„Sezon burz” Andrzej Sapkowski – recenzja klubowa MKŻ nr 9

Data wpisu16 listopada 2013 Ilość komentarzy0

Sezon Burz okładkaPodobno kto sieje wiatr, zbiera burzę. Andrzej Sapkowski zasiał wiatr, elektryzując swoich fanów wiadomością o powrocie Wiedźmina. Wiem, co mówię, ponieważ od lat sam się do nich zaliczam. Dzisiaj skończyłem lekturę i muszę przyznać, że jedyne co czuję to sporo niedosyt. Być może nawet rozczarowanie. Na pewno nie była to burza. Co najwyżej łagodne, letnie przesilenie.

„Sezon burz” formą przypomina nieco wiedzmińskie opowiadania („Miecz Przeznaczenia”, „Ostatnie życzenie”), które ukazały się jeszcze przed sagą. Niestety w odróżnieniu od nich wygląda jak napisany na kolanie, bez ładu i składu. W miarę wciągająca historia, ale zupełnie nie złapałem o co w niej chodziło. Odniosłem nawet wrażenie, że sam autor nie do końca wie dokąd zmierza jego bohater i jego historia.

 

Lista usterek
Poszukiwanie skradzionych mieczów, przepychanki z królami i czarodziejami, romans z Koral, spotkania z Jaskierem – zabrakło mi w tym wszystkim, tak charakterystycznego dla Sapkowskiego, motywu przewodniego. Klamry spinającej całość jego wielowątkowej narracji w jedną, spójną całość.

Ponadto, bardzo mocno (in minus) odczułem brak „drugiego dna” czyli fajnych odniesień historycznych i kulturowych (przeważnie do naszej polskiej historii), których było pełno chociażby w „Sadze”. Traktowałem je zawsze jako ukłon w stronę wyrobionego Czytelnika, stąd ich brak nie spotkał się z moim zrozumieniem.

Co gorsza, wydaje mi się także, że po długiej przerwie („Pani Jeziora” ukazała się w 1999 r.), w trakcie której napisał niezwykle udaną „Trylogię husycką” z Reynevanem w roli głównej, Sapkowski przestał „czuć” swego starego bohatera.
Czekam na kolejną reaktywację
To smutne, ale w odróżnieniu od grona internetowych krytyków nie zamierzam odsądzać autora od czci i wiary. Nie żałuję, że kupiłem i przeczytałem „Sezon Burz”. Mam nadzieję, że Sapkowski spróbuje raz jeszcze reaktywować Wiedźmina, dlatego traktuję „Sezon” jako wprawkę.

Grę omijam z daleka (za szybko popadam w „uzależnienia” od podobnych rzeczy, ograniczam się do oglądania trailerów, patrz video poniżej), szans na dobrą ekranizację nie widzę (w Polsce nie potrafimy kręcić dobrych filmów fantasy m.in. ze względu na ograniczenia budżetowe), także muszę uzbroić się w cierpliwość i poczekać na decyzję autora.

 

 

Naprawdę chciałbym, by Andrzej Sapkowski raz jeszcze spojrzał przychylnie na Wiedźmina. Niegdyś zaliczyłem przez niego kilka nieprzespanych nocy i… liczę na powtórkę.

Ocena MKŻ (w skali od 1 do 10): 5

To pisałem ja – bloger II klasy
Jacek Lipski

Jacek Lipski

Jacek Lipski

Marketer z ponad 16 letnim doświadczeniem. Od grudnia 2015 r. działa pod marką B&L Consulting jako niezależny konsultant i szkoleniowiec w obszarze strategii marketingowych dla MŚP i startupów. Doświadczenie zdobywał również w lubelskiej agencji reklamowej Vena Art oraz w korporacyjnych działach marketingu i komunikacji w Warszawie i Gliwicach. Wykładowca na UMCS Lublin oraz WSB w Chorzowie, Gdańsku i Opolu.