Jacek Lipski MediaLab Lublin Battle

MediaLab Lublin Battle – ostatnie starcie

Przed chwilą zarchiwizowałem folder z plikami z lubelskiego MediaLabu. Zanim to zrobiłem, skusiłem się by ostatni raz rzucić okiem. Prawdziwy szok. Naprawdę tak wiele udało mi się zrobić z moim teamem przez ostatnie 4 miesiące? Na zdjęciu tego nie widać (jeszcze trzymała mnie złość po finałowym niepowodzeniu), ale uśmiech ponownie zagościł na mojej twarzy.

 

Zero ściemy. Drugie miejsce w „bitwie” zawsze będzie dla mnie porażką, ale udział w „medialabowym” projekcie wręcz przeciwnie. Naprawdę było warto poświęcić poniedziałek, czwartek, piątek i 8 sobót. Szczegóły w dzisiejszej relacji z finału MediaLab Lublin Battle. Aha, zgodnie z obietnicą ujawniam też wyniki ankiety trenerskiej „MediaLab PayBack Time”.


Relacja z finału
Ponad 4 miesiące wytężonej pracy. 11 spotkań, kilkanaście burzliwych dyskusji i chyba 3 pivoty projektowe. O dziesiątkach wiadomości na zamkniętej grupie facebookowej nawet nie wspominam. Aż w końcu, dokładnie 13 kwietnia o godz. 18:00, spotkaliśmy się na „medialabowym” finale. Tym razem do boju przystąpiło tylko 5 z 6 drużyn. LuboStop nie pojawił się, myślę że z powodu kłopotów personalnych.

Tuż przed finałem sytuacja przedstawiała się tak, że szansę na zwycięstwo w końcowej klasyfikacji miały już tylko 2 zespoły – „Team A” z projektem „Pokonaj Lublin” oraz moje „PI Razy OKO” z „Check in Lublin”. Strata pozostałych zespołów była zbyt duża, by mogły włączyć się do walki. Nie oznacza to jednak, że odpuściły, o czym świadczy chociażby postawa „Bezpiecznej Zebry” (w bitwie na lajki i wyświetlenia nie wystartowali, ale w finale poszło im zdecydowanie najlepiej).

Temat wyglądał następująco. Po szalonym finiszu niedzielnego głosowania na lajki rzutem na taśmę udało nam się wygrać tę mini bitwę. Tak naprawdę o wszystkim zaważyła ostatnia godzina i tytaniczna robota odwalona przez Asię Trzcińską, Grzegorza Adamczuka i moją skromną osobę. „Zespamowaliśmy” chyba wszystkich naszych bliższych i dalszych znajomych. Efektem było zwycięstwo i zmniejszenie straty do liderującego „Pokonaj Lublin” do 54 punktów. W ten sposób przedłużyliśmy nieco szansę na końcowe zwycięstwo, choć potrzebowaliśmy do tego małego cudu tj. zajęcia pierwszego miejsca w trakcie finałowej prezentacji, a nasz główny konkurent „Pokonaj Lublin” musiałby zająć miejsce nie wyższe niż trzecie.

Uprzedzając pytanie, ta sztuka nam się nie udała. Poważne problemy techniczne z aplikacją oraz moje skrajne przemęczenie po dopiero co zakończonej bitwie na lajki sprawiły, że nie poprowadziłem naszej prezentacji, tak jak chciałem to zrobić. Niestety zabrakło mi czasu na przygotowanie. Zamiast trenować prezentację przez trzy ostatnie dni i noce przez finałem zajmowałem się „nabijaniem lajków”. Wymówka pewnie słaba, ale prawdziwa. Tutaj dałem mocno ciała i nie ma co ukrywać, że było inaczej.

W trakcie finałowej prezentacji, którą oceniali przedstawiciele lubelskich mediów (m.in. „Kuriera Lubelskiego”) oraz Urzędu Miasta (wiceprezydent Komorski) nasz projekt zajął dopiero trzecie miejsce. Wyprzedziła nas „Bezpieczna Zebra” (w pełni zasłużenie, bo jako jedyni dowieźli produkt do końca) oraz „Pokonaj Lublin”. W rezultacie projekt „Pokonaj Lublin” wygrał MediaLab Lublin Battle, a mój „Check In Lublin” zajął drugie miejsce.


Pokonaj Lublin

 

Gratulacje dla Roberta i całego „Team A”! Tytuł powędrował w godne ręce, bo strasznie się napracowali przy projekcie, a temat mieli dosyć niewdzięczny. Wyjazdu do Mediolanu na Expo oczywiście zazdroszczę, ale przyznam od razu że to nie był dla mnie jakiś specjalny motywator. Chciałem po prostu zrobić dobry projekt i wygrać rywalizację. Nie znoszę przegrywać, ale jakoś przeżyję.


Oceniamy trenerów
Z poprzednich „medialabowych” wpisów na pewno pamiętacie, że w trakcie całego projektu mieliśmy aż 9 świetnych trenerów. Michał Korba i Agnieszka Wojciechowska (Organizatorzy) stanęli na głowie, żeby zapewnić nam mentorów z absolutnej czołówki. Każdy z nich po zajęciach oceniał nasze projekty, więc postanowiłem odwrócić nieco sytuację.

Odpaliłem szybką ankietę, w której każdy uczestnik oraz wolnych słuchacz mógł ocenić trenerów. Pod uwagę braliśmy „medialabowość” warsztatów, poziom merytoryczny, przygotowanie prowadzącego oraz „fajność” prowadzącego.

Czas przedstawiać wyniki! W ankiecie wzięło udział łącznie 18 osób, które oceniły trenerów w skali od 1 do 10. Dzięki temu mogłem wyciągnąć średnią otrzymanych ocen i na tej podstawie zbudować ranking trenerów „MediaLab Lublin Battle”.

Nie będę już Was dłużej trzymał w niepewności. Dla uczestników ankiety najlepszym trenerem „MediaLab Lublin Battle” był Roman Łoziński, a kolejne miejsca na podium zajęli Paweł Tkaczyk i Anna Widera. W pierwszej piątce zameldowali się również Michał Sadowski (pozycja nr 4) i Monika Mikowska (pozycja nr 5). Pozostałe miejsca zajęli kolejno Kamil Śliwowski, Paweł Jaworski, Szymon Kaliski i Dawid Górny.

Szczegółowe wyniki zbiorcze znajdziecie na poniższym wykresie:

MediaLab PayBackTime 1

MediaLab PayBackTime – ankieta (wykres nr 1)

Dla porównania podrzucam Wam też moje oceny:

MediaLab PayBackTime 1

Jak oceniacie wyniki ankiety? Zgadzacie się z nimi? A może jesteście zaskoczeni? Czekam na info w komentarzach.


Oceniam MediaLab Lublin Battle

Wynik rywalizacji znany. Emocje odpadły. Spróbuję pokusić się o krótką ocenę ponad 4 miesięcznej rywalizacji, też w skali od 1 do 10.

Plusy:
– poziom merytoryczny trenerów i mentorów (z wyjątkiem Dawida Górnego, który był kompletną porażką),
– świetna atmosfera,
– zajebiści ludzie, których miałem okazję poznać (Organizatorzy, członkowie zespołów, wolni słuchacze),
– 100% realizacja mojego planu „przedmedialabowego” (zakładałem, że bardzo mocno się podciągnę z tematów technologicznych, co też się udało),
– zespół, do którego trafiłem (Asia, Marta, Grzegorz i Łukasz – wielki szacun za Wasze zaangażowanie, wkład merytoryczny oraz poczucie humoru i dystans, z jakim podchodzicie do siebie, nie mogłem trafić lepiej i nie zamieniłbym tej ekipy na żadną inną),
– możliwość dostępu do sprzętu,
– kanapki, jakiego dostawaliśmy w ramach lunchu (mistrzostwo świata, uwielbiam).

Minusy:
– drobne niedociągnięcia regulaminowe (regulamin bitwy na lajki i wyświetlenia, premiowanie 100 punktami zadań o nieporównywalnym stopniu trudności tzn. inwentaryzacji magazynu oraz nakręcenie video promocyjnego, termin organizacji finałowej prezentacji tuż po zakończeniu bitwy na lajki – bez choćby 1 dnia przerwy),
– postawa w końcówce jednego z teamów, którego nazwy przez grzeczność nie wymienię (niewłaściwy sposób zdobywania lajków w głosowaniu oraz trochę zbyt mocne inspirowanie się pomysłami innych).

Końcowa ocena projektu MediaLab Lublin Battle? W skali od 1 do 10 przyznaję 9 punktów. Jestem naprawdę mega zadowolony, że wziąłem udział w tym projekcie. Mimo zajęcia drugiego miejsca jestem strasznie dumny z mojego teamu. Po pierwszym miesiącu zajmowaliśmy przedostatnie miejsce w klasyfikacji. Jeszcze na kilka tygodni przed finałem mieliśmy do lidera stratę ponad 300 punktów i nic nie wskazywało, że będziemy się liczyli w walce o końcowe zwycięstwo.

MediaLab Lublin Battle

Dzięki fantastycznej końcówce i kilku mądrym pivotom (tutaj dziękujemy najbardziej Pawłowi Tkaczykowi, Pawłowi Jaworskiemu oraz Monice Mikowskiej za super celne rady) udało nam się zbliżyć do lidera i zająć drugie miejsce. Mieliśmy naprawdę świetny finisz. Sporo zyskaliśmy na głosowaniu wewnętrznym (pomiędzy zespołami), zdobyliśmy maksymalną notę od Moniki Mikowskiej, wydusiliśmy 100 pkt. za 1000 wyświetleń naszego spotu projektowego oraz wygraliśmy rzutem na taśmę bitwę na lajki. Pary zabrakło nam (a chyba głównie mi) na finał, ale to już historia.

Teraz przez kilka najbliższych tygodni biorę trochę na wstrzymanie, ponieważ i tak już mocno nadwyrężyłem cierpliwość i wyrozumiałość mojej żony (no bo ile razy można wybywać z domu na całą sobotę). Poza tym muszę trochę odpocząć psychicznie, bo ostatnie tygodnie sporo mnie kosztowały.

Jak dojdę do siebie to wezmę się za mój nowy projekt wydawniczy, na którego pomysł wpadłem w trakcie MediaLab Lublin Battle. Szczegółów na razie nie ujawniam, ale na pewno będzie ciekawie.

Poza tym na pewno będę chciał wrócić do projektu aplikacji mobilnej do zwiedzania Lublina w trybie gry miejskiej, którego zarys stworzyliśmy razem z „PI Razy OKO”. Jeden z jurorów zarzucił mi w trakcie finałowej prezentacji, że projekt jest mało sexy i brakuje w nim przysłowiowej „marchewy”. Jeżeli tylko nadarzy się okazja, spróbuję mu udowodnić że był w błędzie (choć przyznaję że co do „marchewy” to trafił w punkt).

Ruch w interesie to podstawa!


Finał „medialabowy” oceniałem ja
– bloger II klasy Jacek Lipski

Ps. zdjęcia wykorzystane w poście pochodzą z kolekcji Marcina Wrony z „Pokonaj Lublin”. Dziękuję za udostępnienie!

Spodobał ci się wpis? Doceń autora „lajkiem”!



Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów? Zapisz się na newsletter.

Podobne wpisy:

  1. MediaLab Lublin Battle – drugie starcie
  2.  MediaLab Lublin Battle – pierwsze starcie
  3. Pomóżcie mi wygrać MediaLab Lublin Battle
  4. Ostatnie warsztaty MediaLab Lublin Battle – odsłona nr X
  5. „Jak mówić o mieście za pomocą danych przestrzennych” czyli warsztaty z Pawłem Jaworskim – MediaLab Lublin Battle V

Jacek Lipski

Ekspert ds. strategii marketingowych dla MŚP w B&L Consulting. Mentor w AIP Lublin oraz współautor e-booka "Lubelskie Startupy 2015". Poprzednio Social Media & Account Manager w agencji reklamowej Vena Art, specjalista ds. komunikacji marketingowej w Żagiel S.A, oraz asystent ds. komunikacji wewnętrznej w Vattenfall Distribution Poland. Po godzinach pasjonat "creative writing", polskich kryminałów i koszykówki.