Poznaj atom – kampania informacyjna Ministerstwa Gospodarki. Lepiej późno niż wcale?

„Poznaj atom. Porozmawiajmy o Polsce z energią. Wow! Mój rząd doszedł w końcu do wniosku, że przed wbiciem łopaty pod budowę pierwszej elektrowni atomowej, warto zapoznać mnie (czyli obywatela) z tematem atomu. Jestem pod wrażeniem. Zastanawiam się tylko czy to ma być początek debaty publicznej z prawdziwego zdarzenia czy też klasyczna komunikacja typu push…

 

Dosłownie wbiło mnie w fotel, kiedy w niedzielę wieczorem (tydzień temu)  natknąłem się na pierwszy spot w telewizji. Ciepły głos znanego aktora zadał mi pytanie – „Jaka jest energetyka jądrowa? Korzystają z niej prawie wszyscy sąsiedzi Polski…” i zaprosił na stronę kampanii. Super. Najpierw urzędasy zabierają się za szukanie lokalizacji, w mediach i w internecie przetacza się burza, a po upływie kilku miesięcy Ministerstwo Gospodarki chce mi wszystko wytłumaczyć.

 

Nie bardzo wiem, jak mam do tego podejść. Sprawa jest bardzo poważna. Niby lepiej późno niż wcale, ale w tym przypadku nie jestem w 100 proc. przekonany o czystych intencjach twórców kampanii. Jeżeli kampania informacyjna Ministerstwa Gospodarki ma stworzyć warunki do prawdziwej debaty publicznej, to jestem jak najbardziej za. Jeżeli zamierza ograniczyć się tylko do jednokierunkowego, czysto promocyjnego przekazu, to mówię STOP! 

 

Nie wiem, w którym kierunku idą działania Ministerstwa i Rządu. Obawiam się tylko tego, czy management korporacji zwanej III RP wyciągnął jakieś wnioski z lekcji pt. „ACTA”. Wolność internetu ma może więcej obrońców niż przeciwnicy atomu, ale Ci ostatni są o wiele lepiej zorganizowani i zdeterminowani.

 

Polskie organizacje ekologiczne, Greenpeace, potężne wsparcie ze strony ekologów niemieckich (dla przypomnienia: Angela Merkel zdecydowała o stopniowym wycofywaniu się Niemiec z atomu) plus wciąż żywe wspomnienia Czernobyla i Fukushimy – to wszystko stawia rządowych decydentów i komunikatorów przed bardzo trudnym zadaniem.

 

Mam nadzieję, że nie ograniczą się tylko i wyłącznie do puszczania reklamówek w TV. Moje obawy wiążą się np. z ostatnią wizytą na blogu Poznaj Atom. Zaledwie jeden stary wpis z 29 marca. Tylko na tyle stać organizatorów kampanii? Bez sensownej i szerokiej debaty społecznej w tym przypadku się nie obejdzie.

 

Sprawy energii atomowej nie da się przeforsować ponad głowami obywateli. Wystarczy spojrzeć na wyniki ostatnich sondaży. 51 proc. badanych Polaków odpowiedziało, że popiera energetykę jądrową, ale aż 74 proc. stwierdziło, że nie chciałoby mieszkać w pobliżu elektrowni…

 

Pozdrawiam

Jacek Lipski

Ps. uprzedzając ewentualne pytania, w temacie polskiego atomu jestem na razie niezdecydowany…

Spodobał ci się wpis? Doceń autora „lajkiem”!



Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów? Zapisz się na newsletter.

No related posts.

Jacek Lipski

Ekspert ds. strategii marketingowych dla MŚP w B&L Consulting. Mentor w AIP Lublin oraz współautor e-booka "Lubelskie Startupy 2015". Poprzednio Social Media & Account Manager w agencji reklamowej Vena Art, specjalista ds. komunikacji marketingowej w Żagiel S.A, oraz asystent ds. komunikacji wewnętrznej w Vattenfall Distribution Poland. Po godzinach pasjonat "creative writing", polskich kryminałów i koszykówki.

  • http://www.smartsale.blox.pl Michał Lisiecki

    Jacek, patrząc na zamieszanie jakie wywołały rzekome konsultacje społeczne w sprawie ACTA sądzę, że w przypadku Atomu urzędnicy poszli tylko o jeden krok dalej. Czyli zapowiedzieli rozmowy ze społeczeństwem w postaci zgrabnych spotów. Obawiam się jednak, że „rozmowa” polega na tym, że rząd mówi a społeczeństwo ma słuchać i kropka. Jeszcze nie jesteśmy na etapie gdzie toczy się normalna, dwustronna dyskusja. Na plus należy zaliczyć to, że powstał w ogóle pomysł na taką kampanię informacyjną. Myślę, że to właśnie te wyniki badań, które przytoczyłeś odstraszają decydentów od debaty – bo co by się okazało, że pomimo wielkich wysiłków społeczeństwo nadal mówi NIE?

    • http://www.jaceklipski.pl Jacek

      Też mi się tak wydaje. Cały czas mam jednak złudne wyobrażenie, że rząd w demokratycznym kraju ma obowiązek konsultowania społecznego swoich kluczowych dla losu państwa decyzji. Wejście w atom oznacza konsekwencje dla nas wszystkich m.in. znaczne obciążenie państwa pod względem finansowym (technologia i eksperci nie pracują za darmo), problem z utylizacją odpadów – wymieniając tylko te najważniejsze. Nie można podjąć takiej decyzji bez wcześniejszej próby nawiązania dialogu ze społeczeństwem. Spoty w TV to nie rozmowa, ale komunikacja jednostronna. A co jeżeli społeczeństwo powie NIE? Jak mówią, głos ludu jest głosem Boga…

  • Jarek

    W tym roku wygaszeniu ulegnie Elektrownia Szczecin, a do 2014 kolejna w regionie – Dolna Odra. Powodem jest przestarzała technologia, która grozi nie tyle poważną awarią, ale i katastrofą. W kolejnych kilku latach przestaną działać następne już w głębi i na południu Polski. Dlaczego dopiero na przełomie 2011/2012 myśli się co dalej z energetyką? Po Czarnobylu i Fukuszimie cały świat pomału odwraca się od energii atomowej. Niemcy już wkroczyli w erę „czystej energii”. W Polsce natomiast zaczyna się takie kampanie informacyjne. Kosztowały one nasz Rząd już 20 mln zł. Bez sensu to. Za chwilę okaże się, że nie mamy swoich elektrowni, te atomowe nie przejdą, a cała infrastruktura przesyłowa rozleci się w drobny mak ze starości.

    • http://www.jaceklipski.pl Jacek

      Standard. W Polsce zawsze lubimy zostawiać wszystko na ostatnią chwilę. Rząd obudzi się jak zgaśnie nam światło…