„Bitwa warszawska 1920” czyli o tym jak nie opowiadać historii…

Data wpisu17 października 2011 Ilość komentarzy2

Bitwa Warszawska 1920Przerost formy nad treścią – tak najlepiej można zrecenzować pierwszą polską produkcję 3D. Szacunek dla Jerzego Hoffmana za podjęcie wyzwania i nakręcenie epopei. Ocena niedostateczna za scenariusz. Jak wybitny reżyser mógł sobie pozwolić na zepsucie historii z takim potencjałem? Ludzie kochają dobrze opowiedziane historie. 3D i inne fajerwerki techniczne to tylko dodatek do kożucha. 3D nie zwalnia reżysera i scenarzysty od…


…obowiązku znalezienia dobrej historii i opowiedzenia jej w ciekawy dla widza sposób.

Z przykrością stwierdzam, że ta sztuka twórcom “Bitwy Warszawskiej 1920” się nie udała. Właściwie całą treść filmu dałoby się zawrzeć w jego zwiastunie. Przyznacie, że to trochę mało jak na nakręconą z olbrzymim rozmachem superprodukcję…

Ok, zwiastun zwiastunem, spróbujmy jednak podejść do oceny filmu w sposób bardziej usystematyzowany. Na początek dobre i złe strony polskiej superprodukcji:

 

Plusy (+):

  • Dla Jerzego Hoffmana za odwagę i determinację. Zmierzenie się z trudnym tematem i doprowadzenie dzieła do końca na pewno nie było proste, łatwe i przyjemne.
  • Muzyka Krzesimira Dębskiego, tworząca świetne tło dla rozgrywających się dramatycznych wydarzeń.
  • Zdjęcia Sławomira Idziaka, tak realne że w niektórych momentach dosłownie wgniatają widza w fotel.
  • Kreacja Adam Ferencego (czekista), jak zawsze na świetnym poziomie do którego przyzwyczaił widownię.

 

Minusy (-):

  • Fatalny scenariusz, czyli historia z dużym potencjałem, ale beznadziejnie opowiedziana. Film składa się z niczym nie powiązanych ze sobą scen. Brakuje ciągłości i wyjaśnienia widzowi najbardziej podstawowych kwestii. Do tej pory zachodzę w głowę, jak to jest możliwe:  Borys Szyc zostaje przez pomyłkę skazany przez polski sąd wojskowy na śmierć. Zarzuty to agitacja bolszewicka i zdrada. Przypadkowo uwolniony przez bolszewików idzie na współpracę z Czeka (o czym wie polski wywiad). Następnie ucieka i ot tak bez słowa wyjaśnienia trafia z powrotem do polskiej armii…
  • Beznadziejna rola Nataszy Urbańskiej. Nie wiem jakim cudem dostała główną rolę. Przecież nawet w wyciskaczu łez trzeba pokazać trochę przyzwoitego aktorstwa.
  • Słaba i nieprzekonywująca rola Daniela Olbrychskiego jako Marszałka Piłsudskiego. Jak dla mnie olbrzymi zawód. Od Nataszy Urbańskiej cudów nie wymagam, natomiast od ikony polskiego kina można się było spodziewać dużo więcej. Piłsudski w wydaniu Olbrychskiego jest pozbawionym charyzmy, nudnym starcem.
  • Brak odwzierciedlenia klimatu epoki. Film wypełniają infantylne piosenki i popisy taneczne rodem z “Tańca z gwiazdami” czy “Jak oni śpiewają”. Tak niby miały wyglądać lata 30?
  • Bezsensowne zakończenie filmu. Absolutne zero przesłania. Widz wychodzi z kina z niczym. Tak jakby reżyser nie miał mu nic do powiedzenia.

 

Podsumowując, bez dobrze opowiedzianej historii nie ma filmu, książki, reklamy i można by tak pewnie dłuższą chwilę wymieniać. Nawet technologia 3D nie pomoże!

Jacek Lipski

Jacek Lipski

Marketer z ponad 16 letnim doświadczeniem. Od grudnia 2015 r. działa pod marką B&L Consulting jako niezależny konsultant i szkoleniowiec w obszarze strategii marketingowych dla MŚP i startupów. Doświadczenie zdobywał również w lubelskiej agencji reklamowej Vena Art oraz w korporacyjnych działach marketingu i komunikacji w Warszawie i Gliwicach. Wykładowca na UMCS Lublin oraz WSB w Chorzowie, Gdańsku i Opolu.