bo na pospolite ruszenie w ostatniej chwili, co jest naszą cholerną narodową specjalnością, jest już po prostu za późno. Tak, wiem. Zaraz pewnie usłyszę, że „czarny łabędź” i że wszyscy w Europie sobie nie radzą. Nie radzą sobie, ale też nie zauważyłem żeby inne rządy zajmowały się – tak jak nasz – dolewaniem oliwy do ognia, w tym choćby dobijaniem przedsiębiorców. Kilka przykładów z ostatnich dni?

1. Zamknięcie gastro – spoko, że zakomunikowane ludziom w piątek. Mieli naprawdę dużo czasu, żeby się przygotować na sobotę. Fajnie, że mieli też już zakupu na weekend zrobione. Bo przecież nie można tego było zrobić z kilkudniowym wyprzedzeniem…

2. Zamknięcie cmentarzy na Zaduszki – grunt to konsekwencja. Każdy debil w tym kraju wie, że ta branża zarabia głównie raz w roku, właśnie w tym okresie. Naprawdę zajebiście, że zabraliście im możliwość zarobku w piątek, na dzień przed dniem zero. Bo przecież jak już zrobili zatowarowanie to poczeka na lepsze czasy. A kwiaty to weźmie się do domu, albo wyrzuci. A co tam, raz się przecież żyje. Aha, ogłoszenie tej informacji kilka dni temu przecież też było niewykonalne.

Szczerze mówiąc to mam już serdecznie dosyć oglądania i słuchania tych tytanów intelektu i zarządzania, których wybraliśmy, co tyczy się też większości naszej zajebistej opozycji. Naprawdę nie dziwię się zawrotnej karierze hasła #Wypierdalać. Już czas najwyższy na zmianę pokoleniową, bo obecne pokolenie polityków ciągle mentalnie tkwi w PRL i konfliktach z poprzedniej epoki.

Mam też nadzieję, że taka zmiana nastąpi też na poziomie naszych „wybitnych przywódców duchowych”. Może w końcu dotrze do nich, że miłość bliźniego nie ma żadnych wyjątków pisanych małym drukiem, tzn. dotyczy też np.: kochających inaczej. Można zrozumieją w końcu że na sojuszu tronu z ołtarzem zyskuje na dłuższą metę tylko ten pierwszy. Może dotrze też do nich w końcu, że nie żyjemy w średniowieczu, a model życia kobiet nie wyznacza już niesławna maksyma „Kinder, Kuche, Kirche”. Może też w końcu pojmą, że za swoje błędy ponosi się w XXI wieku pełną odpowiedzialność, w tym finansową, a miejsce pedofili w sutannach jest w pierdlu, a nie na kolejnej plebanii, gdzie „za karę” przenosi ich wspaniałomyślny zwierzchnik. A zresztą, jeżeli nie zrozumieją to skończy się to jak w Irlandii, na co cały Episkopat dzielnie od wielu lat pracuje. Powiem szczerze, że po wysłuchaniu ostatniego wywiadu z kardynałem Dziwiszem aka “Nie wiem, nie pamiętam, pierwszy raz słyszę” nabrałem takiego obrzydzenia do tego towarzystwa wzajemnej adoracji, że zacząłem na serio rozważać apostazję.

Ps. warto posłuchać, co o tym całym burdelu myśli młodsze pokolenie. Daje do myślenia.

Do usłyszenia w – mam nadzieję – lepszej Polsce

Jacek Lipski

Spodobał ci się wpis? Doceń autora „lajkiem”!



Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów? Zapisz się na newsletter.

Jacek Lipski

Marketer z ponad 15 letnim doświadczeniem. Od 2015 r. niezależny konsultant specjalizujący się w doradztwie strategicznym i marketingowym dla MŚP oraz startupów. Doświadczenie zawodowe zdobywał m.in.: w agencji reklamowej Vena Art w Lublinie oraz w korporacyjnych działach komunikacji marketingowej (Żagiel S.A. w Warszawie) oraz komunikacji wewnętrznej (Vattenfall Distribution Poland w Gliwicach).