Dziewczyna patrząca na góry

Czy kreatywne napięcie Polaków powinna symbolizować sprężynka?

Projekt nowego logo dla Polski ujrzał światło dzienne zaledwie kilka dni temu, a już zdążył wywołać burzę w internecie. Producenci memów wzięli się ostro do pracy, AZS Dziennik opublikował prześmiewczą informację o charakterze wirusowym, liczba negatywnych komentarzy rośnie z godziny na godzinę. Czy projekt sygnowany przez Wally Olinsa naprawdę zasłużył sobie na taką falę hejtu? Czy sprężynka nie powinna symbolizować idei „kreatywnego napięcia” kojarzonego z Polską i Polakami?

 


Nie znam się, więc się wypowiem
Od razu zastrzegam, że niniejszy wpis nie aspiruje do miana eksperckiego. Nie jestem specjalistą od projektowania graficznego, choć ze względu na charakter wykonywanej pracy zdarzyło mi się pracować przy tworzeniu kilku systemów identyfikacji wizualnej (oczywiście o dużo mniejszej wadze niż ten proponowany dla naszego kraju). Dzisiejszy wpis potraktujcie zatem tylko jako wyraz subiektywnej opinii autora. Jak na blogera z przerośniętym „ego” przystało, postanowiłem przyjrzeć się całej sprawie, ocenić wagę argumentów obydwu stron oraz  napisać parę słów komentarza.


Po co nam nowe logo
Skąd w ogóle wzięła się idea nowego dla Polski? Do czego jest nam potrzebny kolejny znak graficzny? Odpowiedz tkwi w spójności sposobu promocji naszego kraju, a właściwie jej braku. Polska od lat boryka się z problemem braku koordynacji działań promocyjnych. Odpowiada za nie zbyt wiele instytucji, które słabo ze sobą współpracują.

Większość z nich, przy okazji uruchamiania kolejnych projektów dofinansowanych przeważnie przez hojną UE, stawia sobie za punkt honoru stworzenie własnego logo. W rezultacie w przestrzeni komunikacyjnej co chwilę pojawia się kolejny twór, który znika równie szybko jak się objawił. Trudno w ten sposób zaistnieć w świadomości odbiorców, a o budowaniu silnego skojarzenia w ogóle możemy zapomnieć.

Czy wyobrażacie sobie firmę, która co kilka miesięcy funduje sobie nowego logo? Na pewnie nie, bo nikt poważny nie prowadzi w ten sposób działań brandingowych. Wiadomo, że kraj to nie korporacja i branding narodowy rządzi się nieco innymi prawami, niemniej jednak pewne zasady obowiązują zarówno organizacje komercyjne jak i państwowe.

Powyższe stanowi kontrargument dla zarzutów podnoszonych w internecie o sensowności całego projektu. Moim zdaniem, nowe logo wraz ze spójnym systemem jego stosowania jest Polsce potrzebne. Chociażby po to, by mogły z niego korzystać polskie firmy lub artyści pragnący zaznaczyć za granicą pochodzenie swoich produktów np. w trakcie targów, wystaw lub innych ekspozycji. Zastanówmy się jednak czy projekt Olinsa nadaje się do spełnienia takiej roli.


Plusy projektu
By móc ocenić pracę zespołu Wally Olinsa (przyp. autora – brytyjski ekspert od brandingu narodowego, który zmarł kilka miesięcy temu) warto spojrzeć na projekt kompleksowo, nie tylko przez pryzmat samego logo.

Równie ważna jest idea, która leży u podstaw znaku. Ollins zdefiniował tę ideę jako „twórcze napięcie” („creative tension”). Uważał, iż to określenie najlepiej oddaje charakter naszego kraju oraz jego mieszkańców. W tym punkcie zgadzam się z autorem. Gdy myślę o twórczym napięciu w kontekście Polski, do głowy przychodzą mi żywe obrazy z ostatnich 25 lat naszej burzliwej historii. Widzę eksplozję przedsiębiorczości, uwolnienie energii, kreatywności i chęci działania Polaków, które do 1989 r. krępował opresyjny system polityczny oraz niewydolny system ekonomiczny. Widzę niecierpliwość w gonieniu bardziej rozwiniętych krajów. Widzę przemożne pragnienie sukcesu, które doprowadziło nasz kraj do punktu w którym znajduje się obecnie (stabilna demokracja, członek UE i NATO).

Czy to wina mojej bujnej wyobraźni, ewentualnie wady wzroku? Być może, ale mi osobiście idea „kreatywnego napięcia” odpowiada. Postrzegam ją jako dobry fundament do budowania opowieści o Polsce i Polakach.


Minusy projektu
Każdy kto miał kiedykolwiek do czynienia z branżą reklamową, doskonale zdaje sobie sprawę że dobry pomysł to nie wszystko. To dopiero początek drogi. Nawet najbardziej kreatywne idee mogą polec na etapie realizacji. Mam wrażenie, że tak właśnie stało się z „kreatywnym napięciem”.

Logo dla Polski projekty

Ciekawa idea stała się ofiarą słabej egzekucji. Po pierwsze, sprężynka nie przemawia do mnie jako symbol idei „creative tension”, bo skojarzenie jest dosyć odległe i zbyt mało czytelne dla przeciętnego odbiorcy. Po drugie, sam sposób konstrukcji znaku pozostawia sporo do życzenia. Jest mało atrakcyjny i raczej nie zapada w pamięć. Tutaj zgadzam się z krytykami projektu, którzy przypominali o już istniejącym, dużo bardziej udanym znaku „Teraz Polska” lub proponowali jako kierunek myślenia (wzór) proste logo Szwecji.

Logo Szwecji

Reasumując, samej idei mówię TAK, sposobowi jej graficznej egzekucji zdecydowanie NIE. Za mocno chybiony uważam również pomysł internetowego głosowania. W tym wypadku głos ludu wcale nie musi być głosem Boga, zwłaszcza jeżeli wybór jest iluzoryczny. Po co poddawać pod publiczne głosowanie 3 projekty, które w zasadzie niczym się nie różnią? Takie rzeczy to można sobie załatwiać w gronie ekspertów, w zaciszu gabinetów.

Tyle w temacie ode mnie. Czas na Was. Jak Wam się podoba projekt nowego logo dla Polski? Co myślicie o całej sprawie?


To pisałem ja
Bloger II klasy – Jacek Lipski

Źródła zdjęć: Death to Stock, strona internetowa Logo dla Polski, strona internetowa Sweden Identity Tool

Spodobał ci się wpis? Doceń autora „lajkiem”!



Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów? Zapisz się na newsletter.

Podobne wpisy:

  1. Czego Beata Kozidrak powinna nauczyć się od Grateful Dead?

Jacek Lipski

Ekspert ds. strategii marketingowych dla MŚP w B&L Consulting. Mentor w AIP Lublin oraz współautor e-booka "Lubelskie Startupy 2015". Poprzednio Social Media & Account Manager w agencji reklamowej Vena Art, specjalista ds. komunikacji marketingowej w Żagiel S.A, oraz asystent ds. komunikacji wewnętrznej w Vattenfall Distribution Poland. Po godzinach pasjonat "creative writing", polskich kryminałów i koszykówki.

  • http://www.creamteam.pl/ Marek mareksy Szewczyk

    Sposobem na chaos jest dodanie jeszcze jednej cegiełki do tego chaosu :)
    Nie wierzę, że naprawdę popierasz taki pomysł.

    „Gdy myślę o twór­czym na­pięciu w kon­tek­ście Polski, do głowy przy­chodzą mi żywe ob­razy z ostat­nich 25
    lat na­szej burz­liwej hi­storii. Widzę eks­plozję
    przed­się­bior­czości, uwol­nienie energii, kre­atyw­ności i chęci
    dzia­łania Po­laków, które do 1989 r.
    krę­pował opre­syjny system po­li­tyczny oraz nie­wy­dolny system
    eko­no­miczny. Widzę nie­cier­pli­wość w go­nieniu bar­dziej
    roz­wi­nię­tych krajów. Widzę prze­możne pra­gnienie suk­cesu, które
    do­pro­wa­dziło nasz kraj do punktu w którym znaj­duje się obecnie
    (sta­bilna de­mo­kracja, członek UE i NATO).”

    A ja wtedy widzę DDR-owców skaczących przez mury ambasady BRD w Polsce, o krwi rozlanej w Jugosławii, o Ukrainie. Oni to dopiero mieli tension, a dziś wielu z nich jest dalej niż my, nawet jeśli są z nami w EU czy NATO.
    Obal to, Jacku, obal moje stwierdzenie, że nie jesteśmy jedynymi i nie najlepszymi pretendentami do tego creative tension, bo wyjazd na zmywak to może tension, ale na pewno nie creative.
    PZDR
    :)

    P.S. Czy my nie mieliśmy się skontaktować w innej sprawie? 😉

    • http://www.jaceklipski.pl Jacek

      Od zawsze podobała mi się ta idea i wcale nie zamierzam się tego wypierać. Creative tension tworzy takie a nie inne obrazy w mojej głowie i kropka. Nic na to nie poradzę i raczej nie martwię się, że nie każdy ma takie same skojarzenia.
      Może nie jesteśmy jedynymi pretendentami, ale moim zdaniem do nas to określenie pasuje najbardziej. Poza tym znam trochę naszą emigrację (także z autopsji) i nie zawsze oznacza ona wyjazd na zmywak. Poza tym takie zajęcie przynosi ujmę tylko wtedy, jeżeli traktujesz je jako metę, a nie punkt startu.

      Pozdrawiam

      Ps. pamiętam, ciągle jeszcze męczę ten tekst. :)

    • http://www.jaceklipski.pl Jacek

      Od zawsze podobała mi się ta idea i wcale nie zamierzam się tego wypierać. Creative tension tworzy takie a nie inne obrazy w mojej głowie i kropka. Nic na to nie poradzę i raczej nie martwię się, że nie każdy ma takie same skojarzenia.
      Może nie jesteśmy jedynymi pretendentami, ale moim zdaniem do nas to określenie pasuje najbardziej. Poza tym znam trochę naszą emigrację (także z autopsji) i nie zawsze oznacza ona wyjazd na zmywak. Poza tym takie zajęcie przynosi ujmę tylko wtedy, jeżeli traktujesz je jako metę, a nie punkt startu.

      Pozdrawiam

      Ps. pamiętam, ciągle jeszcze męczę ten tekst. :)

  • Jacek

    Od zawsze podobała mi się ta idea i wcale nie zamierzam się tego wypierać. Creative tension tworzy takie a nie inne obrazy w mojej głowie i kropka. Nic na to nie poradzę i raczej nie martwię się, że nie każdy ma takie same skojarzenia.

    Może nie jesteśmy jedynymi pretendentami, ale moim zdaniem do nas to określenie pasuje najbardziej. Poza tym znam trochę naszą emigrację (także z autopsji) i nie zawsze oznacza ona wyjazd na zmywak. Poza tym takie zajęcie przynosi ujmę tylko wtedy, jeżeli traktujesz je jako metę, a nie punkt startu.

    Pozdrawiam

    Ps. pamiętam, ciągle jeszcze męczę ten tekst. :)

  • http://www.creamteam.pl/ Marek mareksy Szewczyk

    Lubię słuchać podświadomości, Jacku. Także Twojej. Dla Ciebie więc zmywak=ujma.
    Przeczytaj mnie dokładnie, dla mnie zmywak=konieczność i zmywakkreacja.
    Teraz widzisz? 😉

    „Może nie jesteśmy jedynymi”… na pewno nie jesteśmy!
    Tylko że, jak sam dobrze wiesz, w marketingu i reklamie bijemy się o USP. Aż nie wypada mi rozwijać Ci tego skrótu przy P.T. Publiczności! Wybacz 😉

    • http://www.jaceklipski.pl Jacek

      Ze zmywakiem nie odczytałem dobrze Twoich intencji. Wady komunikacji elektronicznej.
      USP – widzisz, dla mnie kreatywne napięcie jest USP, bo moim zdaniem najbardziej kojarzy się właśnie z Polską i Polakami. Z innymi nacjami pewnie też, ale jak dla mnie skojarzenie z Polską jest najsilniejsze. Cały czas podkreślam jednak, że to jest moje osobiste spojrzenie na sprawę oparte o to co mi siedzi w głowie i gra w duszy. Nie uważam jednak, żebym miał monopol na rację w tym temacie.