Karol Zielinski

11 pytań do Karola Zielinskiego, CEO PayLane oraz inicjatora akcji #dladzieciakow

Pamiętacie przedświąteczną akcję #dladzieciakow? Pisałem o niej w grudniu, gorąco namawiając Was do wzięcia udziału. Dzisiaj na blogu mam dla Was wywiad z inicjatorem tego przedsięwzięcia, Karolem Zielinskim z PayLane. Jeżeli jesteście ciekawi przebiegu oraz efektów akcji, a także postaci jej autora – przedsiębiorcy, managera, blogera oraz realizatora licznych projektów webowych oraz startup’owych, zapraszam do lektury.  

W tym miesiącu „przesłuchuję” na blogu ludzi internetu oraz nowych mediów. Rok rozpocząłem od wywiadu z Michałem Korbą z iWishera, a teraz trafiła mi się okazja, by pogadać z Karolem Zielinskim z PayLane.


1. Przed wywiadem zerknąłem na Twoje podsumowanie zawodowe. Przedsiębiorca, manager, pasjonat nowych mediów, nowoczesnych technologii i innowacyjnych rozwiązań. Obecnie CEO w PayLane. Twórca Squidility. Bloger na Miedzy5a6 i Nodalej.pl. Wcześniej zaangażowany w dziesiątki projektów webowych. Kiedy miałeś czas to wszystko zrobić w życiu?
K.Z.: brakuje tu jeszcze dwóch pozycji: akcji #dladzieciakow i nowego bloga www.karolzielinski.com. Ale może trochę poważniej… chyba po prostu takim typem człowieka jestem. Nie potrafię zbyt długo siedzieć w miejscu i robić jednej rzeczy. Przeważnie daję sobie jakiś okres czasu na osiągnięcie z nowym projektem jakiegoś poziomu i staram się przez ten czas poświęcić dużą część uwagi temu projektowi. Po czym, gdy okres ten mija, siadam i analizuję rezultaty. Jeśli udało mi się osiągnąć to, co sobie założyłem, to się cieszę i zastanawiam się co dalej. Czy ciągnąć projekt dalej, ustawiając sobie kolejny cel do osiągnięcia, czy odpuścić sobie na jakiś czas i wrócić w innym momencie, czy też odpuścić w ogóle. Jeśli odpuszczam, to często kończy się na tym, że miejsce po tym projekcie zostaje stosunkowo szybko zapełnione kolejnym.

A kiedy to robię? Staram się wstawać codziennie koło 5-6 rano i robić swoje rzeczy. Koło 7-7.30 budzę córkę i niedługo po tym zawożę ją do przedszkola, a sam jadę do PayLane. Po południu rodzina, znajomi, czy inne swoje prywatne tematy, a gdy już wszyscy pójdą spać to często wracam do robienia swoich rzeczy. Jak się znajdzie akurat wolna chwila, której nie poświęcam rodzinie, to też robię co mogę „bardziej zawodowego”. Wiesz… dla chcącego nic trudnego.

Jeśli masz odpowiedni system, narzędzia, które ci na co dzień pomagają, a do tego bliskich, którzy są w stanie zrozumieć, to co robisz i dlaczego to robisz, to dasz radę. Jeśli Ci na czymś zależy, to stajesz na głowie, żeby to osiągnąć. Nie ma wymówek, nie ma, że pracuję na etacie i nie mam czasu. Nie ma, że jestem zmęczony. Nie szukasz wymówek, tylko ciśniesz do przodu, przed siebie, ile tylko możesz. „I don’t have dreams, I have goals”.


2. Gdybyś miał spośród rzeczy wymienionych powyżej wybrać projekt, którego realizacja dała Ci największą satysfakcję, byłby to…
K.Z.: oj mówiąc szczerze, to na tak postawione pytanie nie potrafię odpowiedzieć. Jeśli jakiś projekt nie daje mi satysfakcji, to go po prostu nie robię. Jeśli więc angażuję się w coś i przy tym trwam, to tylko dlatego, że to coś daje mi satysfakcję.

PayLane na przykład, to coś, z czego jestem niesamowicie dumny. Firma, zatrudniająca kilkanaście osób, z niezłą sytuacją finansową, radząca sobie na trudnym, międzynarodowym rynku, która śmiało może konkurować i faktycznie konkuruje z największymi światowymi graczami.

Squidility to coś co dopiero się tworzy. Jeszcze za wcześnie, żeby być z niego dumnym, ale wierzę, że nadejdzie taki dzień, kiedy będę skakał z jego powodu ze szczęścia. Do tego będzie to narzędzie operujące w obszarze content marketingu, co osobiście uwielbiam, więc praca nad nim daje mi niezłą frajdę.

Blogi to miejsca, które służą mi do dzielenia się z innymi swoim doświadczeniem i umiejętnościami. Przy tym dające możliwość poznania wielu niesamowitych ludzi. No może nodalej.pl jest trochę inne. To jest miejsce, na którym mogę się wyżyć, a przy tym też służy mi do motywowania się do działania.

No i #dladzieciakow. Projekt, z którego jestem bardzo, bardzo, ale to bardzo dumny. Razem z polskimi blogerami, vlogerami i startupowcami sprawiliśmy ogromną radość ponad 300 dzieciakom z domów dziecka z całej Polski. Coś wspaniałego!


3. Powiedz parę słów o PayLane, firmie w której obecnie pełnisz funkcję CEO.

K.Z.: w największym możliwym skrócie PayLane to firma zajmująca się obsługą płatności. Przede wszystkim płatności internetowych. Umożliwiamy firmom sprzedawanie ich produktów i usług w internecie, pomagamy im zwiększać przychody, dajemy im możliwość przyjmowania pieniędzy od klientów na więcej sposobów, pomagamy w sprzedaży na innych rynkach.

PayLane logo To stosunkowo nieduża firma – mamy w swoich szeregach kilkanaście osób – która z sukcesami działa na rynku całej Europy, umożliwiając europejskim biznesom internetowym przyjmowanie płatności od klientów z dowolnego zakątka globu. Konkurujemy z niemożliwie więc potężnymi graczami, a mimo to rośniemy z roku na rok i dajemy sobie całkiem nieźle radę.



4. Masz bardzo duże doświadczenie w realizacji przeróżnych projektów internetowych oraz startupów. Jakiej rady (bądź rad) udzieliłbyś osobom, które stawiają pierwsze kroki na tym polu?

K.Z.: kiedy ktoś mnie o to pyta, staram się odpowiadać zazwyczaj podobnie. Rady mam trzy…

Po pierwsze jeśli masz pomysł na biznes, to najpierw się z nim prześpij. A najlepiej odczekaj kilka dni, tydzień, może dwa – staraj się w tym czasie o nim nie myśleć – po czym zastanów się czy Twój pomysł podoba ci się dalej tak samo mocno jak na początku, czy też nie. Jeśli nie – odpuść sobie. To będzie coś, na co będziesz poświęcał bardzo dużo czasu. Nie ma sensu zabierać się za coś, co nie będzie dawało ci radości. Rób tylko to, pod czym będziesz chciał podpisać się rękoma i nogami, co będziesz chciał markować swoim nazwiskiem, o czym będziesz opowiadać z bananem na twarzy.

Po drugie, zrób to. Nie gadaj o tym, nie zastanawiaj się, co by było gdyby, nie szukaj wymówek. Po prostu to zrób. Najtrudniejsze jest zawsze przejście z fazy pomysłu, do fazy zrealizowanego projektu – choćby nawet w formie prototypu. Zrób, zobacz co ci z tego wyjdzie, zbierz jakiś feedback od potencjalnych klientów. Pomysł jest tylko pomysłem. Liczy się tylko jego realizacja. Zresztą zobacz sam co myślę o pomysłach. 

Po trzecie, bądź cierpliwy. Biznes to maraton, to inwestycja długoterminowa. Nie da się zbudować prawdziwej wartości w krótkim czasie. Często muszą minąć lata zanim osiągniesz jakąkolwiek pozycję na rynku. Po drodze przyjmiesz sporo kopniaków, nie uda ci się zrobić wielu rzeczy i będziesz rezygnował z tego wszystkiego kilka razy dziennie. Ale jeśli będziesz wytrwały i pracowity… dasz radę i w końcu osiągniesz, co sobie założyłeś. Ważne, żeby się nie poddawać, walczyć dalej i przeć do przodu.


5. Jesteś współautorem książki, którą miałem przyjemność recenzować na blogu w zeszłym roku – „O biznesie w internecie. Wszystko co chcielibyście wiedzieć, ale baliście się zapytać”. Myślałeś kiedyś o własnej książce?

K.Z.: jasne, myślę o niej bardzo często. W zeszłym roku nawet zacząłem ją pisać. Jeśli tylko znajdę trochę wolnego czasu, na pewno ją dokończę. W tym roku mam już ustawione bardzo ambitne cele do osiągnięcia, wśród których książki niestety nie ma, ale kto wie…


6. Prowadzę blog m.in. o książkach specjalistycznych, więc muszę zapytać. Jaka jest Twoja ulubiona książka (niekoniecznie marketingowa)?

K.Z.: zawsze boję się tego pytania, bo nie potrafię na nie odpowiedzieć. Jest kilka książek, które na pewno zmieniły moje życie, ale są one raczej dookoła-biznesowe. Przede wszystkim „4-godzinny tydzień pracy” Tima Ferrisa. Ale też „Getting Real” i “ReWork” od 37signals, czy “Getting Things Done” Davida Allena.

Z książkami niebiznesowymi mam pewien problem… nie potrafię się na nich zbyt długo skupiać. Uwielbiam filmy, mógłbym je oglądać całymi dniami i nocami, ale książki niebiznesowe, szczególnie te z typową fikcją literacką, nie są w stanie przykuć mojej uwagi na bardzo długo. Wśród takich książek chyba najlepiej czyta mi się biografie. Podobały mi się na przykład biografie Einsteina oraz Jobsa (od Waltera Isaacsona). Ewentualnie – choć chyba nie powinienem o tym głośno mówić – Coelho. Nie wiem czemu, ale jego książki akurat lubię.


7. Prowadzisz 2 blogi – Miedzy5a6 i Nodalej.pl. Jak długo blogujesz? Kiedy znajdujesz czas na pisanie? Skąd czerpiesz inspirację?

K.Z.: trochę już minęło od mojego pierwszego wpisu na bloga. Bloguję już dłuższą chwilę, choć akurat nie pod tymi nazwami. Pierwszego mojego bloga stworzyłem w 2008 roku. Ostatnio nawet z ciekawości sprawdziłem, czy dalej on istnieje i tak – nieaktualizowany od jakichś 7 lat, ale dalej na jednej z darmowych platform blogowych wisi.

Miedzy5a6 i Nodalej to stosunkowo świeże tematy. Powstały jakoś trochę ponad rok temu. W międzyczasie był jeszcze choćby tspot.pl, który miał nawet całkiem ładne statystyki, a którego sprzedałem kilka lat temu, oraz karolzielinski.com, którego dopiero co reaktywowałem.

Czas? Pomaga mi w tym kalendarz. Założyłem sobie pewien harmonogram publikacji i staram się go trzymać. Jednego dnia piszę coś na tego bloga, innego dnia na innego bloga. Poza tymi wszystkimi blogami publikuję też w innych miejscach, na natemat.pl, na LinkedInie, w Mediumie i gościnnie na innych blogach. Taki z góry określony harmonogram niesamowicie mi się przydaję. Ustalam na przykład, że w poniedziałek piszę gościnnie, we wtorek na bloga PayLane – Across the Board, w środę na Miedzy5a6, w czwartek na Nodalej, w piątek na karolzielinski.com i tego się trzymam. Wydzielam sobie w tych dniach odpowiednią ilość czasu i piszę.

Inspirację zaś czerpię głównie z codzienności, która mnie otacza. Obracam się w web biznesie, więc w przypadku większości blogów o pomysły na kolejne wpisy naprawdę nie trudno. Na nodalej zaś jest dużo moich własnych, bardziej prywatnych przemyśleń, czy doświadczeń. Coś przeżyję lub o czymś pomyślę i wyda mi się to warte opisania na blogu – zapisuję pomysł i wracam do niego w odpowiednim momencie.


8. W listopadzie i grudniu uruchomiłeś fantastyczną „Akcję #DlaDzieciaków” (w której miałem przyjemność zaliczyć swój skromny udział). Opowiedz proszę o szczegółach projektu i jego efektach końcowych. 

K.Z.: przede wszystkim to jeszcze raz wielkie, wielkie dzięki za udział w akcji. To dzięki ludziom takim jak Ty się nam to wszystko udało.

Akcja #dladzieciakow z założenia wydawała się dość prostą koncepcją, zaś w trakcie okazało się, że była niesamowitym wręcz wyzwaniem, choćby logistycznym. Skontaktowałem się z kilkudziesięcioma domami dziecka w całej Polsce. Spośród tych, z którymi się skontaktowałem, wybrałem jedenaście, które naprawdę niesamowicie ucieszyły się na myśl o udziale w akcji.

Poprosiłem opiekunów z tych placówek o namówienie dzieci, by te napisały, co naprawdę by im sprawiło radość, gdyby zobaczyły w tym roku pod choinką. Dzieci napisały – w większości przypadków – listy do Mikołaja. Ja zaś te listy przemieniłem w listę zakupów, wyceniłem ile pieniędzy potrzeba na zrealizowanie tych marzeń i wystartowałem z akcją, która miała pomóc zebrać pieniądze na prezenty.

Zrobiliśmy stronę internetową, podpięliśmy płatności i rozpocząłem agitację. Zależało mi na tym, aby zaangażować w promocję ludzi z branży internetowej, jako, że to jest branża, w której się obracam. I tak skontaktowałem się z wieloma osobami z branży, blogerami, vlogerami, startupowcami, przedstawicielami funduszy inwestycyjnych, różnego rodzaju akceleratorów, czy innych biznesów działających w sieci.

Odzew był niesamowity. Dużo, bardzo dużo ludzi z przyjemnością zgodziła się pomóc. Wystartowaliśmy w drugiej połowie listopada, a ci wszyscy przedstawiciele szeroko pojętej branży internetowej, przez blisko cztery tygodnie wraz ze mną walczyli o to, by uzbierać wymaganą kwotę. Na koniec okazało się coś niebywałego… zebraliśmy nie tylko tyle, ile potrzebowaliśmy, ale znacznie więcej. Łącznie blisko 36 000 złotych. Nie pozostało mi więc nic innego jak chwycić za telefon i poszukać kolejnych placówek. Udało się kilka dodatkowych znaleźć i w ten sposób z 11 domów dziecka zrobiło się ich 15, a z 241 dzieciaków, którym chciałem kupić prezenty, zrobiło się 336. Coś niesamowitego! Teraz pozostało tylko za te pieniądze kupić prezenty. Przez niemal tydzień wychodziłem ze sklepów tylko po to, żeby zanosić kolejne siatki z zakupami do samochodu. Ale się udało. Rzutem na taśmę, wszystkie prezenty zostały dostarczone, a dzieciaki były niesamowicie szczęśliwe. To było wspaniałe!

Gdybyś był ciekaw jak wyglądały moje tegoroczne zakupy świąteczne, to proszę bardzo:

Akcja dla dzieciaków
Źródło zdjęcia: opublikowane na profilu Karola Zielinskiego na Facebooku


9. Kiedy i w jakich okolicznościach wpadłeś na pomysł organizacji „Akcji #DlaDzieciaków”?

K.Z.: sam pomysł zrodził mi się w głowie mniej więcej dwa lata temu. Jakoś przed Świętami gdy zastanawiałem się nad tym, z której strony podbić z PayLane świat, zdałem sobie sprawę z tego, że to, czym dysponujemy, to przecież narzędzie do przyjmowania pieniędzy. Codziennie pomagamy wielu biznesom z całej Europy przyjmować pieniądze od ludzi, więc czemu by tej platformy nie wykorzystać samemu i nie zrobić z jej pomocą czegoś dobrego.

Jakoś tak zawsze chciałem zrobić fajną akcję, dzięki której moglibyśmy pomóc tym, którzy tej pomocy potrzebują. Nie wiedziałem jeszcze wtedy co to miałoby być, ale wiedziałem, że coś tu dobrego musi się prędzej, czy później urodzić. Rok później miałem już w głowie wizję tego projektu, ale zabrałem się za niego zbyt późno i nie było szans, by zdążyć na czas. W tym roku nauczony wcześniejszym doświadczeniem zabrałem się za nią z odpowiednim wyprzedzeniem i przez długi czas stawałem na głowie, żeby się udało. No i się udało.


10. Co okazało się największym wyzwaniem w trakcie realizacji „Akcji #DlaDzieciaków”?

K.Z.: to, czego się kompletnie nie spodziewałem. Zakupy…

Zakładałem, że poświęcę jakieś dwa dni na kupienie tego, co jest do kupienia. I to pewnie nawet nie całe. Dwa, trzy centra handlowe i z głowy. Okazało się, że to jednak nie tak. Z dwóch dni zrobił mi się blisko tydzień, a licząc z późniejszymi kłopotami związanymi z wysyłką – spróbuj wysłać kilkadziesiąt dużych kartonów z zabawkami tuż przed Świętami – znacznie ponad tydzień.

Po pierwsze okazało się, że nie da się kupić kilkuset prezentów tak po prostu, szybko, w dwa dni. Po drugie, spróbuj kupić ładne, czarne spodnie biodrówki dla 14-letniej dziewczyny, której nigdy nie widziałeś na oczy. Tym bardziej kiedy jesteś 30-letnim facetem, który w kupowaniu takich rzeczy doświadczenia nie ma absolutnie żadnego. A często na listach do Mikołaja można było znaleźć takie właśnie ogólnikowe pozycje. Wtedy próbujesz wybłagać jakąś swoją znajomą, żeby pobiegała z tobą po sklepach i powiedziała ci, co może się takiej nastolatce spodobać, a co na pewno nie. Na szczęście ja miałem kogo poprosić o pomoc.


11. Ostatnie pytanie. Jakie masz plany zawodowe na 2015 r.?

K.Z.: kilka ambitnych planów na pewno mam, ale dzisiaj jeszcze wolałbym o nich szczegółowo nie mówić. Na pewno chcę podbijać kolejne rynki z PayLane i rosnąć dalej. I to w jeszcze lepszym tempie niż do tej pory. Na pewno będę próbował rozkręcić dwa blogi (nie powiem które) do bardzo wysokiego poziomu statystyk. Na pewno chcę wystartować oficjalnie ze Squidility. Na pewno chcę ruszyć z dwoma innymi sekretnymi projektami, na których niesamowicie mocno mi zależy. Nad jednym już pracuję, nad drugim rozpocznę prace pewnie w okolicach drugiego kwartału.

No i #dladzieciakow. Już nie mogę się doczekać drugiej edycji. Bardzo chętnie porozmawiam o planach i tym, czy udało się je zrealizować z końcem roku albo przynajmniej w drugiej połowie tego roku.


J.L. Karol, wielkie dzięki że w natłoku zajęć i projektów znalazłeś czas, by odpowiedzieć na moje pytania. Trzymam Cię za słowo i odezwę się z drugą częścią wywiadu (tę o realizacji planów w 2015 r.) pod koniec roku. Koniecznie odezwij się do mnie jak będziesz startował z II edycją akcji #dladzieciaków.



Karol ZielinskiKarol Zielinski
– przedsiębiorca, manager, bloger. Facet, mąż i ojciec. Pasjonat nowych mediów, nowoczesnych technologii i innowacyjnych rozwiązań. CEO w PayLane. Twórca Squidility. Pisze blogi na Miedzy5a6 i Nodalej.pl oraz Karolzielinski.com. Wcześniej zaangażowany w dziesiątki projektów webowych i naście firm różnej maści. Przeważnie bierze na siebie więcej niż powinien.

 

Karola przepytywałem ja

Bloger II klasy – Jacek Lipski

Ps. za edycję wywiadu oraz wszelkie ewentualne błędy pełną odpowiedzialność ponosi autor bloga (Jacek Lipski).

 

Spodobał ci się wpis? Doceń autora „lajkiem”!



Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów? Zapisz się na newsletter.

Podobne wpisy:

  1. Akcja #dlaDzieciakow czyli zbieramy pieniądze na prezenty dla dzieciaków z domów dziecka
  2. 11 pytań do Michała Korby, Account & IT Managera z agencji Vena Art oraz współzałożyciela startupu iWisher
  3. 11 pytań do Marcina Łukiańczyka, założyciela porównywarki UpolujEbooka.pl
  4. Wielkanocne refleksje. Śpieszmy się kochać najbliższych oraz nasze życie.
  5. 18 pytań do Marka Mareksego Szewczyka, Dyrektora Kreatywnego Creamteam Branding & Advertising Design Studio z Krakowa

Jacek Lipski

Ekspert ds. strategii marketingowych dla MŚP w B&L Consulting. Mentor w AIP Lublin oraz współautor e-booka "Lubelskie Startupy 2015". Poprzednio Social Media & Account Manager w agencji reklamowej Vena Art, specjalista ds. komunikacji marketingowej w Żagiel S.A, oraz asystent ds. komunikacji wewnętrznej w Vattenfall Distribution Poland. Po godzinach pasjonat "creative writing", polskich kryminałów i koszykówki.