Michał Bąk

9 pytań do Michała Bąka, e-marketera oraz wydawcy bezpłatnego magazynu „Marketing & Biznes”

Kilka tygodni temu przesłuchiwałem Martę Bąk, Project Managera bezpłatnego magazynu „Marketing & Biznes”. Tym razem w moje ręce wpadł wydawca magazynu Michał Bąk. Pogadaliśmy sobie o jego projekcie wydawniczym, e-marketingu, książkach i życiu. Pełny zapis konwersacji znajdziecie w najnowszym wpisie na blogu. 

 

Wyczytałem na stronie Twojej firmy, że masz wieloletnie doświadczenie w marketingu. Czy mógłbyś powiedzieć o tym parę słów? Gdzie zdobywałeś pierwsze szlify i doświadczenia zawodowe?

M.B.: Tak to prawda, moja przygoda z marketingiem rozpoczęła się już w czerwcu 2008 roku. Po maturze zastanawiałem się co mogę zrobić z wolnym czasem, którego jako 19 latek miałem nadmiar. Szukałem możliwości dorobienia przez Internet, ale nie chciałem, aby to było coś w stylu skręcania długopisów.

Byłem świadomy, że moje wyniki z matury, choć wypadły ponad średnią szkoły, nie dawały możliwości zrobienia kariery na studiach. Na początku zająłem się więc copywritingiem. Pierwsze zlecenia sam znalazłem w sieci. Dopiero później wystawiłem swoją ofertę na Allegro. Po roku czasu stwierdziłem jednak, że sam copywriting to za mało, więc dołożyłem pozycjonowanie.

Na krótko stałem się kombajnem, który wykonywał wszystkie czynności sam, od contentu do pozyskiwania linków (link building). Jako, że miałem świadomość, że w domu nie przekroczę pewnego poziomu, poszedłem pracować do lokalnej agencji interaktywnych (na zasadzie samozatrudnienia). Czy zdobyłem tam doświadczenie? Oczywiście, ale bardziej z prowadzenia firmy niż bycia rzemieślnikiem, co w przyszłości niezwykle mi się przydało. Dziś dużo czytam, bo wiem, że daleko mi jeszcze do czołówki, i że nadal popełniam błędy w zarządzaniu.


Jesteś też właścicielem agencji kreatywnej Elivo się w marketingu internetowym i doradztwie dla podmiotów z rynku e-commerce. Od kiedy działacie? Dla kogo pracujecie?

M.B.: Działalność gospodarczą prowadzę od 2011 roku, jednak część tego czasu to było samozatrudnienie w agencjach interaktywnych.

Od ponad roku nie jestem związany z żadną agencją interaktywną. Koncentruję się tylko i wyłącznie na rozwijaniu projektów własnych, którym gdyby mi pozwalała na to ludzka natura i moja narzeczona z chęcią poświęcałbym 24 godziny na dobę. Marka Elivo.pl jest kontynuacją bloga www.majkb.com, ale naszym celem jest silne namieszane na rynku e-commerce. Z pewnością nie nastąpi to jeszcze w tym roku, ale obiecuję, że jeszcze nie raz usłyszysz o nas.


Gdybyś miał wymienić najfajniejszy projekt marketingowy nad jakim pracowałeś w życiu to byłoby to…

M.B.: Robimy naprawdę masę fajnych rzeczy, więc wymienienie jednego najbardziej ciekawego projektu byłoby bardzo ciężkie. Podam więc przykłady kilku, które na pewno ukształtowały moją osobę.

Wprowadzanie na rynek produktu GO! SLIM – do mnie należała odpowiedzialność za całą strategię, choć niestety nie miałem w 100% wolnej ręki. Chciałbym w tamtym okresie móc bardziej działać w zakresie PR-u produktu, a nie ograniczać się do typowo marketingowych i sprzedażowych czynników. Taki produkt w tamtym okresie trzeba było promować inaczej niż inne.

Rynek suplementów diety i popularnych „fat burnerów” był zagęszczony, no ale ta lekcja była dla mnie bardzo ważna, tym bardziej, że to moja pierwsza praca, gdzie odpowiadałem za całość strategiczną.

Kolejnym super ważnym projektem jest dla mnie nasza „świeżynka” czyli magazyn „Marketing&Biznes”. Dostajemy dużo feedbacku z tego projektu od osób zajmujących się marketingiem, ale także studentów i przedsiębiorców. To także rodzaj misji i mega zajawki.

Ostatnim projektem bardzo dla mnie ważnym jest prowadzenie działań marketingowych firmy ojca mojej narzeczonej i jego brata. Nie jest to najbardziej wymagający czy najbardziej rentowny projekt ale mam satysfakcję, że ktoś dla mnie bliski nie jest promowany przez korporację, która traktuje klientów zbiorowo. Nie chcę się chwalić, ale skoro niewielka firma jak moja potrafiła w ciągu roku podnieść o kilkaset procent liczbę leadów przychodzących to znaczy, że Dawid nadal ma szansę w rywalizacji z Goliatem.


Wiem, że specjalizujesz się w działaniach na rynku e-commerce. Jakie Twoim zdaniem są największe wyzwania dla podmiotów działających obecnie na tym rynku w Polsce? Coraz większa konkurencja? Kolejne zmiany w algorytmie Google’a? Możliwości działania w sferze mobile marketingu? Content marketing? A może coś jeszcze innego?

M.B.: Wiesz co, akurat wydaje mi się, że po części wszystkie wymienione przez Ciebie wyżej elementy są jednym wyzwaniem. Kilka lat temu rynek był prostszy, było kilka podmiotów, więc automatycznie ten kto chciał kupować w Internecie od razu trafiał do jednego z 2-3 prowadzących sklep w danym segmencie.

Dziś to wszystko jest znacznie bardziej rozbudowane. Sprzedawca musi rozumieć takie rzeczy jak user experience, wiedzieć, że content marketing to nie tylko blog, a tworzenie miliona spamerskich linków to nie SEO.

Ale czy to dobrze, że są te wyzwania? Tak, oczywiście. Dzięki temu na rynku zostają najlepsi, prawdziwi pasjonaci, osoby, które dobrze się adoptują do zmian, sprzedawcy, którzy nie idą w sklepy „mydło i powidło”, tylko rozpoczynają stawianie niszowych sklepów jak choćby Wojtek Latoszek i jego 4gift.pl czyli sklep z gadżetami.

Jedyna niesprawiedliwość w rywalizacji to np. wejście podmiotu jak Zalando, który jest wspierany ogromnym kapitałem. Firmy takie mogą sobie pozwolić na milionowe wydatki reklamowe. One wchodząc do kolejnych krajów zakładają, że mogą nie zarabiać przez 5 lat. Pokaż mi drugi taki podmiot obuwniczo-odzieżowy z rdzenie polskim kapitałem, który może sobie na to pozwolić.


Porozmawiajmy o Twoim blogu majkb.com. Od kiedy go prowadzisz? O czym i dla kogo piszesz? Skąd czerpiesz inspirację? I dwa najważniejsze pytania. Jak znajdujesz czas na jego prowadzenie i po co w ogóle to robisz? Blogowanie traktujesz raczej jako pasję czy też wsparcie dla działalności zawodowej?

M.B.: Z przykrością muszę stwierdzić, że coraz rzadziej piszę na swoim prywatnym blogu. Coś co dało mi spore uznanie w branży i pozwoliło się wybić niestety spowodowało bardzo, ale to bardzo dużo obowiązków.

Jeżeli w ciągu najbliższego roku rozbuduję firmę o kilka stanowisk, z pewnością wrócę do pisania, bo bardzo mi tego brakuję. Mam też świadomość, że to nie jest tak, że piszę sam do siebie, ponieważ najlepsze artykuły czytało nawet kilka tysięcy osób. Od tego czasu sporo się zmieniło. Ja mam grupę stałych odbiorców, więc jestem przekonany, że gdybym wrócił do regularnego pisania te liczby na pewno by się jeszcze zwiększyły.

Inspiruje mnie wiele osób, które zbudowały swoje marki na content marketingu: Michał Sadowski, Monika Czaplicka, Artur Jabłoński, Artur Smolicki czy choćby Wojtek Wawrzak, który co prawda nie pisze o marketingu, ale jest świetnym rzemieślnikiem. Bloga prowadziłem nieprzerwanie od kwietnia 2014, ale niestety chwilowo tego nie robię. Oczywiście blog nie zniknie, a jeżeli tylko odkopię się z zaległości i ambicja przestanie kazać poświęcać się w 100% firmie, to wrócę do regularnego pisania.


Skąd w ogóle pomysł na bezpłatny magazyn „Marketing i Biznes?

M.B.: Bardzo przyczynił się do tego mój ebook „Poradnik e-commerce”. Zobaczyłem, że jest w Polsce ogromne zainteresowanie bezpłatną wiedzą. Nie każdy ma możliwości pojechać do księgarni i kupić sobie książkę, która będzie poradnikiem czy magazynem cudownie rozwiązującym jego problemy. My co miesiąc poruszamy inne tematy, robimy arcyciekawe wywiady, których celem jest inspirowanie innych.

okładka numer 2

Jak wyobrażasz sobie dalszy rozwój magazynu? Przejście na wersję płatną?

M.B.: Przez moment o tym myślałem, ale po wielu dyskusjach m.in. z Szymkiem Szymańskim, który jest dla mnie świetnym mentorem, stwierdziłem, że jednak dawanie wartości darmowej jest dla mnie znacznie bardziej wartościowe, niż pobieranie kilku złotych opłaty i docieranie do wąskiego grona.

Poza tym nie oszukujmy się – rynek płatnej prasy, która wychodzi tylko elektronicznie w Polsce praktycznie nie istnieje. Nie chcę zabrzmieć patetycznie, bo to nie tylko zajawka, ale też gałąź biznesu naszej firmy. Co prawda nie zawsze zarabiamy materialnie na niej, ale daje nam wiele możliwości niematerialnych. Magazyn otworzył przede mną kilka furtek, a to dopiero początek. Ostatnio nawet zgłosiła się do nas jedna studentka, która wybrała nasze pismo jako temat swojej pracy zaliczeniowej z dziennikarstwa. Czy to nie jest coś, co powinno napędzać?


Czytasz blogi lub portale marketingowe?

M.B.: Czytam bardzo dużo. Moja średnia na ten rok wyniesie pewnie 4 książki miesięcznie do tego masa branżowych portali, blogów i innych inspiracji. Ale szczerze nie mam tak, że czytam od deski do deski konkretnych autorów.

Mogę Ci za to powiedzieć, jakie materiały wywarły na mnie w tym roku efekt „WOW”. Z pewnością był to wywiad Konstantina Kanina z właścicielem klubu ze striptizem. Przepytywany gość w tym wywiadzie miał niedoścignioną dla polskiego przedsiębiorcy wizję prowadzenia firmy i pozyskiwania klientów.

Bardzo też lubię treści serwowane przez Bartka Raka w jego prasowka.pl – to zbiór najlepszych treści w Internecie. Jeżeli chodzi o SEO, to od zawsze czytałem Zgreda, jeszcze jak zaczynałem swoją przygodę i bardziej chciałem mieć pracę, niż prowadzić firmę. Paweł dzieli się swoją wiedzą w sposób, jakiego praktycznie nikt nie daje w hermetycznym świecie pozycjonerów.


Jaka jest Twoja ulubiona książka marketingowa?

M.B.: Gdybyś mnie zapytał rok temu o to, jaka jest moja ulubiona książka marketingowa, pewnie od razu bym Ci odpowiedział. Jednak od początku tego roku czytam bardzo dużo i trafiają mi się perełki.

Gdybym miał się zdecydować na jedną? „Stworzona żeby sprzedać” – na chwilę obecną to jest mój faworyt. Książka, która obrazuje w sposób „for dummies” jak rozwijać firmę, aby była ona niezależna od głównego organu czyli szefa, CEO, foundera, bossa czy jak my to tam nazywamy. Tyle praktycznej wiedzy nie znalazłem nigdzie jak dotąd.

Powiem szczerze, że wywarła na mnie wpływ, ponieważ bardzo zależy mi aby moja firma była niezależna ode mnie. Takie przedsiębiorstwa stanowią bowiem najwyższą wartość, co wieloletnie w książce było podkreślane.

Dziękuję za rozmowę i niecierpliwością czekam na kolejny numer „Marketing & Biznes”.


Michała Bąka przesłuchiwałem ja

– bloger II klasy, Jacek Lipski

Ps. za edycję wywiadu oraz wszelkie ewentualne błędy ponoszę pełną odpowiedzialność (J.L.).

 

Spodobał ci się wpis? Doceń autora „lajkiem”!



Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów? Zapisz się na newsletter.

Podobne wpisy:

  1. 12 pytań do Marty Bąk, Project Managera bezpłatnego magazynu „Marketing i Biznes”
  2. 11 pytań do Michała Korby, Account & IT Managera z agencji Vena Art oraz współzałożyciela startupu iWisher
  3. 11 pytań do Karola Zielinskiego, CEO PayLane oraz inicjatora akcji #dladzieciakow
  4. 11 pytań do Marcina Łukiańczyka, założyciela porównywarki UpolujEbooka.pl
  5. Sens życia marketera – wersja Anno Domini 2015

Jacek Lipski

Ekspert ds. strategii marketingowych dla MŚP w B&L Consulting. Mentor w AIP Lublin oraz współautor e-booka "Lubelskie Startupy 2015". Poprzednio Social Media & Account Manager w agencji reklamowej Vena Art, specjalista ds. komunikacji marketingowej w Żagiel S.A, oraz asystent ds. komunikacji wewnętrznej w Vattenfall Distribution Poland. Po godzinach pasjonat "creative writing", polskich kryminałów i koszykówki.