Krym – dyskretny urok wschodu

Wyprawa na Półwysep Krymski ma wiele zalet. Podróże na zachód powszednieją. Prawie każdy może się pochwalić wakacjami spędzonymi we Włoszech, Hiszpanii lub w Egipcie. Dla Polaków Krym to ciągle dosyć egzotyczne miejsce. Niewiele osób dociera w swoich wojażach na wschód. Krym oferuje wszystko. Nie bez powodu jest nazywany Półwyspem Rozmaitości. Perełki architektoniczne, ślady pradawnych cywilizacji. Błękitne morze, czyste powietrze i niezbadane górskie szlaki. Trudno o lepszą zachętę, prawda?

Kraina dzikiej przyrody

Największym skarbem Krymu jest przyroda. Do największych atrakcji należą zjawiskowe widoki rozciągające się z górskich szczytów. To jedno z ostatnich miejsc na świecie, gdzie występuje krajobraz niezmieniony ręką człowieka. Czasem odnosi się wrażenie, że cała Ukraina to kraj rządzony przez siły natury. Jedno z ostatnich miejsc w Europie, gdzie człowiek nie jest numerem jeden. Tutaj przyroda sprawuje niepodzielne rządy. Człowiek stanowi tylko zbędny dodatek. Skupiska ludzkie, wsie i miasta występują tak rzadko, że wydają się być odstępstwem od reguły. Krym jest krainą ogromnych, niezamieszkanych przestrzeni. Krainą niedostępnych, górskich szczytów sąsiadujących z bezkresnym morzem. To jedno z najwspanialszych miejsc na tej planecie. Miejsc, które na zawsze pozostają w pamięci. Nie sposób zapomnieć zachodu słońca na Czatyrdahu ani wschodu nad jałtańską zatoką.

Krym ma dziesiątki nazw w wielu językach. Dla mnie na zawsze pozostanie krainą kamienistych plaż i błękitnego morza, którego dno jest usłane ostrymi, raniącymi stopy kamieniami. Cały Półwysep wydaje się zdominowany przez dwa kolory. Zieleń lasów występuje obok wszechobecnego niebieskiego. Niebieskie na Krymie jest nie tylko morze. Z niewiadomych względów kolor ten wybrali sobie ludzie. Przejeżdżając przez Krym, ciągle widzi się pomalowane na niebiesko drzwi, okna, płoty, czasem całe budynki.

Kilka uwag praktycznych dla wybierających się na Krym:

Kiedy jechać?

Sezon na Krymie trwa od czerwca do końca września. W lecie jest upalnie, ale w zimie temperatury spadają do kilkunastu stopni poniżej zera.

Co załatwić przed wyjazdem?

Koniecznie wymieńmy pieniądze. Warto wziąć 200 hrywien na drobne wydatki, resztę najlepiej zamienić na dolary lub euro. Walutę bez problemu wymienimy w każdym większym mieście. Kurs hrywny oscyluje wokół 50 groszy. Przed wyjazdem należy uruchomić roaming. Na miejscu korzystajmy z komórki tylko w ostateczności. Roaming jest strasznie drogi. Za minutę rozmowy płacimy 4,50 zł, za sms 1,50 zł. Warto wiedzieć, że odebrane połączenie kosztuje 2 zł za minutę.

Jak dotrzeć na Krym?

Można to zrobić na kilka sposobów. Najszybsza droga to podróż samolotem. Najtańszy sposób to pociąg. Niestety sama podróż jest dosyć uciążliwa. Z Warszawy do Symferopola pociągiem jedzie się prawie 40 godzin. Najbardziej ryzykowna forma podróży to własny samochód. Drogi na Ukrainie są dużo gorsze niż w Polsce. Kierowcy jeżdżą jak szaleni, rzadko przestrzegając przepisów ruchu drogowego. W większych miastach uważajmy, przechodząc przez ulicę. Ukraińscy kierowcy nie zwracają uwagi na pieszych.

Dojeżdżając na Krym, nie sposób ominąć Symferopolu. Stolica Autonomicznej Republiki Krymskiej nosi nazwę Wrót Krymu. Miasto jest głównym punktem tranzytowym Półwyspu. Tutaj zbiegają się najważniejsze linie komunikacyjne. W Symferopolu znajduje się też lotnisko międzynarodowe. Wszystkie wycieczki rozpoczynają i kończą tu swój bieg. Z Symferopolu dotrzemy wszędzie. Stąd odjeżdżają pociągi, elektriczki, marszrutki, autobusy i prywatni przewoźnicy.

Ile kosztuje wyprawa?

Krym jest dosyć tanim miejscem na wakacje. Podróżując pociągiem i mieszkając w prywatnych kwaterach, na 2-tygodniową wyprawę potrzebujemy około 2 tysięcy zł. Chcąc zwiedzić Krym tanim kosztem, powinniśmy na wstępie znaleźć jakąś bazę wypadową. Najlepiej szukać ich w mniejszych miejscowościach, takich jak Bakczysaraj czy Sudak. Noclegi w Jałcie lub Sewastopolu są znacznie droższe. Na Krymie można nocować w hotelach lub w prywatnych kwaterach. Wszystko zależy od zawartości portfela. Ceny w renomowanych hotelach są zbliżone do polskich, natomiast noclegi w prywatnych kwaterach – znacznie tańsze. Płaci się od 15 do 35 hrywien za dobę. Musimy tylko nastawić się na brak ciepłej wody pod prysznicem.

Co zwiedzać?

Na obejrzenie wszystkiego potrzebowalibyśmy co najmniej miesiąca. Zakładając, że dysponujemy dwoma tygodniami wolnego czasu, musimy dokonać selekcji. W drodze na Półwysep zatrzymajmy się w Odessie. Najbardziej kosmopolityczne ukraińskie miasto nazywa się „przystankiem w drodze na Krym”. W Odessie zwiedzamy Primorskij Bulwar i słynne Schody Potiomkinowskie. Krymską część wyprawy rozpoczynamy w Bakczysaraju. Obejrzymy tam pałac chanów oraz skalne miasto i Monaster Uspieński. Później ruszamy do Sewastopola. Poza prospektem Nachimowa nie ma tam nic godnego uwagi, ale w sąsiedztwie miasta znajduje się Cherzones. Zachowały się tam resztki dawnej greckiej osady.

Po Sewastopolu czas na kolejne miasto. Jałta to obowiązkowy punkt na naszej liście zwiedzania. Pospacerujemy po prospekcie Lenina, wpadniemy do pałacyku w Liwadii – miejsca konferencji Wielkiej Trójki z 1945 r. – a także będziemy podziwiać widoki z Jaskółczego Gniazda i szczytu Aj-Petri. Jeżeli wystarczy nam czasu, to odwiedzimy Ałupkę i Oleandrę.

Z Jałty pędzimy do Sudaku. Tutaj czeka na nas tzw. „Chiński Mur”. Przy okazji zwiedzimy Nowy Świat i Koktabiel. W tym drugim czeka nas wspinaczka na Karadah i rejs do Złotych Wrót. Miłośników szampana zapraszam na wycieczkę do Słonecznej Doliny. Znajduje się tam fabryka szampana, która produkuje takie trunki, jak słynny Czarny Pułkownik. Na koniec naszej wędrówki możemy odwiedzić Kercz. Stamtąd bez problemu dotrzemy promem do Rosji. Wycieczkę na Kaukaz powinniśmy jednak odłożyć na spokojniejsze czasy. Od wybuchu wojny rosyjsko-gruzińskiej, Kaukaz nie jest najlepszym miejscem na wakacje…

Jakie niespodzianki czekają nas na Krymie?

Najbardziej problematyczną kwestią jest miejscowy język. Jeżeli nie mówimy po rosyjsku, to mamy poważny kłopot. Bardzo trudno znaleźć ludzi znających język angielski. Przez dwa tygodnie wakacji na Krymie spotkałem tylko kilka osób posługujących się językiem Szekspira. Spore problemy czekają nas w restauracjach. Pisanych cyrylicą menu nie sposób odczytać. W muzeach brakuje angielskich tłumaczeń. Znalazłem je tylko w pałacu chanów w Bakczysaraju i w Liwadii.

Mix kulturowy

Wizyta na Krymie to wspaniała okazja do poznania ludzi wyrosłych w innym kręgu kulturowym. Mieszkańcy Półwyspu są dużo bardziej otwarci niż społeczeństwa zachodniej Europy. Zagadują, gdy usłyszą rozmowę w obcym języku. Są zawsze chętni do pomocy. Wskażą drogę, czasem sami zaprowadzą do miejsca, którego szukamy. W Symferopolu jeden z miejscowych podarował mi nawet mapę miasta. Turystom trudno się jednak przyzwyczaić do specyficznych zwyczajów na ulicach i w sklepach. Na porządku dziennym jest wpychanie się do kasy bez kolejki czy potrącanie bez słowa „przepraszam”. Trzeba się do tego przyzwyczaić.

Krym to kulturowy salad bowl. Żyją tu Ukraińcy, Rosjanie i potomkowie Tatarów. Wśród mijanych gór i dolin jak spod ziemi wyrastają meczety. Często znajdują się tuż obok cerkwi. Nikomu to nie przeszkadza, nikogo to nie dziwi. Krym to prawdziwe miejsce spotkań. Tutaj Wschód styka się z Zachodem, tworząc niepowtarzalny mix kulturowy. Półwysep miał w swojej historii tak wielu władców, że mało kto mógłby ich spamiętać. Każdy pozostawił po sobie ślad w architekturze, kulturze, języku, nazwach miejscowości i mentalności ludzi. Obecnie Krym ma problem z tożsamością. Teoretycznie jest ukraiński, ale ponad połowę ludności stanowią Rosjanie. Większość mieszkańców Krymu identyfikuje się z Rosją. Język rosyjski dominuje w sklepach, urzędach i na ulicach. Tutaj proeuropejskie aspiracje Ukrainy nie znajdują uznania. Zwłaszcza ludzie starej daty wierzą w Mateczkę Rossiję. Sprzeciwiają się wycofaniu Floty Czarnomorskiej do Rosji. Nie przepadają za Amerykanami i NATO. Na Krymie ciągle wyczuwa się pozostałości starego ustroju. Kapitalizm nie zapuścił tu zbyt mocno korzeni. Socjalizm głęboko przeorał świadomość starszego pokolenia. W krymskich miastach Lenin jest wiecznie żywy. Trudno znaleźć skupisko ludzkie bez jego pomnika.

Bardzo ważna uwaga na koniec. Niech nie zmylą nas luksusowe samochody i ekskluzywne hotele dla turystów. Ludzie na Krymie są biedni. Nie powinniśmy czuć się zaskoczeni, kiedy podczas rozmowy miejscowi zapytają o zarobki w Polsce. Większość mieszkańców Krymu poza oficjalną pracą musi dorabiać sobie w handlu lub w usługach. Nie bądźmy zdziwieni, widząc babuszki żebrzące na skrzyżowaniach czy starców zarabiających grą na harmonii. Przyjrzyjmy się dokładnie. Na drogach Krymu nie ma samochodów średniej klasy. Widać tylko należące do bogatych Rosjan auta za kilkaset tysięcy dolarów lub wysłużone łady, moskwicze i zaporożce. Krym jest ciągle ubogi.

W pogoni za Europą

Bieda to nie jedyny problem Półwyspu. Jak całej Ukrainie, brakuje mu do Europy 25-30 lat. Standard życia nie jest najwyższy. Starsze pokolenie mentalnie wciąż tkwi w socjalizmie. Dystans będzie ciężki do nadrobienia. Trudno mi sobie wyobrazić Ukrainę jako organizatora EURO 2012. Kibice z Europy Zachodniej muszą nastawić się na ciężki szok kulturowy. Zmiany następują bardzo powoli. Jeden z moich kolegów odwiedzał Krym przez kilka lat z rzędu. W jego opinii niewiele się zmieniło, tylko ceny są wyższe.

Pomimo licznych wad, kraina bezkresnych przestrzeni jest wspaniałym miejscem na wakacje. Nie ma tu dużych miast, wielkich fabryk i drapaczy chmur. Krym urzeka swoim surowym pięknem. W każdym niemal miejscu przed naszymi oczami rozgrywa się prawdziwy spektakl barw i kolorów. Jesteśmy widzami, postronnymi obserwatorami. Nie mamy wpływu na poczynania natury. Czasem odnosi się wrażenie, że przyroda wybrała sobie Półwysep jako ostatnie miejsce, gdzie człowiek nie będzie miał pełnego dostępu. To miejsce emanuje spokojem i przedziwną mocą. Daje ukojenie, uspokaja pędzące myśli. Krymska przyroda ma zbawienny wpływ na psychikę. Tutaj człowiek może odbudować więź z naturą. Ukraina musi zacząć wykorzystywać ten atut.

Jeden z Ukraińców poznanych na Krymie opowiedział mi kiedyś anegdotę:
Przedstawiciel UEFA, wizytujący Ukrainę, pyta prezydenta Juszczenkę: Panie Prezydencie, co Pana kraj chce pokazać Europie podczas EURO 2012?
Juszczenko odpowiada bez namysłu: piękne dziewczyny!

Nie wiem, na ile ta opowieść jest prawdziwa, ale wiem, jak bym odpowiedział na tak postawione pytanie. Ukraina powinna pokazać Europie Krym wraz jego przyrodą…

 

Tekst został opublikowany na nieistniejącym już portalu „Singiel w podróży” w 2007 roku.

Logo Jacek Lipski

Spodobał ci się wpis? Doceń autora „lajkiem”!



Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów? Zapisz się na newsletter.

No related posts.

Jacek Lipski

Ekspert ds. strategii marketingowych dla MŚP w B&L Consulting. Mentor w AIP Lublin oraz współautor e-booka "Lubelskie Startupy 2015". Poprzednio Social Media & Account Manager w agencji reklamowej Vena Art, specjalista ds. komunikacji marketingowej w Żagiel S.A, oraz asystent ds. komunikacji wewnętrznej w Vattenfall Distribution Poland. Po godzinach pasjonat "creative writing", polskich kryminałów i koszykówki.