Kontrowersja i prowokacja w reklamie – część pierwsza

Reklama towarzyszy nam zawsze i wszędzie. Świat on line i off line jest wypełniony ogromną liczbą komunikatów komercyjnych zachęcających nas do zrobienia, wypróbowania, skosztowania, kupowania, wejścia na stronę, profilu na fejsie i tak bez endu.


Billboardy, plakaty, ulotki rozdawane przed metrem, smsy zwykłe i głosowe, maile, listy i banery w necie – to wszystko szturmem wdziera się do naszego życia i nieproszone, bez pukania, wchodzi na nasze salony. Jakie są konsekwencje takiego stanu rzeczy?

Ludzie czując się coraz bardziej osaczeni wytworzyli w sobie potężne mechanizmy obronne, np.: „ślepotę banerową” w internecie. To spore zagrożenie dla marketerów wydających krocie na tradycyjne i niestandardowe nośniki reklamowe. Marketingowcy sięgnęli więc głębiej do swojego arsenału. Coraz częściej walczą o uwagę potencjalnych klientów próbując wywołać kontrowersje.


Czy w świecie zmęczonym natłokiem informacji prowokacja i kontrowersja w reklamie mają szansę powodzenia? Czy w ten sposób można nakłonić klienta do działania?

Moim skromnym zdaniem to metoda jest skuteczna tylko do wywoływania „szumu medialnego” i dyskusji w sieci. Jeżeli taki jest cel twórcy prowokacyjnego przekazu to ok, jeżeli zaś chce w ten sposób zaangażować klientów to chyba nie tędy droga…

Dosyć teoretyczny rozważań, przejdźmy do konkretów! Dzisiaj pierwszy odcinek serii na temat kontrowersyjnych reklam. Zdjęcie zrobione w Warszawie publikuję, dzięki uprzejmości mojego Taty (który je dla mnie pstryknął)! Ocena reklamy: hasło „Ściemniamy profesjonalnie” przykuwa uwagę i skłania, by dowiedzieć się więcej.

Umieszczenie go na tylnej szybie samochodu to także niezły pomysł. Intryguje odbiorcę, który próbuje domyśleć się o co chodzi. Jedyny minus to dorozumiany call to action, czyli nr telefonu (w domyśle – zadzwoń). Wydaje mi się, że lepiej byłoby podać adres strony internetowej. Numer telefonu dużo trudniej zapamiętać, zwłaszcza jeżeli ma się go przed oczami tylko przez kilka sekund. A co Wy myślicie o tej konkretnej reklamy? Czy uważacie kontrowersję i prowokację za skuteczne narzędzia marketingowe? Jestem ciekaw Waszych opinii!

Jeszcze w grudniu kolejna część serii „Kontrowersja i prowokacja w reklamie”! Mam kilka fajnych fotek do zaprezentowania (trochę bardziej hardcorowych niż zdjęcie powyżej)…

Spodobał ci się wpis? Doceń autora „lajkiem”!



Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów? Zapisz się na newsletter.

Jacek Lipski

Ekspert ds. strategii marketingowych dla MŚP w B&L Consulting. Mentor w AIP Lublin oraz współautor e-booka "Lubelskie Startupy 2015". Poprzednio Social Media & Account Manager w agencji reklamowej Vena Art, specjalista ds. komunikacji marketingowej w Żagiel S.A, oraz asystent ds. komunikacji wewnętrznej w Vattenfall Distribution Poland. Po godzinach pasjonat "creative writing", polskich kryminałów i koszykówki.