„Fifty – fifty i surykatki czyli nowe reklamy Cyfry+ i Wedla”

Data wpisu24 stycznia 2011 Ilość komentarzy2
Po serii krytycznych postów na moim blogu marketingowym czas na odrobinę uśmiechu i pozytywnej energii. Spoty reklamowe Cyfry+ z małą dziewczynką i Wedla z surykatkami widziałem w TV kilkakrotnie. Za każdym razem bawiły mnie tak samo. Tak bardzo, że nigdy nie zdarzyło mi się sięgnąć po pilota i zmienić kanał. Jest jednak pomiędzy nimi zasadnicza różnica. Ujawnia się kilka dni po obejrzeniu. W przypadku jednego ze spotów za nic nie mogę zapamiętać nazwy reklamowanej marki…

Czekolada i tańczące sukarytki

Surykatki tańczące na pustyni w rytm przeboju z „Dirty Dancing” niezmiennie wywołują uśmiech na mojej twarzy. Trudno zresztą nie polubić sympatycznych zwierzątek:

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=_2tzkBDo-5A&feature=player_embedded[/youtube]

Niestety w moim (zbyt ciasnym być może) umyśle nijak nie może zakodować się skojarzenie surykatek z czekoladą. Za każdym razem usiłując przypomnieć sobie reklamowany produkt, na myśl przychodzą mi… stacje radiowe, np. Radio Zet albo RMF FM. Nie bardzo mogę też zrozumieć jak brand claim „Wyprodukowano dla przyjemności” ma się łączyć z tańczącymi surykatkami…
Fifty-fifty w Cyfrze+
Zupełnie inaczej sprawa ma się z najnowszą reklamą Cyfry+ promującą sportowo-filmowy charakter platformy oraz nową promocję (11 miesięcy za pół ceny). W reklamie ponownie spotykamy uroczą małą dziewczynkę z lizakiem, która rozbraja widza swoim pozowaniem na dorosłego. „Mała cwaniara” jest zarówno zabawna jak i wzruszająca:

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=WSPnUDvfOpY&feature=player_embedded[/youtube]

Cały spot jest tak skonstruowany (scenariusz, dialogi), że trudno zapomnieć główny przekaz. Charakterystyczny żart z „fifty-fity” na długo zapada w pamięć. Warto też zwrócić uwagę na płynne przejście od scenki rodzajowej do prezentacji oferty. Tego najbardziej mi brakuje w spocie Wedla. Tam po zakończeniu tańca surykatek bez trudu można by wstawić logo dowolnej firmy…

Wniosek? Rozbawić widza to dobra rzecz, ale warto chyba zachować jakiś minimalny związek z marką. Nawet jak reklama ma cel czysto wizerunkowy…

PS. Zastrzegam, że nie prowadziłem na ten temat żadnych badań, wyrażam jedynie swoją opinię.
Jacek Lipski

Jacek Lipski