„DTP od podstaw. Projekty z klasą” Robin Williams, recenzja

Świetna książka o projektowaniu! Zrozumiała nawet dla kompletnych laików w tej dziedzinie. Dowiesz się z niej jak zaprojektować wizytówkę, folder, ulotkę lub ogłoszenie prasowe. Robin Williams nie nauczy Cię obsługi programów graficznych, ale na pewno wyjaśni kilka podstawowych zasad ułatwiających tworzenie najpotrzebniejszych dokumentów. Po lekturze książki być może nie będziesz potrafił jeszcze projektować, ale przynajmniej będziesz w stanie ocenić projekt graficzny dostarczony Ci np. przez agencję reklamową lub drukarnię. Taka umiejętność przydaje się w życiu!


Jestem przekonany, iż praktyczne zasady projektowania dokumentów powinien znać każdy. Nie tylko marketingowiec (taki jak ja) lub pracownik agencji reklamowej. Od czasu do czasu każdy z nas musi wcielić się w rolę projektanta. Student przygotowujący pracę zaliczeniową. Drobny przedsiębiorcy zamawiający ulotki w agencji reklamowej. Pracownik korporacji przygotowujący prezentację w Power Poincie. Mając za sobą lekturę książki Robin Williams poradzisz sobie z takimi zadaniami bez trudu.

 

Czego można nauczyć się z książki Robin Williams?

  • Ludzie pozytywniej reagują na przejrzyście zaprezentowane informacje.
  • Podstawowa zasada projektowania, którą musisz znać i o której nie możesz zapominać, i jej 4 podstawowe elementy to:

 

ZASADA DRZEWA JOZUEGO

KONTRAST – unikamy umieszczania na jednej stronie elementów, które są do siebie zbyt podobne. Jeżeli używamy  w projekcie dwóch typów czcionki to musimy je wyraźnie zróżnicować.

POWTARZANIE – w całym projekcie konsekwentnie powtarzamy wizualne elementy np. kolory, czcionki. W ten sposób ujednolicamy projekt.

WYRÓWNANIE – w projekcie nie rozmieszczamy niczego w sposób przypadkowy. Każdy element musi mieć wizualny związek z innym elementem na stronie.

ODLEGŁOŚĆ – elementy odwołujące się do siebie powinny być zgrupowane blisko siebie. To pomaga w organizacji informacji.

 

Warto oczywiście pamiętać, że zasady są po to, żeby je łamać. Można to robić tylko i wyłącznie świadomie, tzn. jeśli wiemy dlaczego łamiemy daną zasadę.

 

Poza opisem zasad projektowania w książce Robin Williams znajdziesz również:

  • sporo przydatnych informacji o kolorach,
  • obszerny opis wybranych krojów pisma (typografia),
  • kilka porad i sztuczek (projektowanie wizytówek, papieru firmowego, kopert, ulotek, biuletynów, folderów, pocztówek reklamowych, ogłoszeń do gazet, stron internetowych),
  • mnóstwo grafik obrazujących dobre i złe przykłady,
  • zestaw ćwiczeń pomagających utrwalić zdobytą wiedzę.

 

Polecam zakup książki Robin Williams i umieszczenie jej w domowej biblioteczce!

Na pewno nie jest to tak fascynująca pozycja jak np. recenzowana na blogu „Zen prezentacji” Garra Reynoldsa, ale warto ją mieć dla… zachowania własnego zdrowia psychicznego.

Jak się przekonałem na własnej skórze (a raczej kieszeni, bo trochę mnie to kosztowało) zamawiając w pewnej firmie poligraficznej (której nazwy z grzeczności nie zdradzę) projekty zaproszeń na zbliżające się wesele (tak, tak – sądny dzień wypada już 3 września), znajomość zasad projektowania nie jest powszechna nawet wśród niektórych ludzi mieniących się zaszczytnym mianem „grafików”. Tak więc drogi Czytelniku, dla własnego dobra radzę Ci zakupić i przeczytać tę książkę od deski do deski!

 

Ps. książka „DTP od podstaw. Projekty z klasą” autorstwa Robin Williams została wydana przez wydawnictwo Helion. Kosztuje 39 zł.

Spodobał ci się wpis? Doceń autora „lajkiem”!



Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów? Zapisz się na newsletter.

Podobne wpisy:

  1. "Zen prezentacji. Pomysły i projekty. Jasne zasady i techniki tworzenia doskonałych prezentacji" Garr Reynolds

Jacek Lipski

Ekspert ds. strategii marketingowych dla MŚP w B&L Consulting. Mentor w AIP Lublin oraz współautor e-booka "Lubelskie Startupy 2015". Poprzednio Social Media & Account Manager w agencji reklamowej Vena Art, specjalista ds. komunikacji marketingowej w Żagiel S.A, oraz asystent ds. komunikacji wewnętrznej w Vattenfall Distribution Poland. Po godzinach pasjonat "creative writing", polskich kryminałów i koszykówki.

  • http://www.efective.pl Reklama Opole

    Przepraszam ale nie rozumiem – „Od czasu do czasu każdy z nas musi wcielić się w rolę projektanta”…”Drobny przedsiębiorcy zamawiający ulotki w agencji reklamowej.” – to po co idzie do agencji reklamowej. Chyba od tego są agencje?

    • http://www.jaceklipski.pl Jacek

      Trochę nieprecyzyjnie się wyraziłem. Wcielanie się w rolę projektanta oznacza dla mnie również recenzowanie projektu, jaki dostaje np. drobny przedsiębiorca od agencji reklamowej. Jeżeli w takiej sytuacji nie masz zielonego pojęcia o zasadach projektowania to agencja może Ci wcisnąć byle gniota (mnóstwo takich projektów ulotek i plakatów zaśmieca nasze ulice, autobusy i witryny). Bardzo łatwo dasz sobie wtedy wmówić, że czegoś się nie zrobić, itp.

      Zastrzegam, że nie jestem uprzedzony do agencji reklamowych. Większość podmiotów, z jakimi na co dzień pracuję (sam jestem marketingowcem), to profesjonaliści z krwi i kości. Parę razy zdarzyło mi się jednak w życiu nieźle naciąć, gdy trafiałem na amatorów bez pojęcia o projektowaniu. Trochę mnie te pomyłki kosztowały, zarówno nerwów jak i pieniędzy…

  • http://www.creamteam.biz mareksy

    Dir,

    „Jeżeli w takiej sytuacji nie masz zielonego pojęcia o zasadach projektowania to agencja może Ci wcisnąć byle gniota (mnóstwo takich projektów ulotek i plakatów zaśmieca nasze ulice, autobusy i witryny). Bardzo łatwo dasz sobie wtedy wmówić, że czegoś się nie zrobić, itp. ”

    Pracuj z najlepszymi i nie oznacza to największych, wtedy nie będziesz musiał recenzować wyglądu, tylko spełnienie założeń merytorycznych :)

    W ogóle raczej wiedza z dziedziny, którą się zajmujesz, potem zarządzanie i ekonomia są Ci bardziej potrzebne, niż wiedza o stawianiu kresek.

    Wybacz, ale to takie typowo polskie rozwiązanie znać się na wszystkim (co jest oczywiście możliwe, ale ilu miedzy nami jest geniuszy), podczas, gdy w świecie przyjęło się wynajmować fachowców (a od strony ekonomicznej dawać pracę, by rósł PKB).
    Potem mamy do czynienia z takimi wyuczonymi na różnych kurso-konferencjach przez takich, co czytali jakiegoś bryka i wyuczonymi na tym jednym bryku 😉
    Projektuję pół swojego życia i powiem Ci, wiem co i raz mniej, wiedząc więcej i więcej 😉

    „Parę razy zdarzyło mi się jednak w życiu nieźle naciąć, gdy trafiałem na amatorów bez pojęcia o projektowaniu. Trochę mnie te pomyłki kosztowały, zarówno nerwów jak i pieniędzy…”

    Cena nauki, biznes to nie jest zabawa dla tych, którzy nie zakładają porażek! Tak jednym zdaniem.

    I generalna uwaga: czytanie książek nie robi krzywdy, krzywdzą wnioski z lektury. Dlatego nic nie mam przeciwko Twojej recenzji i samej książce 😀

    • http://www.jaceklipski.pl Jacek

      1. Pracuj z najlepszymi i nie oznacza to największych, wtedy nie będziesz musiał recenzować wyglądu, tylko spełnienie założeń merytorycznych.

      Ok, ale nie zawsze łatwo ich znaleźć, zwłaszcza jak nie siedzisz w branży. Poza tym jakość kosztuje i nie każdego na to stać.

      2. W ogóle raczej wiedza z dziedziny, którą się zajmujesz, potem zarządzanie i ekonomia są Ci bardziej potrzebne, niż wiedza o stawianiu kresek.
      Wybacz, ale to takie typowo polskie rozwiązanie znać się na wszystkim (co jest oczywiście możliwe, ale ilu miedzy nami jest geniuszy), podczas, gdy w świecie przyjęło się wynajmować fachowców (a od strony ekonomicznej dawać pracę, by rósł PKB).
      Potem mamy do czynienia z takimi wyuczonymi na różnych kurso-konferencjach przez takich, co czytali jakiegoś bryka i wyuczonymi na tym jednym bryku 😉
      Projektuję pół swojego życia i powiem Ci, wiem co i raz mniej, wiedząc więcej i więcej

      Tu się nie do końca zrozumieliśmy. Nigdy nie myślałem o tym, żeby zastępować w czymś dobrego grafika. Grafikiem nie jestem i nigdy nie będę, nawet gdybym przeczytał jeszcze z 50 takich książek. Jak potrzebuję projektu to zlecam pracę agencji. Nie ma ludzi, którzy znają się na wszystkim. Ostatnim człowiekiem, który opanował większość dziedzin ludzkiej wiedzy był podobno John Locke, ale to było dawno temu. Problem w tym, że jeżeli nie będziesz miał bardzo ogólnej orientacji w projektowaniu, to jak chcesz ocenić projekt który dostaniesz do ręki? Ja raczej wyznaję zasadę ograniczonego zaufania. Jeżeli coś mi się nie podoba to zawsze podejmuję dyskusję. Agencja mnie przekona o słuszności swojego rozwiązania? Zamykam buzię i daję zielone światło.

      „Wiem co i raz mniej, wiedząc więcej i więcej” – scio me nihil scire, coraz częściej sam się nad tym łapię…

      3. Cena nauki, biznes to nie jest zabawa dla tych, którzy nie zakładają porażek! Tak jednym zdaniem.

      Oj tak.

      4. I generalna uwaga: czytanie książek nie robi krzywdy, krzywdzą wnioski z lektury. Dlatego nic nie mam przeciwko Twojej recenzji i samej książce.

      Ok, przypominam tylko że to jest książka dla amatorów (tj. dla mnie) a nie profesjonalistów i grafików.

  • http://www.creamteam.biz mareksy

    „Problem w tym, że jeżeli nie będziesz miał bardzo ogólnej orientacji w projektowaniu, to jak chcesz ocenić projekt który dostaniesz do ręki?”

    Pojawienie się prawdziwego geniusza możesz rozpoznać po tym, że wszystkie osły i nieuki jednoczą się przeciwko niemu. Jonathan Swift

    Pozwoliłem sobie odpowiedzieć na początek żartobliwie. :)

    Widzisz, nas na uniwersytecie uczono, że od nas wymaga się więcej, bo mamy wykształcenie uniwersyteckie, czyt. bardziej wszechstronne.
    Tej wszechstronności kiedyś uczono w pewnych typach szkół i była oczywista. Dziś jednak mamy masy wykształconych wąsko ludzi, którzy nie bacząc na swój profil porywają się na bycie ekspertem od wszystkiego, nawet tam, gdzie jest miejsce i potrzeba zatrudnienia (znów to zatrudnienie, amerykański etos pracy) np. ciała doradczego czy eksperckiego.

    Na marginesie.
    Jednak nadal uważam, że nie Tobie oceniać „ładność” projektu, bo on ma się podobać nie Tobie, a Twoim klientom. Zawsze tę starą prawdę powtarzam klientom, jak sądzisz, ilu z nich stosuje się do tej rady? 😉

    I absolutnie na końcu, jesteś wzorem do naśladowania.
    Ponieważ wiesz, że będziesz musiał oceniać, zdobywasz wiedzę we własnym zakresie, która pomoże Ci w tym dziele. Nawet jeśli to wiedza dla amatorów, należy przyklasnąć.
    Tu znów pytanie retoryczne, ilu znasz takich jak Ty, na podobnych stanowiskach? 😉

    PZDR

    • http://www.jaceklipski.pl Jacek

      Żaden ze mnie wzór. Po prostu to co robię i za co mi płacą staram się robić najlepiej jak potrafię. Etyka pracy wyniesiona z domu.

      Ekspertem od wszystkiego nigdy nie będę, ale od czasu do czasu lubię oceniać „ładność” projektu. Chyba zboczenie zawodowe…