Dzieło pijanego grafika czyli jak kompletnie położyć prosty projekt
Projektowanie prostych materiałów reklamowych, jak np. ulotka do rozdawania na ulicy, to nie fizyka kwantowa. Wystarczy wiedzieć czego się chce i znaleźć w miarę profesjonale studio graficzne, które złoży projekt za rozsądną cenę i w terminie. Gorzej, jeżeli chcąc zaoszczędzić parę groszy bierzemy się za projektowanie sami lub zlecamy do komuś kto zrobi to „po przysłowiowych kosztach”. Efekt? Jak widać na załączonym obrazku. Ulotka, którą znalazłem lub dostałem w Lublinie to chyba dzieło pijanego grafika. Jeżeli w założeniu autora tego pożal się Boże „dzieła” ma ono przyciągać klientów do restauracji „Rumsztyk”, to szczerze gratuluję wybujałej wyobraźni!
Co to k…a jest, bo na pewno nie materiał reklamowy? Antyreklama na koszt właściciela? Marketingowy strzał w stopę? Projekt wypchany tekstem od góry do dołu. Zero przestrzeni. Czcionki w 4 lub 5 różnych kolorach i krojach. Zero interlinii. Tego po prostu nie ma się ochoty czytać. Reakcja może być tylko jedna – kosz na śmieci!
Rozumiem, że biznes mały i budżet na marketing ograniczony. Wydaje mi się jednak, że na rozepchanym do granic możliwości rynku gastronomicznym absolutnie nie można sobie pozwalać na takie pozorne oszczędności. Na jakości nie można oszczędzać. Jakość Twoich materiałów marketingowych świadczy o Tobie i Twojej firmie!
Jak dla mnie, jak ma się produkować takie gnioty, to lepiej zrezygnować z BTLu w ogóle. Korzyści żadnych takie działania nie przynoszą. Spodziewać możemy się co najwyżej strat. Tych wizerunkowych i tych bardziej dotkliwych, bo sprzedażowych. Klienci mogą odpłynąć gdzie indziej. Do miejsc, które na początek przyciągną ich reklamą, które nie odstręcza wizualnie!
Ku przestrodze
Jacek Lipski
Ps. styl „pijanego mistrza” może i sprawdza się w kung fu, ale na pewno nie w marketingu. Tutaj nie obowiązuje żadna ścieżka na skróty! Warto też mieć na uwadze, że jak Cię widzą, tak Cię piszą…
Spodobał Ci się wpis?
Polecam sprawdzić też
Let’s go Heat czyli słów kilka o video-trailerze rodem z NBA
Prawdę mówiąc nigdy nie kibicowałem Miami Heat. Nie przepadam za LeBrona Jamesem, zwłaszcza po telewizyjnej szopce sprzed paru sezonów, kiedy potrzebował 1.5 godziny by oznajmić telewidzom, że opuszcza Cleveland Cavaliers i przechodzi do Miami. To wszystko nie zmienia faktu, iż powyższe video promocyjne Miami jest dla mnie marketingowym „piece of art”.
Urzekła mnie ta reklama: „Let’s meet again” czyli spot promocyjny UMCS, odsłona nr 5
Pierwszy raz zobaczyłem go w minioną sobotę. Objawił mi się na ekranie wiszącym w autobusie lubelskiego MPK. Spot promocyjny, bo o nim właśnie mowa, Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Oryginalny, intrygujący, bardzo dobry zarówno koncepcyjnie jak i pod względem wykonania. Jeżeli miałbym się do czegoś przyczepić to może do wielkości czcionek. […]
15 grudnia 2011
2

11 lutego 2013
7