Marketing miast: Barcelona, Paryż i Wenecja – trzy miasta, trzy różne historie

CZĘŚĆ TRZECIA: WENECJA, GINĄCE MIASTO NA WODZIE

Nasza wspólna podróż powoli zbliża się do końca. Dzisiaj ostatni z cyklu powakacyjnych postów o miastach-markach. Po Barcelonie – mieście awangardy i Paryżu, którego nie sposób opisać jednym sloganem, czas na ginące miasto na wodzie. Wenecja to drugie najchętniej odwiedzane miasto świata. Co roku przybywa do niego około 20 mln turystów. Czego szukają? Czym przyciąga ich dawne Państwo Dożów?


Myślę, że odpowiedź tkwi w dużej mierze w historii opowiadanej przez miasto. To właśnie weneckie „story” plus unikatowość miasta, zbudowanego nie wiedzieć czemu na morskiej lagunie, przyciąga jak magnes miliony zwiedzających. Tylko Rzym odwiedza co roku więcej turystów. Trzecie na liście jest kolejne włoskie miasto, Florencja.

 

Ginące miasto na wodzie

Wenecja wpisana na listę UNESCO ma kłopoty od lat. Co roku miasto pustoszą powodzie. Brakuje pieniędzy na renowację kamienic niszczonych przez słoną wodę. Unikalne położenie miasta na wodzie jest jednocześnie jego największym atutem jak i koszmarem, spędzającym sen z powiek lokalnym władcom. Podnoszący się co roku poziom mórz i oceanów stanowi kolejny gwoźdź do trumny miasta.

 

Nie dziwi zatem fakt, iż Wenecja buduje swoją legendę w oparciu o motyw przemijania i intuicyjnie odczuwane przeczucie rychłej katastrofy, tymczasowości i okazji, którą trzeba wykorzystać tu i teraz. Tak jak mówi się, „zobaczyć Neapol i umrzeć”, tak niestrudzeni weneccy przewodnicy sprzedają rzeszom turystów historię „zobacz Wenecję, zanim miasto umrze”. Po raz pierwszy usłyszałem to zdanie będąc w Wenecji jakieś 15 lat temu. Po raz drugi – kilka tygodni temu, w trakcie kolejnej wycieczki do dawnej Republiki. Motyw przemijania doskonale wpasowuje się również w głęboko zakorzenioną w historii opowieść o Wenecji – La Serenissimie, czyli najjaśniejszej republice w całych Włoszech.

 

Storyline „ginącego miasta na wodzie”, „miasta z bogatą przeszłością i przyszłością pod znakiem zapytania” działa bez zarzutu. Pragnienie ujrzenia chociaż raz w życiu unikalnej weneckiej architektury symbolizowanej przez Campanile, bazylikę św. Marka wraz z Paolo d’Oro czy Canal Grande, stanowi doskonały pretekst do niezbyt taniego przecież wypadu do Wenecji. Przyjeżdżaj zanim będzie za późno. Miasto może za parę lat przestać istnieć. Któż byłby w stanie oprzeć się tak silnemu marketingowemu call to action!

 

Miasto tajemnic

W opowieść „ginącego miasta na wodzie” świetnie wpisuje się aura tajemniczości, jaka spowija miasto. Każdy wenecki kościół i każda kamienica noszą w sobie ślady minionej potęgi Państwa Dożów. Niektóre starodawne budowle pamiętają czasy, kiedy Wenecja panowała nad morzami. Kilka miejskich rzeźb jest nawet starszych niż samo miasto. Skradziono je bowiem z Konstantynopola!

 

Aurę tajemniczości pogłębiają dziesiątki krętych i wąskich uliczek, sklepiki wypełnione maskami weneckimi (możecie pamiętać je np. z filmu z Tomem Cruisem „Oczy szeroko zamknięte”) oraz rozliczne legendy miejskie np. o Moście Westchnień czy o kolumnach znajdujący się nieopodal bazyliki św. Marka (na Piazzetta), pomiędzy którymi nie można przechodzić, bo to przynosi nieszczęście (niegdyś znajdowało się tam miejsce kaźni, gdzie torturowano i stracono setki wrogów Republiki). Wspomniane kolumny z czerwonego granitu są zwieńczone rzeźbami przedstawiającymi symbole Wenecji czyli św. Teodorę ze smokiem oraz Lwa św. Marka. 

 

Warto też wspomnieć o fantastycznej historii związanej z Casanovą. Podobno był on tak zagorzałym miłośnikiem weneckiej kawy, że uciekając z miejskiego więzienia wpadł jeszcze napić się kawy w kawiarni położonej naprzeciwko miejsca swojego przetrzymywania – Prokuratorii. Zastanawiam się tylko, czy słynny uwodziciel pił swoją kawę na stojąco? Być może nie wszyscy wiedzą, że we Włoszech picie kawy na stojąco wychodzi o wiele taniej. Dlaczego? Nie trzeba wtedy dopłacać za stolik w kawiarni!

 

Miasto niezwykłych wydarzeń kulturalnych

Wenecja jest słynna na całym świecie z dwóch wydarzeń, jakie corocznie mają swoje miejsce w mieście. Mają one wielki wpływ na kreowanie historii miasta.

  • Karnawał Wenecki

Organizowany w okresie zimowym, poza szczytem włoskiego sezonu turystycznego, Karnawał cieszy się niesamowitą wręcz popularnością w całej Europie i świecie. Tysiące zwiedzających, fantastyczne kostiumy, maski weneckie – taki właśnie przekaz idzie w świat. Miłośnicy literatury powinni pamiętać opis Karnawału Weneckiego z książki „Hrabia Monte Christo” Aleksandra Dumasa. Czasy być może się zmieniły, ale wydarzenie nadal zachowało swoją rangę!

  • Biennale w Wenecji

Weneckie Biennale składa się z 3 różnych imprez: organizowanego co roku Weneckiego Festiwalu Filmowego (słynne Złote Lwy) oraz odbywających się naprzemiennie wystaw sztuki współczesnej (lata nieparzyste) i architektury (lata parzyste). W roku 2011 odbywa się Biennale Sztuki Wizualnej. Przez wielu komentatorów Biennale jest uznawane za największą imprezę świata sztuki.

 

Miasto zakochanych

Podobnie jak Paryż także Wenecja lubi określać się mianem miastem zakochanych. Powód jest oczywisty. Czy jest jakieś inne miejsce na świecie, gdzie można zabrać ukochaną w rejs gondolą? Pytanie z gatunku retorycznych…

 

Naprawdę jaka jesteś, nie wie nikt…

Z trzech opisanych przeze mnie miast, Wenecja jest najbardziej nieodgadniona. Barcelonę i Paryż dosyć łatwo zrozumieć. Z miastem na wodzie sprawa jest o wiele bardziej złożona. Wenecja ma tak wiele twarzy, tak wiele masek, że nie sposób dotrzeć do głębi. Ginące miasto na wodzie, miasto tajemnic, miasto wielkich wydarzeń kulturalnych, miasto zakochanych to tylko najbardziej widoczne zarysy Wenecji. Oblicza Wenecji najłatwiej dostrzec w obrazach, dlatego zapraszam do obejrzenia małego pokazu zdjęć.

 

Wystarczy kliknąć na dowolne zdjęcie lub wybrać opcję „Show as slideshow”:

 

Poza wielością obrazów generowanych przez Wenecję zafascynowała mnie wielka żywotność tego miasta połączona z umiejętnością ciągłego wymyślanie siebie samego na nowo. Warto pamiętać, że Wenecja będąc potęgą morską średniowiecznej Europy i „Królową Adriatyku”, została doprowadzona na skraj bankructwa po odkryciu przez Vasco da Gammę nowej drogi do Afryki. Miasto potrafiło jednak przetrwać trudne chwile, dlatego myślę że i z obecnymi kłopotami powodowanymi przez przyrodę sobie poradzi. Pozwolę sobie więc powtórzyć słowa, jakie powiedział o Wenecji włoski filozof i historyk Paolo Sarbi: „Esto perpetua – niechaj trwa na wieki”!


Ps. zainteresował Cię post o „storyline” Wenecji? Zapraszam do lektury poprzednich części cyklu: o Paryżu i Barcelonie!

Spodobał ci się wpis? Doceń autora „lajkiem”!



Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów? Zapisz się na newsletter.

Podobne wpisy:

  1. Marketing miast: Paryż, Barcelona, Wenecja – trzy miasta, trzy różne historie
  2. Marketing miast: Barcelona, Paryż i Wenecja – trzy miasta, trzy różne historie
  3. Noc Kultury 2011 – noc promocji Lublina

Jacek Lipski

Ekspert ds. strategii marketingowych dla MŚP w B&L Consulting. Mentor w AIP Lublin oraz współautor e-booka "Lubelskie Startupy 2015". Poprzednio Social Media & Account Manager w agencji reklamowej Vena Art, specjalista ds. komunikacji marketingowej w Żagiel S.A, oraz asystent ds. komunikacji wewnętrznej w Vattenfall Distribution Poland. Po godzinach pasjonat "creative writing", polskich kryminałów i koszykówki.