Polska kampania wyborcza 2011 – nuda, marazm oraz brak polotu. Spoty i knoty!

Kampania wyborcza niby trwa, ale ciężko zauważyć jej efekty. Letnia temperatura dyskusji. Kilka spotów PIS i PO. Praca u podstaw PSL. Próby zaistnienia w mediach SLD. Poszukiwanie św. Graala czyli sposobu na obejście zakazu reklamy w TV i na billboardach „szczęśliwie” (dla polityków, nie dla wyborców) zniesionego przez Trybunał Konstytucyjny. Zero rozmachu. Zero kreatywnych pomysłów. Bez zaangażowania i błysku. Tak jakby każda partia zaakceptowała wynik wyznaczany od miesięcy przez sondaże.

 

Polscy politycy zdają się walczyć już tylko o zachowanie statusu quo czyli utrzymanie ciepłych posadek w parlamencie. PO nie stara się, bo według sondaży nie musi. PIS pogodził się z porażką i byciem wiecznie na drugim miejscu. PSL walczy o utrzymanie statusu koalicjanta PO. SLD chciałoby je zastąpić, ale nie wie jak się za to zabrać. PJN jest pogodzony z odejściem w polityczny niebyt. Za to wszystkie partie łączy jeden cel. Niedopuszczenie opozycji pozaparlamentarnej do podziału „łupów” gwarantowanego przez idiotyczne prawo o finansowaniu partii politycznych z budżetu.

 

Polskie spoty-knoty

Największą ofiarą takiego stanu rzeczy są wyborcy. Bardzo mocno cierpi na tym komunikacja, która jest przecież solą kampanii wyborczej. Po co partie i politycy mają się starać, skoro wynik jest z góry przesądzony. PO pokaże ile to się w Polsce ostatnio wybudowało, PIS odegra parę scen z cyklu „tragedia smoleńska – ciągle pamiętamy”, SLD z Napieralskim na czele przewiezie dziennikarzy salonką do Sosnowca, PSL uchwali sobie ustawę o spreadach, a PJN będzie tradycyjnie milczało. O marnej jakości komunikacji w tegorocznej kampanii najlepiej (albo najgorzej) świadczą najnowsze spoty:

 

PO – „Polska w budowie” czyli o tym jak PO zastała Polskę drewnianą, a zostawiła murowaną…

 

PIS – „Oni czekają na prawdę, o tym spocie PIS pisałem w poprzednim poście

 

SLD – nowy spot radiowy, przewodniczący Napieralski bredzi coś o stanie kraju i z troską pochyla się nad ciężkim losem młodych Polaków.

 

Kampania w amerykańskim stylu

Przykro to stwierdzić, ale nasza postawa jako wyborców (milcząca tolerancja dla miernot) oraz przeklęta ordynacja wyborcza (najważniejsze są miejsca na listach wyborczych) plus finansowanie polityków z budżetu zabija potrzebę aktywności przed i powyborczej. Oczywiście nie łudzę się, że zobaczę w Polsce kampanię w stylu amerykańskim i brytyjskim. Co kraj, to obyczaj (również polityczny).  Na próżno nam Polakom wypatrywać w kraju nad Wisłą drugiego Obamy czy nawet Tony Blaira (tego z dobrych czasów sukcesów Partii Pracy).

Chciałbym jednak zobaczyć w końcu polskiego polityka któremu zależy i któremu nie jest wszystko jedno. Polityka który ma odwagę powiedzieć niepopularne rzeczy. I w końcu polityka, który ma zamiar harować podczas kampanii jak nigdy przedtem. Do końca życia nie zapomnę, jak przeczytałem kiedyś że pod koniec pierwszej kampanii wyborczej kandydat na prezydenta USA Bill Clinton stracił głos od ilości wygłoszonych przemówień. W mówieniu musiała go wyręczać jego żona…

W trakcie obecnej kampanii polscy politycy mogą stracić co najwyżej wzrok od oglądania setek amerykańskich klipów wyborczych. Czy ktoś w końcu wpadnie na genialny pomysł, że warto nakręcić coś własnego, a nie bez końca kopiować rozwiązania zza Wielkiej Wody (vide spot PIS czyli kalka spotu Mitcha Roomney’a)?

 

Mitch Romney – republikański kandydat na prezydenta (przepadł w poprzednich prawyborach), oryginał:

 

PIS – „Słowa prawdy”, marna imitacja oryginału

 

Internet w kampani

A propos internetu, który jakoby miał odgrywać kluczową rolę w obecnej kampanii. Mówił tak bodajże Michał Kamiński z PJN. Panie i Panowie Politykierzy, sposób w jaki chcecie używać internetu w kampanii, a zwłaszcza social media, jest zupełnie pozbawiony sensu. Internet to dialog i interakcja, a nie wygłaszanie swoich tez ex cathedra. Chwytliwe tweety na Twitterze i obrazoburcze wpisy na Facebooku głosów Wam nie przyniosą. Chyba, że koncentrujecie się na przekonywaniu tych już od dawna przekonanych. O ile taka strategia w przypadku liderującej w sondażach PO ma logiczne uzasadnienie, to już w w przypadku wiecznie drugiego PIS jest zupełnie nietrafiona.

 

Polska kampania czyli walka o miejsce na liście

Najwyższy czas zejść na ziemię i przestać się przejmować. Nie od dziś wiadomo przecież, że kampania wyborcza w Polsce toczy się w momencie układania list do parlamentu. To co oglądamy później to tylko zestaw rytualnych gestów pozbawionych jakiegokolwiek znaczenia. Jak mawiał jeden z „klasyków” polskiego marketing politycznego „Ciemny lud to kupi…”

Spodobał ci się wpis? Doceń autora „lajkiem”!



Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów? Zapisz się na newsletter.

Podobne wpisy:

  1. Kampania (przed)wyborcza w Polsce i USA – rok 2011
  2. "Barwy kampanii"

Jacek Lipski

Ekspert ds. strategii marketingowych dla MŚP w B&L Consulting. Mentor w AIP Lublin oraz współautor e-booka "Lubelskie Startupy 2015". Poprzednio Social Media & Account Manager w agencji reklamowej Vena Art, specjalista ds. komunikacji marketingowej w Żagiel S.A, oraz asystent ds. komunikacji wewnętrznej w Vattenfall Distribution Poland. Po godzinach pasjonat "creative writing", polskich kryminałów i koszykówki.

  • http://piotrsynowiec.pl Piotr J. Synowiec

    Największe perełki są wśród tych polityków, którzy nie mają budżetu na zamówienie choćby najprostszego spotu reklamowego. W takich przypadkach kreatywność sięga zenitu :)

    http://www.wykop.pl/link/514255/rapujacy-posel-zamiast-polityki-moze-lepiej-wychodzi-muzyka/

    albo ostatni hit:
    http://kampanianazywo.pl/relacja/spot-kandydata-sld-ciekawy-malo-merytoryczny-wideo/

    • http://www.jaceklipski.pl Jacek

      „Wyróżnij się albo zgiń” jak mówi stara marketingowa prawda. Rapującego Pana z PISu nie widziałem, także wielkie dzięki za link. Z przyjemnością obejrzałem clip. Naczasa przesłuchałem już parę razy, zresztą pojawił się już w większości ogólnopolskich mediów. Ciekawa forma (i skuteczna) forma przebicia się przez medialny szum bez wielkich środków finansowych. Może nie jestem fanem takiej muzyki (za bardzo kojarzy mi się z Norbim), ale myślę że to droga w dobrym kierunku.

      Ps. w obydwu spotach nie podoba mi się natomiast (nie wiem czy zauważyłeś) beznadziejny zabieg wplątywania w teledysk wypowiedzi „celebrytów”, którzy popierają obydwu kandydatów. Pasują do klimatu spotów jak pieść do nosa. Rozumiem, że trzeba budować sobie rozpoznawalność, ale czy koniecznie w taki sposób? Ja np. nie chciałbym być kojarzony z Leszkiem Millerem…

  • http://www.creamteam.biz mareksy

    Wprowadzenie dzierlatek pisowskich dodało rozmachu, teraz śmieją się już nawet zwolennicy przeciwników, przykłady z pewnością widziałeś już u mnie na FB :)

    • http://www.jaceklipski.pl Jacek

      Przyznam szczerze, że ze względu na dużą liczbę wydarzeń w moim życiu osobistym (ślub, wesele, wakacje) nie śledziłem zbyt dokładnie kampanii. Dzierlatki pisowskie kojarzą mi się z odgrzewanym kotletem czyli reaktywacją dawnych „Aniołków Kaczyńskiego”. Przykłady na FB widziałem. Gratuluję cierpliwości. Ja jakoś nie mam siły do oglądania popisów naszych przyszłych władców…