„Bitwa warszawska 1920” czyli o tym jak nie opowiadać historii…

Bitwa Warszawska 1920Przerost formy nad treścią – tak najlepiej można zrecenzować pierwszą polską produkcję 3D. Szacunek dla Jerzego Hoffmana za podjęcie wyzwania i nakręcenie epopei. Ocena niedostateczna za scenariusz. Jak wybitny reżyser mógł sobie pozwolić na zepsucie historii z takim potencjałem? Ludzie kochają dobrze opowiedziane historie. 3D i inne fajerwerki techniczne to tylko dodatek do kożucha. 3D nie zwalnia reżysera i scenarzysty od…


…obowiązku znalezienia dobrej historii i opowiedzenia jej w ciekawy dla widza sposób.

Z przykrością stwierdzam, że ta sztuka twórcom „Bitwy Warszawskiej 1920” się nie udała. Właściwie całą treść filmu dałoby się zawrzeć w jego zwiastunie. Przyznacie, że to trochę mało jak na nakręconą z olbrzymim rozmachem superprodukcję…

Ok, zwiastun zwiastunem, spróbujmy jednak podejść do oceny filmu w sposób bardziej usystematyzowany. Na początek dobre i złe strony polskiej superprodukcji:

 

Plusy (+):

  • Dla Jerzego Hoffmana za odwagę i determinację. Zmierzenie się z trudnym tematem i doprowadzenie dzieła do końca na pewno nie było proste, łatwe i przyjemne.
  • Muzyka Krzesimira Dębskiego, tworząca świetne tło dla rozgrywających się dramatycznych wydarzeń.
  • Zdjęcia Sławomira Idziaka, tak realne że w niektórych momentach dosłownie wgniatają widza w fotel.
  • Kreacja Adam Ferencego (czekista), jak zawsze na świetnym poziomie do którego przyzwyczaił widownię.

 

Minusy (-):

  • Fatalny scenariusz, czyli historia z dużym potencjałem, ale beznadziejnie opowiedziana. Film składa się z niczym nie powiązanych ze sobą scen. Brakuje ciągłości i wyjaśnienia widzowi najbardziej podstawowych kwestii. Do tej pory zachodzę w głowę, jak to jest możliwe:  Borys Szyc zostaje przez pomyłkę skazany przez polski sąd wojskowy na śmierć. Zarzuty to agitacja bolszewicka i zdrada. Przypadkowo uwolniony przez bolszewików idzie na współpracę z Czeka (o czym wie polski wywiad). Następnie ucieka i ot tak bez słowa wyjaśnienia trafia z powrotem do polskiej armii…
  • Beznadziejna rola Nataszy Urbańskiej. Nie wiem jakim cudem dostała główną rolę. Przecież nawet w wyciskaczu łez trzeba pokazać trochę przyzwoitego aktorstwa.
  • Słaba i nieprzekonywująca rola Daniela Olbrychskiego jako Marszałka Piłsudskiego. Jak dla mnie olbrzymi zawód. Od Nataszy Urbańskiej cudów nie wymagam, natomiast od ikony polskiego kina można się było spodziewać dużo więcej. Piłsudski w wydaniu Olbrychskiego jest pozbawionym charyzmy, nudnym starcem.
  • Brak odwzierciedlenia klimatu epoki. Film wypełniają infantylne piosenki i popisy taneczne rodem z „Tańca z gwiazdami” czy „Jak oni śpiewają”. Tak niby miały wyglądać lata 30?
  • Bezsensowne zakończenie filmu. Absolutne zero przesłania. Widz wychodzi z kina z niczym. Tak jakby reżyser nie miał mu nic do powiedzenia.

 

Podsumowując, bez dobrze opowiedzianej historii nie ma filmu, książki, reklamy i można by tak pewnie dłuższą chwilę wymieniać. Nawet technologia 3D nie pomoże!

Spodobał ci się wpis? Doceń autora „lajkiem”!



Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów? Zapisz się na newsletter.

Podobne wpisy:

  1. „Marketing bez tabu czyli jak to robią najlepsi” Richard Hall – recenzja

Jacek Lipski

Ekspert ds. strategii marketingowych dla MŚP w B&L Consulting. Mentor w AIP Lublin oraz współautor e-booka "Lubelskie Startupy 2015". Poprzednio Social Media & Account Manager w agencji reklamowej Vena Art, specjalista ds. komunikacji marketingowej w Żagiel S.A, oraz asystent ds. komunikacji wewnętrznej w Vattenfall Distribution Poland. Po godzinach pasjonat "creative writing", polskich kryminałów i koszykówki.

  • http://www.pixelpr.net Monika Loryńska

    Dokładnie to samo zdanie mam o tym filmie. Ja w ogóle jestem przewrażliwiona na punkcie polskich filmów, bo zawsze są ci sami aktorzy (jakby nie było nikogo innego poza Borysem Szycem czy, jak kiedyś, Czarkiem Pazurą albo Bogusławem Lindą), no i scenariusz prawie zawsze leży.

    Zapierałam się rękami i nogami, by tego filmu nie oglądać, ale zostałam zmuszona 😀 I jak zwykle miałam rację, że polskie kino niestety nie daje rady.

    • http://www.jaceklipski.pl Jacek

      Mnóstwo kasy, ale końcowy efekt to wielkie rozczarowanie. Szkoda, bo z lepszym scenariuszem i bez Urbańskiej tej film mógłby być całkiem niezły.

      Ps. czasem polskie kino daje radę np. Dług, Dom Zły, Pręgi…