“Grywalizacja” Paweł Tkaczyk – recenzja klubowa MKZ nr 1

grywalizacja okładka

Grywalizacja, what the fuck is this? To zapis mojej pierwszej reakcji po zetknięciu się z tym określeniem. Jak to? Niby gry mają wpływać na nasze życie? Jasne, pomyślałem – zwłaszcza że nie jestem nastoletnim geekiem siedzącym od rana do nocy przy „Warcrafcie” (a szkoda). Książkę Pawła Tkaczyka przeczytałem dopiero jakieś 2 lata później. Co najmniej 24 miesiące za późno…

Słowo wstępne

Na początku wyjaśniam. Nie jestem specjalnym fanem autora. Szeroko reklamowane „Zakamarki” marki, które recenzowałem na blogu w minionym roku, były dla mnie sporym rozczarowaniem. Być może dlatego do „Grywalizacji” podchodziłem z dużą rezerwą i raczej bez przesadnego entuzjazmu. Książka „przeleżała się” kilka tygodni na mojej półce, którą nazywam „ławką rezerwowych”. Zazwyczaj trafiają na nie pozycje po które sięgam w ostateczności, tzn. jak naprawdę nie mam pod ręką nic innego do czytania. Decyzję o sięgnięciu po „żelaznego rezerwowego” przyśpieszyło dopiero wystąpienie Pawła Tkaczyka obejrzane w trakcie pierwszego lubelskiego   TEDex (21 marca 2013).

 

Wróciłem po TEDex od domu, zacząłem czytać i wkręciłem się w grywalizację. Kiedy uporałem się z ostatnim rozdziałem, zacząłem nawet żałować iż tak długo odkładałem lekturę na później. Uświadomiłem sobie powszechnie znaną prawdę. Życie jest jak gra. Także moje życie. Od lat uprawiam przecież koszykówkę. W czasach studenckich grywałem namiętnie w komputerową „FIFĘ”. Zawodowo zajmuję się m.in. projektowaniem konkursów i programów lojalnościowych. To nic innego jak gry!

 

Autor, autor

Zanim przejdę do recenzji kilka słów o autorze „Grywalizacji”. Kim jest Paweł Tkaczyk? Wszyscy ludzie z branży znają nazwisko. Krótki biogram wrzucam dla Czytelników z innych kręgów. Treść „about me” zaczerpnąłem ze strony www autora (mam nadzieję, że się nie obrazi). Oddajmy zatem głos twórcy książki.

–   Cześć, nazywam się Paweł Tkaczyk i zarabiam na życie opowiadaniem historii. Buduję silne marki – pracuję m.in. z Agorą, Grupą Allegro, wieloma mniejszymi firmami. Doradzam małym firmom i globalnym korporacjom – jako mentor np. podczas Startup Weekend czy Startup Fest. Dzielę się wiedzą – np. na tym blogu, popełniłem dwie książki: „Zakamarki marki” i „Grywalizacja”, prowadzę szkolenia z marketingu, brandingu, social media… Kocham literki niemal w każdej, poza Comic Sans, formie –

 

O co chodzi z grywalizacją

okładkaAutora poznaliśmy. Przejdźmy do meritum sprawy. Wyjaśnijmy co w ogóle oznacza grywalizacja. Według Pawła Tkaczyka na wiele wyzwań życia codziennego…

– „… odpowiedzią jest gra… A właściwie zamiana zwykłej, codziennej czynności w grę, którą gramy przeciw sobie, lub – jeszcze lepiej – przeciwko komuś, kogo znamy. Trend ten nazywa się „grywalizacją” (ang. gamification), dodawaniem tzw. mechaniki gier do aspektów życia, które do tej pory z graniem nie miały wiele wspólnego. Gry mają wielką moc zmiany zachowań. Znamy to od dawna, hazard był, jest i będzie jednym z najczęstszych uzależnień”.

 

 

Jakie są zasady grywalizacji

Każda gra powinna mieć określoną strukturę. Paweł Tkaczyk przywołuje w swojej książce strukturę stworzoną przez Tima Jonesa z londyńskiej agencji BBH. Jones twierdzi, iż każda gra musi mieć:

  • Warunek wygranej
  • Cel
  • Akcję
  • Przeszkody
  • Reguły

Tworząc grę należy również zaplanować jej dynamikę, którą konstruujemy za pomocą mechanizmów gry. Poniżej zestawiono dynamiki gry z odpowiadającymi im mechanizmami.

  • Punkty – informacja zwrotna
  • Status – poziomy
  • Osiągnięcia – wyzwania
  • Konkurencja – tabele wyników
  • Wyrażenie siebie – wirtualne dobra i miejsca
  • Altruizm – prezenty i dobroczynność

Tyle na temat samej grywalizacji. Po więcej informacji odsyłam do książki Pawła Tkaczyka. Sorry Winnetou, nie piszę „spoilerów”.

 

Grywalizować czy nie grywalizować

Czytać czy sobie odpuścić? Kupić czy darować sobie zbędny wydatek? Moim zdaniem „Paryż wart jest mszy”.  Jeżeli Twoja praca ma jakikolwiek związek z marketingiem, koniecznie sięgnij po „Grywalizację. Dlaczego?

„Grywalizacja” Pawła Tkaczyka (dostępna m.in. w księgarni OnePress) to jedna z nielicznych książek marketingowych napisanych w Polsce, których treść znajduje bezpośrednie zastosowanie w praktyce. Przede wszystkim dlatego, że autor skupił się nie na grach jako fenomenie społeczno-kulturowym, ale na tym jak zastosować mechanizmy gier w konkretnych działaniach marketingowych.

Pierwszy z brzegu przykład? Case Sztokholmu opisywany przez Tkaczyka w książce i prezentacji z lubelskiego TEDx. Wprowadzenie mechanizmu gier zmotywowało kierowców do zaprzestania przekraczania dozwolonej prędkości. Kolejny przykład? Moja własna (nie)skromna osoba. Na co dzień pracuję jako Account Manager w lubelskiej agencji marketingu taktycznego Vena Art. Reguły rywalizacji stosowałem i stosuję m.in. prowadząc fan page akcji „Szybko Zleciało”.

Życzę miłej lektury i wielu udanych gier. Pamiętajcie – the game begins today!

 

To pisałem ja – bloger II klasy

Jacek Lipski

Ps. więcej informacji o grywalizacji znajdziecie na blogu Pawła Tkaczyka.

Spodobał ci się wpis? Doceń autora „lajkiem”!



Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów? Zapisz się na newsletter.

Podobne wpisy:

  1. „Zakamarki marki” Paweł Tkaczyk – recenzja książki
  2. „E-wangeliści. Ucz się od najlepszych twórców polskiego internetu” Tomasz Cisek i Paweł Nowacki – recenzja książki
  3. Paweł Szczepaniec, audyty stron internetowych – polecam!

Jacek Lipski

Ekspert ds. strategii marketingowych dla MŚP w B&L Consulting. Mentor w AIP Lublin oraz współautor e-booka "Lubelskie Startupy 2015". Poprzednio Social Media & Account Manager w agencji reklamowej Vena Art, specjalista ds. komunikacji marketingowej w Żagiel S.A, oraz asystent ds. komunikacji wewnętrznej w Vattenfall Distribution Poland. Po godzinach pasjonat "creative writing", polskich kryminałów i koszykówki.