Czego Beata Kozidrak powinna nauczyć się od Grateful Dead?

Śpiewania? Kreowania atmosfery scenicznej? Na pewno nie! Beata Kozidrak i grupa Bajm, jak i większość polskich zespołów, powinna wziąć od Grateful Dead korepetycje z marketingu!

O co common?
Tytuł posta lekko prowokacyjny, ale już wyjaśniam o co chodzi. Cała historia rozpoczęła się w poprzednią niedzielę, kiedy moja nieoceniona żona wyciągnęła mnie na koncert. Beata Kozidrak wraz z grupą Bajm mieli uświetnić swoim występem 10-lecie lubelskiej galerii handlowej Olimp. Na dworze chłód i deszcze. Nie bardzo chciało mi się wychodzić z domu, ale po usilnych namowach drugiej połowy zmieniłem zdanie. Pomogło również to, że koncert był darmowy. Nie należę do fanów Kozidrak, także perspektywa płacenia pieniędzy za tego typu imprezę działałby na mnie odstraszająco.
Dałem się więc namówić i jesteśmy na koncercie. Beata sprawuje się całkiem nieźle. Zupełnie nie widać po niej upływu czasu. Pozazdrościć!
Wracając jednak do meritum sprawy, czyli do marketingu. O co chodzi konkretnie? Dlaczego Beata Kozidrak powinna uczyć się marketingu od Grateful Dead? Na początku wyjaśnię może kim jest Grateful Dead. To kapela rockowa i folkowa, która nie jest szerzej znana poza USA. Na pewno nie należy do celebrytów, za to jej poczynania w dziedzinie marketingu są stawiane za wzór przez wielu ekspertów, m.in. przez Davida Meermana Scotta oraz Sama Hilla i Glena Rifkina. Wiele polskich zespół, w tym Kozidrak i Bajm, powinno wziąć lekcje na temat budowania marki od Grateful Dead.

Z czego zasłynęło Grateful Dead?
Amerykański zespół zbudował swoją wartą wiele milionów markę w zupełnie nietypowy sposób. Grateful Dead było nieobecne w mediach mainstremowych, nie wywoływało skandali i nie szukało na siłę publicity. Zespół postawił na relacje z fanami. Grateful dawał świetne koncerty, co więcej pozwalał swoim fanom robić na nich zdjęcia oraz filmować je w całości. Członkowie zespołu nawet zachęcali fanów do filmowania koncertów przygotowując im specjalne miejsca blisko sceny. Ludzie dzielili się tymi nagraniami z innymi, a zespół w ten sposób budował swoją markę.

Dla przypomnienia: Grateful Dead największe sukcesy odnosił w latach, kiedy nie było jeszcze internetu, a nagrania z koncertów na taśmach VHS przechodziły z rąk do rąk. Trudno o lepszy przykład marketingu wirusowego! Dzięki temu Grateful Dead przetrwał śmierć swojego legendarnego frontmana Jerry’ego Garcii.
Mało przekonujące? To spróbujecie sobie wyobrazić Rolling Stones bez Micka Jaggera…

Lekcja marketingu dla Beaty Kozidrak
Wiemy już jak przez lata działali Grateful Dead. Jak mogłaby skorzystać z ich doświadczenia Beata Kozidrak? Przed wszystkim mogłaby rozważyć zniesienie zakazu robienia zdjęć i filmowania swoich koncertów przez fanów! Po co zabraniać ludziom czegoś, co i tak robią nie zważając na protesty wykonawców. Można by nawet pójść krok dalej i ułatwiać im filmowanie koncertów. Na You Tube pojawiłoby się mnóstwo filmików, obejrzałoby je tysiące ludzi, itp. – prawdziwe marketingowe marzenie! Promowaniem twórczości Kozidrak zajęliby się jej fani… 

Internet daje niesamowite możliwości dla viral marketingu. Dlaczego tego nie wykorzystać? Grateful Dead zarobiło miliony dolarów mając do dyspozycji tylko kasety video. Pani Beato, do dzieła!

Spodobał ci się wpis? Doceń autora „lajkiem”!



Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów? Zapisz się na newsletter.

No related posts.

Jacek Lipski

Ekspert ds. strategii marketingowych dla MŚP w B&L Consulting. Mentor w AIP Lublin oraz współautor e-booka "Lubelskie Startupy 2015". Poprzednio Social Media & Account Manager w agencji reklamowej Vena Art, specjalista ds. komunikacji marketingowej w Żagiel S.A, oraz asystent ds. komunikacji wewnętrznej w Vattenfall Distribution Poland. Po godzinach pasjonat "creative writing", polskich kryminałów i koszykówki.

  • Anonymous

    Oni i tak są wszędzie są znani nie sądzę żeby coś jeszcze było im potrzebne.
    A, że Beata jest świetna na koncertach fakt.

  • Jacek Lipski

    Dziękuję za komentarz i przepraszam za późna odpowiedz. Mała awaria sieci.

    Nie zgodzę się z Tobą. Nigdy jeszcze nie słyszałem, żeby jakiś artysta cierpiał na nadmiar publicity i nowych fanów. Poza tym wystarczy spojrzeć na przykład Grateful Dead, żeby przekonać się, że tu nie chodzi o samą rozpoznawalność i sławę, tylko o budowanie relacji i zaangażowanie. Amerykanie pokazali też, że można na tym świetnie zarobić. Wątpię, żeby ktokolwiek chciał z tego dobrowolnie rezygnować…

    PS. Zgadzam się, że Beata jest świetna na żywo!

  • Anonymous

    To nie Ona powinna się tego nauczyć tylko Jej mąż.
    O!

  • Jacek Lipski

    Jeżeli to jej mąż zajmuje się menedżerką i marketingiem, to niewątpliwie masz rację! Pozdrawiam