Gamifikacja Grzegorz Olifirowicz

Wywiad z Grzegorzem Olifirowiczem, autorem książki „Gamifikacja – czyli 100 sposób gamifikacji Twojego biznesu”

Czym jest grywalizacja? Jak wykorzystać grywalizację w małej firmie i startupie? Czy warto pomyśleć o self-publishingu? O tym wszystkim przeczytacie w najnowszym wywiadzie, który ukazał się na blogu w ramach cyklu „Marketing w małej firmie i startupie”. Tym razem w moje sidła wpadł Grzegorz Olifirowicz, autor niedawno opublikowanej książki „Gamifikacja – czyli 100 sposobów gamifikacji Twojego biznesu”.

To nie pierwsza wizyta Grzegorza na blogu. W zeszłym roku mieliśmy okazję rozmawiać o startupie Mutated Byte, nad którym wówczas pracował. Wywiad ukazał się zarówno na blogu jak i w e-booku „Lubelskie Startupy 2015”.

Gamifikacja Olifirowicz

Tym razem miałem Grzegorza na wyłączność, dlatego szczególnie polecam lekturę zapisu naszej rozmowy. Rekomenduję Wam również zakup książki „Gamifikacja – czyli 100 sposób gamifikacji Twojego biznesu”, którą znajdziecie na Allegro. Naprawdę warto! Przejdźmy już jednak do wywiadu, bo wyszedł arcyciekawy!


Wydałeś niedawno książkę o gamifikacji i właśnie na tę okoliczność chciałbym Cię „przesłuchać”. Zacznę od prostego pytania. Co to jest gamifikacja? Z czym to się je?

Tak w skrócie – bierzemy najfajniejsze elementy z gier i wkładamy je do projektów, które grami nie są.


A które to są te najfajniejsze elementy z gier?

To zależy. Najczęściej wykorzystuje się punkty, odznaki i rankingi, np. w projektach skierowanych do sprzedawców. Wtedy zazwyczaj te elementy przekładają się na różnego rodzaju nagrody. Nie oznacza to jednak, że termin gamifikacja sprowadza się tylko do tzw. „leader boardów”. Mechanik i technik z gier, które można wykorzystywać do zarządzania zespołami czy w marketingu, jest o wiele więcej. Nie wszystkie jednak są uniwersalne i nie wszędzie można je stosować. To zależy od konkretnego przypadku.


Czy można zastosować gamifikację w małej firmie lub startupie? Jeżeli tak, podaj proszę konkretne przykłady.

W startupie najważniejsza jest skala. Jeśli ją zbudujesz, to jesteś w domu. Często nie muszą to być nawet klienci płacący, bo już w przypadku dużej liczby użytkowników Twoim projektem mogą zainteresować się inwestorzy. Gamifikację można skutecznie zastosować w startupie do zbudowania skali np. poprzez social media (odpowiednie budowanie postów, gry, itp.).

A co do małej firmy, sam jestem dobrym przykładem. Zrobiłem ostatnio mały eksperyment na Facebooku. Pomyślałem sobie, że napiszę zgrywalizowany wpis. „Popełniłem” zatem wpis informujący, że pracuję nad nowym projektem gry. Nie podałem jednak żadnych szczegółów. Ich ujawnienie uzależniłem do reakcji moich odbiorców na Facebooku. Czyli jeżeli post przekroczy pierwszy założony poziom lajków i udostępnień – ujawniam co to za gra, drugi poziom – ujawniam datę premiery, itp. Okazało się, że tak skonstruowany wpis przekroczył prawie wszystkie moje założenia. Zbudowałem sobie w ten sposób sporą grupę obserwujących, których od razy przekierowałem do zespołu beta-testerów. Skorzystam z ich pomocy przy testowaniu projektu gry, a następnie jej promocji oraz dystrybucji.


Wracając do książki, bo ona głównie mnie interesuje. Skąd pomysł na pozycję właśnie o gamifikacji?

Temat książki męczył mnie od bardzo dawna. Pomysł kiełkował w głowie od wielu lat. Wcześniej pisałem opowiadania i poradniki, ale nigdy ich nie publikowałem. Aż w końcu „zaciągnął” mnie do swojej grupy piszących Marcin Osman, który powiedział „ciśniemy to”, bo sam do tego nie siądziesz i trzeba Cię przypilnować. Udało się, więc gorąco rekomenduję udział w grupach Marcina.

Dlaczego akurat gamifikacja? Od stycznia zacząłem pisać o tym temacie na blogu. Przez pewien czas pracowałem też w firmie zajmującej się bezpośrednim wdrażaniem gamifikacji w bardzo dużych projektach dla olbrzymich klientów. Wkręciłem się więc mocno w tematykę więc książka była naturalną kontynuacją mojej pasji. Zwłaszcza, że szukając informacji o gamifikacji w internecie, w tym o konkretnych mechanikach gamifikacyjnych, można znaleźć ich mnóstwo, ale nie ma żadnego kompendium zbierającego je w jedną całość. Zacząłem więc kompilować tę wiedzę, a gdy przyszedł już czas i zapukał do mnie Marcin, wybrałem gamifikację. W ten sposób powstała książka zbierająca w całość 100 mechanik gamifikacyjnych.


Powiedziałeś już skąd pomysł na książkę i o czym można w niej przeczytać. Powiedz teraz, kto powinien po nią sięgnąć?
Ta książka jest dla ludzi, którzy są zaangażowani w projekty wykraczające nieco poza standardowe ramy, np. biznesowe, edukacyjne czy kulturalne. Chodzi mi o przedsięwzięcia tworzące lub będące pewnym „novum” na rynku. W trakcie realizacji można wykorzystywać proste techniki, które opisałem w książce. Nie wymagają one wielkich nakładów finansowych ani konieczności angażowania dużych zespołów.

Przykładowo, mnóstwo takich projektów organizowaliśmy w Fundacji Teatrikon, choć wówczas jeszcze nie wiedząc że to gamifikacja. Jeżeli organizowaliśmy szkolenia to zawsze były z jakimś „twistem”, z czymś wyróżniającym i niespotykanym. Wykorzystywaliśmy też techniki rywalizacyjne do niestandardowej promocji projektów, w działaniach z działki HR, itp. W tej ostatniej tworzyliśmy dla nowych osób w Fundacji np. specjalnie zgrywalizowane ścieżki wdrożeniowe.

Projekty z elementami gamifikacyjnymi sprawdzają się również w biznesie, także tym dużym. Pracowałem przy kilku takich przedsięwzięciach. Załóżmy, że masz grupę osób, które trzeba wyedukować w kwestii obsługi klienta. Nauka może pójść o wiele łatwiej i szybciej, dzięki grywalizacji. W firmie, w któ®ej pracowałem stosowaliśmy swego czasu narrację procesu edukacji. Uczestnicy wcielali się w rolę podróżnika, który przeżywał różne przygody, a w międzyczasie poznawał nowe materiały, zasady działania firmy, uczył się zasad pracy z trudnym klientem. Edukowaliśmy więc pracowników poprzez grę, co przynosiło bardzo dobre skutki.


W swojej książce opisałeś 100 technik gamifikacyjnych. Opowiedz proszę o Twoich ulubionych mechanikach. Masz jakiś faworytów?
Byłeś kiedyś na dowolnym szkoleniu albo prezentacji o growthackingu? Na pewno tak. Założę się więc, że słyszałeś powtarzany na nich przykład Dropboxa, który nagradzał użytkowników, zapraszających znajomych do usługi, dodatkowym miejscem na dysku. Podobny „hack” był stosowany dużo wcześniej w grach, zwłaszcza tych mobilnych, albo w social games na Facebooku. Jednym z przykładów jest „Candy Crash”. Gdy skończą Ci się życia to możesz je wykupić za realne pieniądze, lub otrzymać dodatkowe w zamian za zaproszenie przyjaciół do gry.

Drugą z moich ulubionych technik są nagrody „SAPS” (skrót od Status, Acess, Power i Staff). To jest właściwie sposób na projektowanie nagród dla graczy, np. jeżeli chcemy komuś podziękować za to, że w danym tygodniu logował się X razy. W pierwszej kolejności powinniśmy dawać nagrody statusowe czyli wyróżnić tę osobę na tle innych graczy (np. w rankingu lub dając mu spersonalizowanego awatara z odznaką). Jeżeli nie możemy tego zrobić, ewentualnie to za mała nagroda, dajemy tej osobie dostęp do materiałów, z których nie każdy może korzystać (np. do raportu, e-booka, społeczności beta-testerów). Następna w kolejności jest władza, moc wpływania na cały system. Jeżeli prowadzisz forum internetowe i chcesz nagrodzić najbardziej aktywnych użytkowników, przyznajesz im rolę moderatorów lub administratorów. Na samym końcu są nagrody rzeczowe. Dlaczego na końcu? Bo są najdroższe i najtrudniejsze do wprowadzenia. W czyjeś gusta niełatwo trafić. Jedni lubią wycieczki w ciepłe kraje, inni wolą książki, i tak dalej. Poza tym należy pamiętać, że nagrody rzeczowe dajemy na końcu, dlatego też nie mogą być przypadkowymi gadżetami.


Z tego co wiem, książkę wydałeś samodzielnie. Dlaczego wybrałeś self-publishing?

Miałem mentoring i wsparcie ze strony grupy piszących Marcina Osmana, ale w zasadzie pracowałem sam. Self-publishing zarekomendował mi właśnie Marcin. Zdecydowały względy finansowe, pełna samodzielność i bliższy kontakt z Czytelnikami.

Muszę zresztą przyznać, że całkiem łatwo udało się ogarnąć wszystkie rzeczy techniczne związane z wydaniem książki. W trakcie przytrafiła mi się za to jedna ciekawa historia, którą chciałbym się podzielić. Szukałem drukarni. Znajomi polecali wprawdzie jedną z Białegostoku, ale pomyślałem że poszukam bliżej, w Lublinie. Wpisałem w Google „drukarnia Lublin” i zadzwoniłem pod pierwszy ze znalezionych numerów. Umówiłem się, wziąłem przykładową książkę z domu, żeby pokazać o jaki wydruk mi chodzi, i pojechałem na miejsce. Wychodzę z samochodu, szukam i szukam tej drukarni, ale nie mogę znaleźć. Podchodzę do 2 panów, którzy akurat wyszli na papierosa. Pytam gdzie jest drukarnia. A oni na to – „Proszę Pana, jest w tamtym budynku, ale co Pan będzie szedł do konkurencji, do nas zapraszamy”. Panowie byli z drukarni Bema Graphics. Wprawdzie nigdy wcześniej o nich nie słyszałem, lecz wszedłem, pogadałem i dostałem o wiele lepszą ofertę cenową. Postanowiłem więc skorzystać.


To się nazywa podejście marketingowe! Ok, czas na ostatnie pytanie. Planujesz następne książki?
Tak, choć jeszcze nie zacząłem ich pisać. Zebranie tych 100 technik rywalizacyjnych w jednym miejscu było, jak twierdzą  moi Czytelnicy, bardzo dobrym pomysłem. Coraz częściej jednak dostaję jeszcze inne sygnały. Czytelnicy mówią, że chcieliby zrobić coś większego niż wprowadzenie w życie 1 czy 2 mechanik. Chcieliby zrobić cały projekt grywalizacyjny, lecz nie wiedzą jak się do tego zabrać. Mam zatem pomysł, by napisać książkę przedstawiającą metodologicznie, krok po kroku, jak się projektuje grywalizację, tj. od zdefiniowania celów, poprzez graczy, ich akcje, ścieżki, nagrody oraz monitorowanie efektów.


Świetny pomysł, na pewno z chęcią przeczytam. Dziękuję za rozmowę!

Ps. Temat grywalizacji podejmowałem także w recenzji książki Pawła Tkaczyka.  


Grzegorz OlifirowiczGrzegorz Olifirowicz. Twórca gier i grywalizacji, trener, animator. Współtwórca studia Mutated Byte. Zrealizował kilkadziesiąt projektów edukacyjno-kulturalnych i zdobył doświadczenie jako trener prowadząc kilkaset godzin warsztatów.

Współpracował zarówno z młodzieżą, jak i dorosłymi. Współdziałał m.in. z Fundacją TEAM Teatrikon, ITC Lab Centrum Szkoleń Informatycznych, Fundacją Nowy Staw, Europejskim Forum Studentów AEGEE oraz ESN. Autor książki „Gamifikacja – czyli 100 sposobów gamifikacji Twojego biznesu”.

Prowadzi blog www.grzegorzolifirowicz.pl, poświęcony grom, grywalizacji i biznesowi.


Pozdrawiam

Logo Jacek Lipski

 

 

Spodobał ci się wpis? Doceń autora „lajkiem”!



Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów? Zapisz się na newsletter.

Podobne wpisy:

  1. Wywiad z Kamilem Pręciukiem i Grzegorzem Olifirowiczem z lubelskiego studia gier Mutated Byte
  2. „Budowa i promocja biznesu w sieci i nie tylko” czyli warsztaty z Michałem Sadowskim – MediaLab Lublin Battle VIII
  3. dlamarketera.pl czyli księgarnia moich marzeń. Wywiad ze „spiritum movens” projektu Magdą Michna.
  4. Uwolnij swoje książki czyli book crossing!
  5. The best of „Marketing, Książki i Życie” czyli najlepsze posty z 2013 r.

Jacek Lipski

Ekspert ds. strategii marketingowych dla MŚP w B&L Consulting. Mentor w AIP Lublin oraz współautor e-booka "Lubelskie Startupy 2015". Poprzednio Social Media & Account Manager w agencji reklamowej Vena Art, specjalista ds. komunikacji marketingowej w Żagiel S.A, oraz asystent ds. komunikacji wewnętrznej w Vattenfall Distribution Poland. Po godzinach pasjonat "creative writing", polskich kryminałów i koszykówki.

  • Jakub Bis

    hmmm… http://www.grzegorzolifirowicz.pl/ w przebudowie… na allegro dwie osoby kupiły 3 sztuki: http://allegro.pl/gamifikacja-ksiazka-i6437699610.html Czy któraś z tych 100 technik gamifikacyjnych była stosowana w promocji książki?

    • http://www.jaceklipski.pl Jacek Lipski

      Cóż, to już pytanie do autora. Poza tym, z tego co mi wiadomo, Grzegorz sprzedaje książkę również innymi kanałami, nie tylko na Allegro. Niestety, self-publishing nie jest łatwy do ogarnięcia.

    • Jacek

      Co do strony to się nie wypowiem, bo nie wiem. Co do allegro – Grzegorz sprzedaje też książki innymi kanałami. Myślę, że na pewno kilka technik było stosowanych, ale efekty będzie można ocenić dopiero po upływie dłuższego czasu. Self-publishing nie jest łatwy.

      • Jakub Bis

        Bez posiadania wokół siebie społeczności, bez mocnego uderzenia w dzisiejszych czasach ciężko się przebić.

        • Jacek

          Zgadza się, z tym że dotyczy to także autorów książek wydawanych tradycyjnie. Zobaczymy jak mi pójdzie. Moja pierwsza książka ma premierę 7 grudnia, z tym że ja to robię klasycznie, poprzez wydawnictwo. Nie oznacza to jednak, że nie będę musiał się napracować w temacie promocji. Ciekawa końcówka roku mi się zapowiada…:)

          • Jakub Bis

            Ja widziałbym Twoją książkę w onepress/helion i wtedy wróżę sukces 😉

          • http://www.jaceklipski.pl Jacek Lipski

            Nie od razu Rzym zbudowano. :)

  • Pingback: Wywiad z Darkiem Figurą, Prezesem Fundacji Teatrikon | Marketing, Książki & Życie()