New York City – światowa stolica singli

Nie ma chyba osoby, która nie słyszała o Nowym Jorku. Największe miasto USA, światowe centrum reklamowe, medialne i finansowe, od lat ma miliony wielbicieli pod każdą szerokością geograficzną. Mówi się, że Nowy Jork jest jak narkotyk. Kto raz zakosztował widoku panoramy miasta z Empire State Building, ten zawsze będzie chciał tam powrócić. Połówki Pomarańczy zapraszają na niezwykłą wyprawę do światowej stolicy singli…

Każda historia ma swój początek

Korzenie miasta sięgają XVI wieku. Tereny, gdzie znajduje się obecnie Nowy Jork, odkrył w 1524 r. Włoch Giovanni Verrazano, poszukujący z polecenia króla Francji drogi do Azji. W 1614 r. Holendrzy zakładają tam pierwszą faktorię handlową. Europejczycy ubili świetny deal. Za zgodę na osiedlenie zapłacili rodzimym mieszkańcom, Indianom ze szczepu Algonkinów, równowartość 60 guldenów w paciorkach i błyskotkach. Dziesięć lat później Holenderska Kompania Zachodnioindyjska wniosła tam pierwszą stałą osadę. Nazwała ją Nowy Amsterdam. W 1626 r. Peter Minuit odkupił od Indian skalistą wyspę, zwaną przez nich Manhatta (Wyspa Wzgórz). Koszt transakcji wyniósł… 24$. W 1664 r. Nowy Amsterdam przeszedł w ręce Anglików. Nowi właściciele, na cześć księcia Yorku, zmienili nazwę osady na Nowy Jork. Dawna faktoria handlowa rozkwitła. W 1683 r. uzyskała prawa miejskie.

100-letnie rządy Anglików dobiegły końca po zakończeniu wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych (1775-1783). Nowy Jork na krótko został stolicą nowego państwa. W Federal Hall odbyła się nawet ceremonia zaprzysiężenia George’a Washingtona na prezydenta. W następnych latach Nowy Jork urósł do rangi największego miasta i głównego portu USA. Aglomeracja skorzystała z dynamicznego rozwoju handlu i przemysłu. Do miasta napływali coraz liczniejsi emigranci z Europy. Przed wybuchem I wojny światowej oraz na początku okresu międzywojennego Nowy Jork był jedyną drogą wstępu do USA. Nowojorską Ellis Island, gdzie odprawiano nowo przybyłych, nazywano Bramą do Ameryki. Dla 17 milionów emigrantów widok Manhattanu z perspektywy Ellis Island był pierwszym wspomnieniem z Nowego Świata.

W 1851 r. ukazało się pierwsze wydanie New York Times. 15 lat później, w setną rocznicę odzyskania niepodległości, miasto zyskało swój symbol architektoniczny. Tak jak Big Ben dla Londynu czy też Wieża Eiffla dla Paryża, Statua Wolności stała się znakiem rozpoznawczym Nowego Jorku. Pełna nazwa pomnika brzmi: „Wolność rozświetlająca świat”. Statua Wolności to prezent od Francji. Pod koniec XIX wieku Nowy Jork był już drugą co do wielkości aglomeracją świata. Miasto pełniło jednocześnie funkcję głównego ośrodka gospodarczego Ameryki. W Nowym Jorku swoje siedziby miało aż 70% największych amerykańskich korporacji. W latach dwudziestych miasto zyskało potoczną nazwę: Big Apple (Wielkie Jabłko), która wzięła swój początek od stajennych w Nowym Orleanie, którzy to określali tymi słowami nowojorskie tory wyścigów konnych. Określenie rozpropagował reporter z działu sportowego Morning Telegraph, tytułując swoją kolumnę: „Around the Big Apple” (Wokół Wielkiego Jabłka). Nazwę szybko podchwycili muzycy jazzowi. Od tego czasu Nowy Jork znany jest jako Big Apple.

Dobry okres dla miasta dobiegł końca 24 października 1929 r. Osławiony czarny czwartek na nowojorskiej giełdzie zapoczątkował wielki światowy kryzys gospodarczy. Nowy Jork wyszedł z kłopotów dopiero po czterech latach, dzięki polityce nowego burmistrza Fiorella La Guardia. Po II wojnie światowej miasto przeżywało różne chwile. W latach 70. stanęło na krawędzi bankructwa. Borykało się z kolejnym kryzysem na Wall Street (lata 90.), konfliktami rasowymi oraz eksplozją przestępczości. 11 września 2001 r. miasto dotknęła największa tragedia. W zamachu terrorystycznym na World Trade Center zniszczony został najwyższy budynek w Nowym Jorku. Śmierć poniosło 3000 osób, w tym 342 strażaków usiłujących nieść pomoc ofiarom. Dzięki energicznym działaniom ówczesnego burmistrza, Rudolpha Giuliani, miasto raz jeszcze wróciło na szczyt. Ponownie zaczęto mówić o NYC (skrót od New York City) jako Stolicy Świata. W tegorocznych wyborach prezydenckich o nominację starała się dwójka kandydatów związanych z Big Apple. W republikańskich prawyborach bez powodzenia startował wspomniany wcześniej Rudi Giuliani. Walkę o nominację ze strony demokratów ciągle prowadzi senator z NYC – Hillary Clinton.

Miasto singli

Akcja kultowego serialu o singlach „Seks w wielkim mieście” toczy się na Manhattanie. Nie bez przyczyny. Tak jak Paryż uznawany jest za stolicę mody, a Las Vegas za stolicę hazardu, tak Big Apple nazywany jest światową stolicą singli. W Nowym Jorku żyje ich obecnie aż 3,5 miliona. Dla porównania, w całej Polsce jest około 5 milionów.
Dlaczego właśnie NYC to światowa stolica singli? Spotkanie swojej drugiej połówki w 15-milionowym mieście nie powinno stanowić dużego problemu. Nowy Jork jest przecież jednym z najgęściej zaludnionych miejsc na Ziemi. Odpowiedź tkwi w specyficznym stylu życia nowojorczyków. Wystarczy zatrzymać się na chwilę na jednej z ulic Manhattanu w godzinach szczytu. Tempo, w jakim porusza się całe miasto, jest po prostu niewiarygodne. Życie w Big Apple to ogromne wyzwanie dla każdego. Jak śpiewał Frank Sinatra: „…jeśli powiedzie ci się w Nowym Jorku, to dasz sobie radę wszędzie”. Dlatego właśnie żadna aglomeracja na świecie nie żyje w takim pośpiechu jak Big Apple. Mieszkańcy Nowego Jorku cierpią na chorobę zachodniej cywilizacji, jaką stanowi chroniczny brak czasu. Praca, kariera, przysłowiowy wyścig szczurów sprawiają, że na miłość nie wystarcza czasu. Brakuje też czasu na sen. Znane powiedzenie twierdzi, iż „Nowy Jork to miasto, które nigdy nie zasypia…” .

Nowy Jork to stan umysłu…

Woody Allen powiedział kiedyś, że „Nowy Jork to coś więcej niż miasto, to raczej stan umysłu”. Big Apple to nie tylko Manhattan, Times Square czy Brooklyn. Klimat każdego miasta tworzą ludzie. To dzięki swoim mieszkańcom NYC jest miastem szczególnym. Swego czasu sporo mówiło się o Stanach Zjednoczonych jako kulturowym melting pot. NYC jest pod tym względem wyjątkiem. Big Apple stanowi raczej etniczne salad bowl. Spotkamy tu ludzi z prawie każdego zakątka świata. Na ulicach rozbrzmiewa ponad 40 języków. Wszystko jest ze sobą przemieszane, tworząc niespotykaną nigdzie na świecie mozaikę kultur. Mówi się, że Nowy Jork jest dużo bardziej europejski niż amerykański. Moim zdaniem NYC to znacznie więcej niż miejsce, gdzie Europa styka się z USA. Big Apple to przestrzeń, w której, jak w największej soczewce, odbija się cały świat. To kosmopolityczne miasto, będące najlepszym symbolem globalizacji. Magia Nowego Jorku to jego kultura, tworzona przez ludzi z całego świata. To setki małych ojczyzn, funkcjonujących obok siebie, często pod jednym dachem. Little Italy zajmują Włosi, Chinatown – Chińczycy, Little India zamieszkują Hindusi, Lower East Side – Żydzi, Hell’s Kitchen – Irlandczycy, a Harlem – Afroamerykanie. To zaledwie początek wyliczanki. Nowy Jork to po prostu najbardziej otwarta metropolia świata. Big Apple nie sposób opisać, trzeba po prostu zobaczyć. Tak jak w czasach starożytnych za szczyt barbarzyństwa uchodziło nigdy nie odwiedzić Rzymu, tak w XXI wieku nie wypada nie zobaczyć Nowego Jorku…

Zobaczyć Nowy Jork i umrzeć…

Podróż za Wielką Wodę nie stanowi już takiego problemu jak kilkanaście lat temu. Bilety lotnicze nie są drogie (przeciętnie 800$ w obydwie strony). Koszty utrzymania maleją ze względu na spadek kursu dolara. Naprawdę warto poświęcić kilka tygodni urlopu i wybrać się na wycieczkę do Nowego Jorku.

Jest kilka rzeczy, których musimy dopilnować jeszcze przed wyjazdem. W odróżnieniu od większości mieszkańców państw UE, do wjazdu na teren Stanów Zjednoczonych potrzebujemy wizy. W naszym przypadku będziemy ubiegać się o wizę turystyczną (B1/B2). Procedura jest następująca. Najpierw telefonicznie ustalamy termin rozmowy z konsulem. Następnie w umówionym dniu stawiamy się, z kompletem wymaganych dokumentów, do właściwej sekcji konsularnej. W większości przypadków decyzja co do wydania lub odmowy jej wydania zapada podczas rozmowy z konsulem. Więcej szczegółowych informacji można znaleźć na stronie internetowej ambasady amerykańskiej. Uwaga! Posiadanie wizy amerykańskiej w paszporcie nie gwarantuje nam prawa wjazdu na terytorium USA. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmuje urzędnik imigracyjny na lotnisku. Do naszego paszportu przypnie on kartkę z danymi – dolną część deklaracji wjazdowej. Przy wyjeździe nie zapomnijmy o jej zwrocie. Na jej podstawie nasz wyjazd zostanie odnotowany w systemie komputerowej ewidencji. W przeciwnym razie możemy spotkać się z zarzutami o przedłużenie pobytu lub nielegalne przekroczenie granicy, co w przyszłości może skutkować odmową wydania wizy do USA.

Pozostałe kwestie, jakie należy załatwić przed wylotem, to ubezpieczenie oraz rezerwacja hotelu. Koszty opieki medycznej w Stanach Zjednoczonych należą do najwyższych na świecie. Polskie ubezpieczenie z NFZ nie przyda się za Oceanem. Konieczna jest dodatkowa polisa ubezpieczeniowa. Nie zapomnijmy też o dokonaniu rezerwacji w hotelu. Bez trudu zrobimy to w Polsce, korzystając z popularnych internetowych wyszukiwarek (Orbitz, Travelocity, Hotels.com). Dlaczego to tak istotna sprawa? Po pierwsze, przy wjeździe do USA urzędnik z Imigration Office na pewno zapyta nas, gdzie zamierzamy się zatrzymać. Po drugie, znalezienie miejsca w nowojorskim hotelu, zwłaszcza w środku sezonu, nie jest takie proste. Big Apple co roku odwiedza 40-milionowa armia turystów.

Hotelu szukam na Manhattanie. Oszczędzimy w ten sposób sporo czasu na dojazdy. Wybór hotelu zależy oczywiście od zasobności naszego portfela. Nie każdego stać na nocleg w Waldorf Astoria na 301 Park Avenue. Jeżeli nie dysponujemy większą sumą pieniędzy, najlepiej skorzystać z sieci hosteli. Wart zarekomendowania jest The Big Apple Hostel (od 39 do 160$ za dobę), położony dosłownie o krok od Times Square. Trochę droższą opcją są hotele takie jak Paramount Hotel New York (od 149$) lub Comfort Inn Times Square (od 189$). Przypominam, że do zameldowania w hotelu w USA jest konieczny dokument ze zdjęciem (paszport lub międzynarodowe prawo jazdy) oraz karta kredytowa. Polskie dowody osobiste nie są honorowane. Rezerwując online, musimy dysponować kartą umożliwiającą dokonywanie transakcji przez Internet.

Co czeka nas zaraz po przybyciu? Przede wszystkim ogromny zawrót głowy. Ilość atrakcji w NYC jest tak duża, że na zobaczenie chociażby połowy z nich potrzeba miesiąca. Jeżeli mamy mało czasu, zwiedzanie najlepiej rozpocząć od Manhattanu. Tutaj bije serce Nowego Jorku. Na Manhattanie najłatwiej poczuć energię, jaką wyzwala to miasto. Manhattan przy pierwszym kontakcie onieśmiela. Można poczuć się przytłoczonym wielkością otaczających nas budynków. Na szczęście nieprzyjemne wrażenie szybko mija. Na początek proponuję obejrzeć panoramę miasta ze szczytu Empire State Builing, leżącego przy 5th Avenue. Jeżeli pogoda dopisuje, warto wybrać się na 2-godzinny rejs promem wokół Statuy Wolności. Promy odpływające z Battery Park kursują przez całą dobę. Amatorzy pięknych widoków powinni wybrać się na Brooklyn Bridge. Aleja spacerowa na moście stanowi jedną z największych atrakcji Nowego Jorku.

Co potem? Nowy Jork ma niejedno oblicze. Każdy znajdzie coś dla siebie. Miłośnikom kultury polecam Metropolitan Museum of Art, Muzeum Historii Naturalnej oraz Muzeum Guggenheima. Z góry zastrzegam, że wizyta w tych placówkach jest czasochłonna. Nie warto się tam wybierać, jeżeli nie mamy przynajmniej 6-7 godzin na zwiedzanie. Na dokładkę można odwiedzić New York Public Library. Biblioteka przechowuje oryginalną Deklarację Niepodległości oraz biblię Gutenberga. Jej budynek jest jedną z najwspanialszych budowli w stylu Beaux-Arts w USA. Fani sportu obowiązkowo muszą zobaczyć Mekkę zawodowej koszykówki NBA – Madison Square Garden.

NYC jest także wspaniałym miejscem dla miłośników shoppingu. Czas udać się na Madison Avenue. Znajdziemy tam najlepsze marki i ciuchy najpopularniejszych projektantów mody z całego świata. To nie koniec. Na 34th Street znajduje się największy sklep w USA, słynny Macy’s. Dziewięciopiętrowy gigant zaspokoi wymagania najbardziej wybrednych zakupowiczów. Inne godne uwagi miejsca na zakupy to Barneys oraz Bloomingdale’s. Z góry ostrzegam, że wizyta w tych sklepach poważnie uszczupli budżet, ale cóż może dostarczyć więcej przyjemności niż zakupy u Versace albo Armaniego?

Po drodze warto wstąpić do jednego z licznych, małych sklepików z elektroniką Radioshack. Najważniejsza rzecz, jaką musimy tam nabyć, to tzw. „przejściówka”. W gniazdkach elektrycznych w USA jest niższe napięcie (110V) niż w europejskich. Przejściówka jest niezbędna do naładowania naszego telefonu komórkowego lub laptopa.

Zmęczonych intensywnym programem zwiedzania zapraszam do odpoczynku w znanym z niezliczonych filmów Central Parku. Największy park w Nowym Jorku, zwłaszcza w kolorach jesieni, jest najpiękniejszym miejscem na Ziemi. Niedowiarków odsyłam do obejrzenia filmu z Richardem Gere i Winoną Ryder „Miłość w Nowym Jorku”. Central Park to także dobre miejsce na zakosztowanie uroków kuchni amerykańskiej. Po jego zachodniej stronie znajduje się sławna „Tavern on the Green”. Restauracja robi oszałamiające wrażenie w nocy, po zapaleniu umieszczonych na drzewach lampek elektrycznych.

Po krótkim odpoczynku ruszamy dalej. Zapalmy świeczkę na Ground Zero – miejscu, gdzie do czasu zamachu z 11 września stało World Trade Center. Obecnie znajduje się tam pomnik autorstwa Michaela Arada i Petera Walkera, upamiętniający tragiczne wydarzenia. Do 2012 r. na Ground Zero mają stanąć 4 wieżowce, zaprojektowane przez światowej sławy architektów: Daniela Liebeskinda, Normana Fostera, Richarda Rogersa i Fumihiko Maki.

Wieczorem koniecznie musimy wpaść na rozświetlony Times Square. The Great White Way to serce Broadwayu, prawdziwa ikona Nowego Jorku. Od 1904 r. nowojorczycy świętują tam Nowy Rok. Jeżeli przyjdzie nam zwiedzać NYC zimą, polecam jazdę na łyżwach na oświetlonym The Ice Rink at Rockefeller Centre. Nowy Jork ma bardzo wiele do zaoferowania w kwestii życia nocnego. Wprawdzie słynne Studio 54 zostało zamknięte w 1986 r., ale i tak jest w czym wybierać. Amatorzy latynoskich rytmów powinni wpaść do Copacabany. Bardziej zróżnicowaną muzykę oferuje Cafe Wha. Zwolennikom spokojniejszych form rozrywki polecam odwiedzić Broadway. Najlepsze rewie obejrzeć można w teatrach położonych między 40th a 51st Street. Na Broadway’u znajduje się też Lincoln Center – jedno z najpopularniejszych w Nowym Jorku miejsc randkowych. Można tu podziwiać podświetloną fontannę i freski Marca Chagalla oraz posłuchać muzyki w Avery Fisher Hall. Dla zakochanych w muzyce jazzowej obowiązkowy punkt programu to wizyta w Birdland Jazz oraz w Appolo Theatre na Harlemie.

Po nocnych hulankach czas na odrobinę wyciszenia. Poranną kawę najlepiej wypić w jednej z księgarni sieci Barnes&Noble lub Strand. Będziemy mieli okazję na przejrzenie nowojorskiej prasy oraz nowości wydawniczych. Jeżeli nie mamy ochoty na lekturę, poranną kawę zawsze można wypić w jednym z lokali sieci Starbucks. Znudzonych wszechobecną komercją zapraszam na spacer do Chelsea. Do niedawna za stolicę nowojorskiej sztuki uchodziło Soho, ale od pewnego czasy najlepsze galerie przenoszą się właśnie do Chelsea. Działa ich tam ponad 160. Do najciekawszych należą: Sara Meltzer Gallery, The Bohen Foundation, a także Vitra Gallery.

To oczywiście wierzchołek góry lodowej tego, co możemy zobaczyć i przeżyć w Nowym Jorku. Każdy z odwiedzających odkrywa inną twarz miasta. Dla każdego Nowy Jork oznacza coś zupełnie innego…

Na koniec kilka rad praktycznych

W amerykańskich restauracjach raczej nie ma stałych cen. Zdarza się, że ceny zmieniają się w zależności od pory spożywania posiłku. Do rachunku doliczany jest podatek (ok. 8%). Jeżeli nie chcemy narazić się na dziwne spojrzenia obsługi, powinniśmy zostawić napiwek. Zwyczajowo obowiązująca stawka to 10 do 20% kwoty rachunku. Jeżeli nie planujemy wyjazdów poza granice miasta, po Nowym Jorku najlepiej poruszać się transportem publicznym. Tygodniowy bilet na metro (Metro Card) kosztuje 76$, ale jest ważny na wszystkie miejskie środki transportu. Samochód w Nowym Jorku to strata czasu i pieniędzy. Oznacza ciągłe problemy z miejscami do parkowania i korkami. Manhattan najlepiej zwiedzać na piechotę. Bez obawy. Wbrew obiegowym opiniom, NYC jest miastem bezpiecznym. Według City Crime Rankings, Nowy York znajduje się w pierwszej dziesiątce najbezpieczniejszych miast w USA. Jedyne, czego można się obawiać, to jeżdżących jak szaleni kierowców taksówek, słynnych yellow cabs. Jeszcze jedna uwaga. W Nowym Jorku nie sposób się zgubić. Wszystkie ulice przecinają się pod kątem prostym. Jeżeli jednak zgubimy drogę, wystarczy poprosić o pomoc policjanta lub zwykłego przechodnia. Nowojorczycy są przyjaźnie nastawieni do turystów.

Nie pozostaje nic innego, jak tylko spakować torbę i zabukować bilet lotniczy. Nie zapomnijmy o wizie…

„Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie…”

Napis widniejący na bramie piekieł w „Boskiej Komedii” Dantego powinien znajdować się na drzwiach wejściowych sali odpraw celnych na JFK. Lotnisko im. Johna Fitzgeralda Kennedy’ego symbolicznie zajęło miejsce zamkniętej w 1954 r. Ellis Island. Statki zostały zastąpione przez samoloty. Zamiast wyczerpujących rejsów przez Atlantyk mamy krótkie, 10-godzinne loty. Tylko cel wędrówek pozostał ten sam. Nowy Jork od lat przyciąga miliony wędrowców ze wszystkich stron świata. Tutaj swoje wielkie kariery robili także Polacy: Ignacy Paderewski, Isaac Bashevis Singer czy też Jerzy Kosiński.

Jeżeli kiedykolwiek zdarzy Wam się zapukać do bram Stolicy Świata, pamiętajcie o słowach włoskiego poety: „Porzućcie wszelką nadzieję”. Nowy Jork na zawsze zostanie w Waszych sercach…

 

Tekst został opublikowany na nieistniejącym już portalu „Singiel w podróży” w 2007 roku.

Logo Jacek Lipski

Spodobał ci się wpis? Doceń autora „lajkiem”!



Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów? Zapisz się na newsletter.

Podobne wpisy:

  1. San Francisco zmienia się w Gotham City, spontaniczny gest kelnerki z New Hampshire, Litwa kocha Polskę czyli o nadziei na lepsze jutro, nie tylko w mediach.
  2. 5 powodów dla których Lublin powinien zostać Europejską Stolicą Kultury 2016! Oraz 5 powodów dlaczego Lublin ESK nie został…

Jacek Lipski

Ekspert ds. strategii marketingowych dla MŚP w B&L Consulting. Mentor w AIP Lublin oraz współautor e-booka "Lubelskie Startupy 2015". Poprzednio Social Media & Account Manager w agencji reklamowej Vena Art, specjalista ds. komunikacji marketingowej w Żagiel S.A, oraz asystent ds. komunikacji wewnętrznej w Vattenfall Distribution Poland. Po godzinach pasjonat "creative writing", polskich kryminałów i koszykówki.