5 marketingowych grzechów startupowych

Peter Drucker stwierdził kiedyś, że każdy projekt biznesowy ma tylko 2 funkcje, które tworzą rezultaty. To marketing oraz innowacje. Startupy nie są pod tym względem wyjątkiem, choć czasem zdarza im się zapominać lub niewłaściwie podchodzić do pierwszej z wymienionych funkcji.

Trzy zastrzeżenia
Zanim przejdę do dalszej części rozważań muszę poczynić 3 istotne zastrzeżenia. To koniecznie, ponieważ lubię jasne i klarowne sytuacje. Po pierwsze, nie jestem startupowcem, ale marketingowcem tylko który od czasu do czasu współpracuje ze startupami. Po drugie, wszystkie wnioski z niniejszego tekstu nie są wynikiem badań. Wysnułem je tylko na bazie własnych obserwacji rynkowych. Po trzecie, nie mam monopolu na rację, więc można się ze mną nie zgadzać.:)

Pięć grzechów głównych
Wracając do meritum tekstu – jakiś czas temu, gdy zbierałem informacje do e-booka „Lubelskie Startupy 2015”, zauważyłem że niektóre polskie startupy mają problem z prowadzeniem skutecznych działań marketingowych. Co jest tego przyczyną? Moim zdaniem u podłoża wspomnianych problemów leży 5 marketingowych grzechów głównych popełnianych przez startupy.

Grzech nr 1 – Brak strategii marketingowej
To zdecydowanie najpoważniejszy z katalogu grzechów marketingowych. Zdaję sobie sprawę, że startupy mają mocno zmienną naturę, m.in. ze względu na częste pivoty, ale nie usprawiedliwia to faktu „olewania” tematu strategii. To zakrawa na samobójstwo, bo „jeżeli nie wiesz do jakiego portu zmierzasz, to żaden wiatr nie będzie dla Ciebie pomyślny” (Seneka). Bez strategii marketingowej nie da się przecież zbudować silnej marki, co przecież jest podstawowym celem każdego marketera.

Grzech nr 2 – Traktowanie marketingu jako generatora zbędnych kosztów
Nie da się ukryć, że marketing kosztuje. Nie wierzę jednak, że skuteczne działania marketingowe da się prowadzić bezkosztowo. Podejście „growth hackingowe” jest fajne, ale też wiąże się z poniesieniem odpowiednich kosztów (np. choćby kosztu naszego czasu i tzw. „kosztów utraconych możliwości”). Jak więc sprawić, by nasze działania marketingowe nie generowały zbędnych kosztów? Jeżeli mamy dobrą strategię marketingową oraz odpowiednio ustawione KPI’s (tzw. „wskaźniki sukcesu”) to w większości przypadków uda nam się tego uniknąć.

Grzech nr 3 – Sprowadzanie marketingu do działań promocyjnych
Formułę „4xP” na pewno znacie. Szkoda tylko, że w niektórych startupach (w tradycyjnych firmach również) dostrzega się tylko ostatnie „P” czyli promocję. Niestety to za mało. Dobry marketing wymaga holistycznego podejścia, a więc powinien obejmować produkt, cenę, dystrybucję oraz wspomnianą wcześniej promocję. Dokładnie w takiej kolejności.

Grzech nr 4 – Ignorowanie działań off-line
Naturalnym środowiskiem każdego niemal startupu jest internet. Nie powinno to jednak oznaczać, że wszystkie nasze działania marketingowe mają być prowadzone tylko i wyłącznie w sieci. Ludzie żyją w świecie off-line i korzystają także z mediów tradycyjnych. Te ostatnie w przypadku wybranych grup docelowych mogą okazać się o niebo skuteczniejsze niż działania internetowe. Zastrzegam jednak, że tutaj wszystko zależy od specyfiki produktu oraz klientów danego startupu. Przypominam także o starej prawdzie, która nie straciła na aktualności do dnia dzisiejszego. Nie ma lepszej i skuteczniejszej formy komunikacji i sprzedaży niż rozmowa „face to face”.

Grzech nr 5 – Brak marketingowca w zespole
Last but non least. Startupy najczęściej tworzą tzw. „ludzie technologiczni”. Nic nikomu nie ujmując, bo znam kilku ludzi IT ze świetnymi umiejętnościami marketingowymi, ale z mojej perspektywy marketing to jednak domena humanistów z mocnymi umiejętnościami analitycznymi i doświadczeniem w branży. Jeżeli nie macie kogoś takiego w zespole, koniecznie wypełnijcie tę lukę. Marketingu można się nauczyć, ale ten proces trwa bardzo długo i jest kosztowny. W startupie możecie nie mieć na to wystarczającej ilości czasu oraz pieniędzy (błędy marketingowców kosztują).

Słowo końcowe
Jako drobny przedsiębiorca prowadzący działalność w raczej tradycyjnej branży (doradztwo marketingowe) podziwiam wszystkich twórców startupów za ich innowacyjność oraz odwagę. Mówi się przecież, że 9 z 10 startupów upada. Wydaje mi się jednak, że ten wskaźnik można by nieco obniżyć. Wystarczyłoby na początek przestać „grzeszyć” i zacząć traktować marketing nie jako koszt, a inwestycję w sukces rynkowy startupu.

Macie odmienne zdanie na temat marketingu startupów? Piszcie do mnie na jlipski@bieleckilipski.pl, z chęcią poznam Wasz punkt widzenia.

Artykuł opublikowany w „Lubelskim Programiście”, numerze 01/2016 (01), marzec-maj 2016.

 

Logo Jacek Lipski

Spodobał ci się wpis? Doceń autora „lajkiem”!



Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów? Zapisz się na newsletter.

Podobne wpisy:

  1. 7 książek marketingowych do przeczytania w 2014 r.
  2. Marketingowiec starej daty w startupie
  3. Case Open 2016 czyli forum dla strategów marketingowych

Jacek Lipski

Ekspert ds. strategii marketingowych dla MŚP w B&L Consulting. Mentor w AIP Lublin oraz współautor e-booka "Lubelskie Startupy 2015". Poprzednio Social Media & Account Manager w agencji reklamowej Vena Art, specjalista ds. komunikacji marketingowej w Żagiel S.A, oraz asystent ds. komunikacji wewnętrznej w Vattenfall Distribution Poland. Po godzinach pasjonat "creative writing", polskich kryminałów i koszykówki.