Marketing miast: Key West – mała wyspa z wielką marką!

Fontanna Key WestPiasek, słońce, plaża. Żar tropików. Jednym słowem Key West, wyspa na samym końcu Florydy i Stanów Zjednoczonych. W Polsce niezbyt znane miejsce, za Oceanem kojarzy je prawie każdy. W czasach studenckich, korzystając z programów Work&Travel (kto był, ten wie o czym mowa) spędziłem tam w dwóch turach (lata 2003 i 2005) prawie osiem miesięcy. O tej bliskiej mojemu sercu wyspie przypomniałem sobie czytając relacje o huraganie Irene…

 

Dopóki nie zawarłem znajomości z trzema miłymi Paniami o wdzięcznych imionach Katrina, Rita i Wilma (nie wiedzieć czemu w USA nawet huragany muszą mieć imiona), byłem zakochany w Key West i poważnie rozważałem stałą emigrację.

Po krótkich zalotach ze strony trzech wspominanych „ladies” temperatura moich uczuć do pomysłu relokacji znacznie osłabła, ale po dziś dzień jestem zafascynowany tę wyspą. Dłuższy artykuł o życiu na Key West zamieściłem parę lat temu na portalu „Połówki Pomarańczy”. Dzisiaj kilka słów o Key West z zupełnie innego punktu widzenia. Marketing, marka i wizerunek…

 

Gdzie u diabła leży…Key West

Key West to najbardziej odległa wyspa z tzw. Keys, do której prowadzi słynny Seven Mills Bridge. Ten najbardziej wysunięty na południe kawałek USA znajduje się na Florydzie, jakieś 400 mil na południe od Miami. Znacznie bliżej, bo tylko 90 mil jest do kubańskiej Hawany. Oczywiście, o ile ktoś umie pływać. USA nie mają od „kryzysu kubańskiego” bezpośrednich połączeń z wyspą Fidela Castro.

Zamieszkiwany przez mniej więcej 25 tys. mieszkańców Key West nie jest i nigdy nie był wielką aglomeracją ani centrum Ameryki. Pod względem popularności może jednak konkurować z niejednym wielkim miastem USA. Zawdzięcza to m.in.  różnorodnemu obrazowi swojej marki, jaki potrafił wygenerować!

Wielowymiarowość wizerunku Key West zdumiewała mnie od momentu, kiedy po raz pierwszy tam trafiłem. Od razu zastrzegam, że nie wiem na ile jest to efekt systematycznej pracy zarządzających miastem, a na ile efekt przypadku lub zbiegu okoliczności. Najważniejszy jest końcowy rezultat w postaci kilku luźno połączonych ze sobą płaszczyzn wizerunkowych. Płaszczyzn, dodajmy koniecznie, zdolnych do przyciągania co roku dziesiątek tysięcy turystów!

 

Poznaj Key West w kilku charakterystycznych odsłonach

 

Nr 1 – Miasto Pappy Hemingwaya, bo właśnie tutaj wielki pisarz, laureat literackiej Nagrody Nobla spędził wiele lat swojego życia. Na wyspie można obejrzeć dom w którym mieszkał (przerobiony na muzeum) i knajpę w której lubił przesiadywać. Hemingway traktował bowiem Key West jako miejsce relaksu, łowienia marlinów i bazę wypadową na pobliską Kubę.

 

 

Nr 2 – Wrota Karaibów. Jeżeli gdzieś przebiega niewidzialna granica pomiędzy USA a Karaibami, to na pewno linię demarkacyjną wyznacza Key West. Tutaj czuje się Karaiby, których wyspa jest przedsionkiem. Dominuje wyspiarska mentalność pozbawiona wielkomiejskiego stresu i pędu. Czas płynie zupełnie inaczej, komunikacja miejska jeździ według sobie tylko znanych rozkładów jazdy (nikt się tym nie przejmuje). Wpływy karaibskie są bardzo mocno widoczne również w architekturze.

 

 

Nr 3 – Amerykańska Stolica Kochających Inaczej, z atrakcjami dla mniejszości seksualnych np. Gay and Lesbian Visitors Info Center, Club Bourbon itp. Pełna tolerancja. W Muzeum Miejskim jest nawet galeria zdjęć wybieranej co roku Miss Draq Queen.

 

Nr 4 – Najbardziej imprezowe miasto USA, bo Key West słynie z fantastycznych balang (Fantasy Fest – parada w stylu brazylijskiego karnawału, Summer Break i kultowych lokali (Green Parot Bar, Sloopy Joe’s, Hog’s Breath Saloon).

 

Nr 5 – Miasto z najpiękniejszym zachodem słońca na świecie, który najlepiej podziwiać na przepięknej Mallory Square. Promenada, gdzie cumują ogromne wycieczkowe Cruisy, jest oblegana w sezonie przez setki turystów pragnących uczestniczyć w jedynym, niepowtarzalnym Sunset Celebration. Zachód słońca nad Key West to najpiękniejszy zachód słońca, jaki oglądałem w życiu.

Rzuć okiem na poniższy pokaz zdjęć i przekonaj się sam (kliknij, by przeglądać zdjęcia)!

 

 

Nr 6 – Miasto Początku i Końca. Tutaj bierze swój początek US Route 01. Tutaj znajduje się również „Southernmost Point in USA”, najlepszy przykład geniuszu marketingowego Amerykanów, którzy potrafią ze wszystkiego zrobić atrakcję dla turystów!

 

To już jest koniec…

I jak w piosence, nie ma już nic? Na pewno nie na Key West! Do opisywanych powyżej elementów układanki dochodzi specyficzna lokalna mikrokultura tworzona przez emigrantów (legalnych lub nie) z każdego zakątka świata oraz fantastyczna kuchnia („Conch Republic: mohito, kubańska kawa, kokaina, conch, sea food, homary, krewetki, key lime pie). Wszystko to pulsujące w rytmie „Margaritaville” Jimmy Buffeta tworzy jedyną i niepowtarzalną kompozycję…

 

…której nie sposób zapomnieć! Autorem niniejszego tekstu jest żywym dowodem prawdziwości tej tezy.

Spodobał ci się wpis? Doceń autora „lajkiem”!



Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów? Zapisz się na newsletter.

Podobne wpisy:

  1. Marketing miast: Barcelona, Paryż i Wenecja – trzy miasta, trzy różne historie
  2. Marketing miast: Paryż, Barcelona, Wenecja – trzy miasta, trzy różne historie
  3. Marketing miast: Barcelona, Paryż i Wenecja – trzy miasta, trzy różne historie

Jacek Lipski

Ekspert ds. strategii marketingowych dla MŚP w B&L Consulting. Mentor w AIP Lublin oraz współautor e-booka "Lubelskie Startupy 2015". Poprzednio Social Media & Account Manager w agencji reklamowej Vena Art, specjalista ds. komunikacji marketingowej w Żagiel S.A, oraz asystent ds. komunikacji wewnętrznej w Vattenfall Distribution Poland. Po godzinach pasjonat "creative writing", polskich kryminałów i koszykówki.