„Sezon burz” Andrzej Sapkowski – recenzja klubowa MKŻ nr 9

Sezon Burz okładkaPodobno kto sieje wiatr, zbiera burzę. Andrzej Sapkowski zasiał wiatr, elektryzując swoich fanów wiadomością o powrocie Wiedźmina. Wiem, co mówię, ponieważ od lat sam się do nich zaliczam. Dzisiaj skończyłem lekturę i muszę przyznać, że jedyne co czuję to sporo niedosyt. Być może nawet rozczarowanie. Na pewno nie była to burza. Co najwyżej łagodne, letnie przesilenie.

„Sezon burz” formą przypomina nieco wiedzmińskie opowiadania („Miecz Przeznaczenia”, „Ostatnie życzenie”), które ukazały się jeszcze przed sagą. Niestety w odróżnieniu od nich wygląda jak napisany na kolanie, bez ładu i składu. W miarę wciągająca historia, ale zupełnie nie złapałem o co w niej chodziło. Odniosłem nawet wrażenie, że sam autor nie do końca wie dokąd zmierza jego bohater i jego historia.

 

Lista usterek
Poszukiwanie skradzionych mieczów, przepychanki z królami i czarodziejami, romans z Koral, spotkania z Jaskierem – zabrakło mi w tym wszystkim, tak charakterystycznego dla Sapkowskiego, motywu przewodniego. Klamry spinającej całość jego wielowątkowej narracji w jedną, spójną całość.

Ponadto, bardzo mocno (in minus) odczułem brak „drugiego dna” czyli fajnych odniesień historycznych i kulturowych (przeważnie do naszej polskiej historii), których było pełno chociażby w „Sadze”. Traktowałem je zawsze jako ukłon w stronę wyrobionego Czytelnika, stąd ich brak nie spotkał się z moim zrozumieniem.

Co gorsza, wydaje mi się także, że po długiej przerwie („Pani Jeziora” ukazała się w 1999 r.), w trakcie której napisał niezwykle udaną „Trylogię husycką” z Reynevanem w roli głównej, Sapkowski przestał „czuć” swego starego bohatera.
Czekam na kolejną reaktywację
To smutne, ale w odróżnieniu od grona internetowych krytyków nie zamierzam odsądzać autora od czci i wiary. Nie żałuję, że kupiłem i przeczytałem „Sezon Burz”. Mam nadzieję, że Sapkowski spróbuje raz jeszcze reaktywować Wiedźmina, dlatego traktuję „Sezon” jako wprawkę.

Grę omijam z daleka (za szybko popadam w „uzależnienia” od podobnych rzeczy, ograniczam się do oglądania trailerów, patrz video poniżej), szans na dobrą ekranizację nie widzę (w Polsce nie potrafimy kręcić dobrych filmów fantasy m.in. ze względu na ograniczenia budżetowe), także muszę uzbroić się w cierpliwość i poczekać na decyzję autora.

 

 

Naprawdę chciałbym, by Andrzej Sapkowski raz jeszcze spojrzał przychylnie na Wiedźmina. Niegdyś zaliczyłem przez niego kilka nieprzespanych nocy i… liczę na powtórkę.

Ocena MKŻ (w skali od 1 do 10): 5

To pisałem ja – bloger II klasy
Jacek Lipski

Spodobał ci się wpis? Doceń autora „lajkiem”!



Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów? Zapisz się na newsletter.

Podobne wpisy:

  1. „Cypherpunks. Wolność i przyszłość internetu” Julian Assange – recenzja klubowa MKŻ nr 4
  2. „O biznesie w internecie” P. Borek, A. Koronowicz, U. Lachowicz, J. Makulec, W. Petriczek i K. Zieliński – recenzja klubowa MKŻ nr 5
  3. “Grywalizacja” Paweł Tkaczyk – recenzja klubowa MKZ nr 1
  4. „Skuteczne social media” Anna Miotk – recenzja klubowa MKZ nr 2
  5. „Przechytrzyć social media” Evan Bailyn – recenzja klubowa MKZ nr 3

Jacek Lipski

Ekspert ds. strategii marketingowych dla MŚP w B&L Consulting. Mentor w AIP Lublin oraz współautor e-booka "Lubelskie Startupy 2015". Poprzednio Social Media & Account Manager w agencji reklamowej Vena Art, specjalista ds. komunikacji marketingowej w Żagiel S.A, oraz asystent ds. komunikacji wewnętrznej w Vattenfall Distribution Poland. Po godzinach pasjonat "creative writing", polskich kryminałów i koszykówki.