PKP czyli Polscy Królowie Pijaru

Dwa tygodnie temu pisałem o PKP jako największej marketingowej porażce. Od tego czasu włodarze jednej z kolejowych spółek zasłużyli sobie na kolejny zaszczytny tytuł: Polskich Królów Pijaru. 16 grudnia opublikowali (szkoda tylko, że nie za własne pieniądze) takie oto ogłoszenia w Gazecie Wyborczej i Rzeczpospolitej. Podróżujących koleją zachęcam do lektury!


Tekst ogłoszenia z GW i Rzepy
Drogi podróżny, czytaj i płacz…
Spółki Grupy PKP przepraszają wszystkich pasażerów
za utrudnienia w podróży oraz w przekazie informacji

Niedogodności w podróżowaniu, których Państwo w ostatnich dniach doświadczacie, wymagają naszego wyjaśnienia. Zdarzeniem bez precedensu były trwające aż do pierwszych dni grudnia uzgodnienia rozkładu jazdy, w których brali udział również przewoźnicy spoza Grupy PKP. To spowodowało szum informacyjny, a towarzysząca mu zimowa aura oraz remonty linii i dworców kolejowych dodatkowo spotęgowały niepunktualną realizację połączeń.

Mamy świadomość, że nawet najgłośniej wypowiedziane słowo PRZEPRASZAM nie zrekompensuje Państwu stresu i trudów obecnych podróży koleją. Równocześnie doświadczenia ostatnich tygodni pokazały nam, kolejarzom, jak wiele jest jeszcze do zrobienia, by zadowolić naszych KLIENTÓW.

Mamy nadzieję, że mimo ostatnich złych doświadczeń, w podróż do bliskich w nadchodzące święta Bożego Narodzenia wybierzecie się Państwo koleją, a czas spędzony w pociągu będzie chwilą wytchnienia przed spotkaniami w gronie rodziny.
Z przeprosinami
Kolejarze Grupy PKP
Krótka analiza
Chylę czoła przed człowiekiem, który miał tyle odwagi, by po wydarzeniach ostatnich dni podjąć decyzję o publikacji wyżej wymienionego ogłoszenia. Nie wiem jakiej reakcji spodziewali się ludzie od pijaru zatrudnieni w PKP, bo efekty tego działania przewidzieć mogło kilkuletnie dziecko. Pasażerów ogarnęła wściekłość, minister Grabarczyk i pół opozycji zaczęło pytać, kto zapłacił za emisję tych ogłoszeń, itd. Z punktu widzenia PR publikacja w takim gorącym momencie przeprosin z wykorzystaniem niezwykle drogiego medium, jakim jest prasa, to samobójstwo!
W zarządzaniu kryzysowym trzeba wiedzieć, kiedy zabierać publicznie głos, a kiedy potulnie milczeć!

W obecnej sytuacji PRowcy z PKP powinni wziąć sobie do serca starą maksymę, że „…milczenie jest złotem”.
Pragnąłbym również wyrazić swoje uznanie dla autora tekstu wspomnianego ogłoszenia. Podziwiam jego zdolność do używania eufemizmów, np.: „utrudnienia w przekazie informacji” (chyba brak jakiejkolwiek informacji albo dezinformacje, patrz: widniejące w nowym rozkładzie odjazdy z nieistniejącego V peronu na dworcu w Katowicach) i „niedogodności w podróżowaniu” (poeta miał chyba na myśli kilkugodzinne opóźnienia i przystanki w środku trasy).
Dostrzegam również delikatną sugestię (przyznaję, że zgodną z prawdą), że nie tylko PKP odpowiada za cały kryzys: „uzgodnienia rozkładu jazdy, w których brali udział również przewoźnicy spoza Grupy PKP”.

Nie wiem jak Wam, ale mnie osobiście na kolana rzucają dwa ostatnie akapity ogłoszenia!
Akapit nr 2 – „doświadczenia ostatnich tygodni pokazały nam, kolejarzom, jak wiele jest jeszcze do zrobienia, by zadowolić naszych KLIENTÓW”. To jest kpina w żywe oczy! Jak wiele jest jeszcze do zrobienia? Pokażcie lepiej chociaż jedną rzecz w tym roku, którą udało Wam się zrobić dobrze.
Akapit nr 3 – „Mamy nadzieję, że mimo ostatnich złych doświadczeń, w podróż do bliskich w nadchodzące święta Bożego Narodzenia wybierzecie się Państwo koleją, a czas spędzony w pociągu będzie chwilą wytchnienia przed spotkaniami w gronie rodziny”. Na pewno po doświadczeniach ostatnich dni podróżni rzucą się bukować bilety do kas. Każdy przecież ma ochotę przed Świętami na „chwilę wytchnienia” w brudnym, nieogrzewanym, zatłoczonym do granic możliwości pociągu, który dotrze na miejsce z kilkugodzinnym opóźnieniem! O ile w ogóle pojawi się na stacji początkowej…
Zakończenie listu – podpis, a właściwie jego brak. Niech mi ktoś powie, co to jest za twór „Kolejarze z Grupy PKP”? Kółko miłośników kolei? Związek zawodowy? A może grupa fanów z Facebooka? Czy PKP nie posiada czegoś takiego jak zarząd lub prezes, którzy mogli i powinni to ogłoszenie sygnować własnym podpisem? Zabrakło odwagi? To trzeba było napisać „Gall Anonim – PKP”.

PS. dla fanów kolejowych pijarowców polecam dzisiejsze wydanie Teleexpressu. Dowiedziałem się, że w poniedziałek obradował Sztab Kryzysowy PKP. Ustalenia? „Podróżni mają być informowani o opóźnieniach, a jak pociąg stanie w szczerym polu to dostaną ciepłą herbatę…”

Wow! Szacunek! Mamy postęp…
Na zakończenie kilka ciekawych linków:

Spodobał ci się wpis? Doceń autora „lajkiem”!



Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów? Zapisz się na newsletter.

Podobne wpisy:

  1. Największe marketingowe porażki – PKP, część pierwsza

Jacek Lipski

Ekspert ds. strategii marketingowych dla MŚP w B&L Consulting. Mentor w AIP Lublin oraz współautor e-booka "Lubelskie Startupy 2015". Poprzednio Social Media & Account Manager w agencji reklamowej Vena Art, specjalista ds. komunikacji marketingowej w Żagiel S.A, oraz asystent ds. komunikacji wewnętrznej w Vattenfall Distribution Poland. Po godzinach pasjonat "creative writing", polskich kryminałów i koszykówki.